,, Boży Dar ''
Rozdział 27 - Nowa znajomość.
Początki były bardzo trudne. Naprawdę. Przeprowadziłam się do Nowego Jorku i pierwsze dni okazały się dla mnie okrutne. Pierwszą rzeczą, która dała o sobie we znaki, jest brak mojej mocy. Bez niej nie potrafię nic. Bynajmniej tak myślałam wcześniej. Teraz jest już troszkę lepiej. Mieszkamy z Elsą w przepięknym dwupiętrowym domku razem z jej nowym chłopakiem. Poznała go u siebie w pracy a dokładniej to w firmie prawniczej, gdzie teraz odbywa praktyki. Marcin to naprawdę wyjątkowy mężczyzna. Ma dwadzieścia pięć lat i jest prezesem tej firmy. Chudy, dobrze zbudowany brunet z lekkim zarostem. To mu daje większą męskość i powala nie jedną dziewczynę. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ma on kuzyna, którym musi się opiekować bo jego rodzice nie żyją. Podoba sytuacja do mojej, tyle, że nie żyje moja babcia i jestem siostrzenicą Elsy a nie kuzynką. No więc siedzę teraz w swoim pokoju, który zdążyłam już ozdobić i wyremontować i obczajam Facebooka. Dostępna była moja przyjaciółka więc kliknęłam w jej ikonkę i już chciałam napisać, że tęsknie, że brakuje mi jej, że co tam i w ogóle, ale na szczęście tego nie zrobiłam. Możecie uznać mnie za egoistkę bądź kogoś jeszcze gorszego, ale jakbyście się czuli gdybyście uśmiercili własną babcię? Weszłam więc na jej profil, aby pooglądać zdjęcia. Może jakieś dodała z trzech tygodni odkąd tu jestem i nie mamy ze sobą kontaktu. Jest. Dodała zdjęcie z Tomem Romuelem i muszę przyznać, że wyglądali bardzo słodko. Pasują do siebie. Tom jest miły, opiekuńczy, przyjazny... Przede wszystkim jest inny od swojego brata bliźniaka. Chciałabym wejść na profil Fabiana, ale on nie ma konta na tym portalu społecznościowym. Szlag! Nie mam o nim żadnych wieści, nie wiem co się z nim dzieje i czy wszystko w porządku. Ale co mnie to powinno obchodzić skoro on też jakoś nie interesuje się moją osobą? Nawet nie zechciał się pochwalić jak się czuje jako człowiek. To mnie zabolało najbardziej. Tyle dla niego poświęciłam a nawet nie dostałam zasranego ,, dziękuję ''. Już chciałam zamknąć lapka, kiedy zorientowałam się, że czegoś brakuje. W galerii Amandy nie było żadnego naszego wspólnego zdjęcia. Usunęła każdą fotografię ze mną. Do oczu naleciały mi łzy. Znienawidziła mnie? W sumie dlaczego mnie to dziwi? Wystawiłam ją i potraktowałam w tak paskudny sposób, że teraz pretensję mogę mieć tylko do siebie. Mimo tego, że fatalnie się teraz czułam z braku przyjaciół przy sobie, cieszyłam się, że każdemu z nich się jakoś układa. Prawda jest taka, że każdemu jest lepiej ode mnie.
- Ashley! - Usłyszałam głos mojej ukochanej ciociuni. Ona także jeszcze nie uporała się ze śmiercią matki. Jeszcze? Dobrze wiem, że nigdy się z tym nie upora a mimo wszystko każdego dnia stara się pokazywać mi, że jest wszystko jak należy. Wieczorami słyszę jej szloch w poduszkę bądź krzyki wywołane koszmarami. Chciałabym wejść do jej głowy i dowiedzieć się co tak naprawdę o tym wszystkim myśli. Czy też mnie nienawidzi.
- Tak? - Odkrzyknęłam.
- Złaź na dół! Marcin już podjechał!
- Chwila! - Szybko spojrzałam do lustra i przeczesałam gwałtownie włosy - Wygląda dobrze - Mruknęłam. Następnie wzięłam głęboki oddech i wolnym krokiem zeszłam do jadali. Stół był nakryty białym obrusem w kwiatki a na nim stały przeróżne pyszności. Dziś odbywa się rodzinna kolacja. Dokładnie to przyjeżdża wreszcie ten kuzyn Marcina i od teraz będzie z nami mieszkać. Nie mam pojęcia jak on wygląda i co lubi robić. Wiem, tylko, że nazywa się Krystian.
- Jesteśmy! - W całym korytarzu rozbrzmiał głos chłopaka Elsy. Był radosny i pełen entuzjazmu. Wszedł do pomieszczenia i pierwsze co zrobił to podszedł do długowłosej kobiety i złożył na jej ustach dużego, namiętnego buziaka. Wpatrując się w nich tak każdego dnia, widziałam siebie i Fabiana. To cholernie bolało. Tuż za nim szedł nonszalanckim krokiem ciemnowłosy, krótko ścięty brunet. Ubrany był w ciemne jeansy, białą koszulę, która świetnie ukazywała jego mięśnie i czarno-białe trampki za kostkę. Muszę przyznać, że był przystojny. Oj był!
- Witaj Krystian - Elsa wyciągnęła rękę w jego kierunku i lekko się uśmiechnęła. Chciała pokazać się z jak najlepszej strony.
- Cześć - Odpowiedział ściskając jej dłoń. Wzrok swój przeniósł na mnie przez co zarumieniłam się niespodziewanie.
- Hej - Wydusiłam i tym razem to ja podałam mu swoją dłoń - Ashley..
- Krystian - Wtrącił z uśmieszkiem. Miał śnieżnobiałe zęby, które robiły ogromne wrażenie. A jego uśmiech? Mogłabym wpatrywać się w niego godzinami.
- No więc co? Jak już wszyscy są to siadajmy do stołu - Spełniliśmy polecenie Elsy i już po kilku sekundach, każdy zajął jakieś krzesełko. Siedziałam naprzeciwko nowego członka mojej rodziny, który wpatrywał się we mnie intensywni - Krystian, może opowiesz coś o sobie?
- Co byście chcieli wiedzieć?
- Najlepiej wszystko - Wtrąciła ramionami.
- Zacznij od Twojej pasji - Wtrącił Marcin. Pasji? On miał jakąś pasję?
- Pasji? - Przerwałam zaskoczona. O co może chodzić? Po jego wyglądzie wnioskuję, że może lubi motor bądź jakieś samochody. Już chcę powiedzieć o swoich podejrzeniach, kiedy zamykam się na dźwięk jego słodkiego głosu.
- Śpiewam.
- Naprawdę? - Ucieszyła się ciocia - A co dokładnie? Może nam pokażesz?
- Praktycznie wszystko - Wzrusza nonszalancko ramionami. Kiwa posłusznie głową i odchodzi do korytarza gdzie zostawił swoje torby. Potem wraca i z jednej z nich wyciąga czarną gitarę. Zaciekawił mnie tym co za chwilę pokaże. Umie śpiewać? Wątpię. Pewnie zrobi z siebie błazna, ale spoglądając na Elsę, dostrzegam jej minę mówiącą ,, Mimo wszyscy udaj, że Ci się podobało ''. Parsknęłam. Więc ona też nie wierzy w jego zdolności? Nagle wyrywa mnie z rozmyśleń dźwięk strun gitary. Nastawiam słuchu, aby dobrze wszystko słyszeć .
Chcę patrzeć na ciebie
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Przecież miłość jest tym co czuję.
Jesteś wszystkim dla mnie.
O matko. Serio? Nie wiedziałam jak mam skomentować ten występ. Nie mogłam wyjść z zachwytu. Był genialny! To mało powiedziane. To po prostu było niesamowite. Wpatrywałam się w niego jak zahipnotyzowana. Kiedy skończył, rozejrzał się dookoła spoglądając na nasze twarze.
- Podobało Ci się? - Dopiero po kilkunastu sekundach zorientowałam się, że mówił do mnie. Odchrząknęłam a twarz zmieniła się w czerwonego buraka.
- Ładnie.. - Palnęłam.
- Było cudownie! - Wrzasnęła Elsa - Jesteś niesamowicie utalentowany! - Aż zrobiło nam się głupio, że z początku tak go oceniłyśmy tym bardziej, że aż tak nas zaskoczył.
Poczułam jak wibruje mi telefon. Spojrzałam na ekran.
- Przepraszam Was, ale muszę odejść. Muszę odejść..
- A obiad? - Spytał Marcin.
- Już się najadłam - Posłałam im uśmiech i szybko ruszyłam z powrotem do swojego pokoju. Rozmowa z moją rodzicielką trwała dość długo. Jak zawsze opowiedziałam jej o moich ocenach, samopoczuciu i o tym jak mi się tu wiedzie. Tym razem jednak powiedziałam coś więcej. Wspomniałam o Krystianie, który zrobił na mnie ogromne, pierwsze wrażenie. Zalała mnie masą pytań, że jak on wygląda, jakie ma oczy, ile wzrostu.. Najbardziej rozbawiło mnie to czy on mi się podoba.
- Oczywiście, że nie! - Wrzasnęłam.
- Ale dlaczego? Skoro jest taki idealny jakim go opisujesz to...
- Mamo! - Warknęłam - Nie chcę chłopaka a jego znam dopiero od ponad godziny! Poza tym... - Nagle zamilkłam. Przed oczyma pojawił mi się Fabian.
- Coś się stało kochanie?
- Nie... Wszystko gra.. - Zabrało mi się do płaczu - Mamo, muszę już kończyć. Wołają mnie - Skłamałam. Prawda była taka, że kiedy tylko pomyślałam o nim, nie miałam ochoty na rozmowę.
- No dobrze. Zadzwoń potem, okej?
- Jasne - Rozłączyłam się i przyłożyłam telefon do serca. Następnie podeszłam do swojego biurka skąd wyciągnęłam mały album i otworzyłam go siadając na swoim wielkim łóżku. Miałam w nim zdjęcie Fabiana. Z początku zastanawiałam się nad obejrzeniem fotografii, ale kilka minut później zrobiłam to. Widząc go, powróciły do mnie wspomnienia jakie z nim przeżyłam. Każde jedno.
- Wszystko w porządku? - Obróciłam się jak oparzona. Stał za mną Krystian, który był zaniepokojony moim smutnym zachowaniem.
- Jak Ty tu...
- Drzwi były otwarte - Wytłumaczył - Szedłem do pokoju, kiedy usłyszałem Twój płacz. Chciałem się dowiedzieć o co chodzi.
- Wszystko gra - Wtrąciłam - Możesz już iść.
- Mogę, to fakt - Uśmiechnął się - Ale nie chcę.
- Co? - Spojrzałam - Czy Ty..
- Wiem, że nie jesteś ze mną szczera. Wiem też, że coś ukrywasz, ale nie zamierzam Cię o to wypytywać. Jeżeli będziesz chciał pogadać, jestem do Twojej dyspozycji. Teraz jednak chcę się z Tobą bliżej poznać. Skoro mamy mieszkać pod jednym dachem to lepiej, abyśmy co nieco wiedzieli na swój temat.
- Racja - Odwzajemniłam jego śmiech a dłonią wytarłam łzy spływające po moim policzku.
- Mogę się dosiąść?
- Jasne - Odsunęłam się kawałek, aby pozwolić mu usiąść obok siebie.
- Co tam masz? - Spojrzałam na zdjęcie Fabiana.
- Nic... - Szybko wsunęłam je pod kołdrę - Nic ważnego... - Dodałam.
- Na pewno? - Kiwnęłam głową na co on się uśmiechnął - Niech będzie - Rozejrzał się po mojej sypialni a jego wzrok utkwił na moim laptopie - Mogę?
- Bierz.
- Dzięki - Wziął go na kolana i odpalił. Pierwszą rzeczą jaką zrobił to wszedł na aparat i zaczął robić sobie zdjęcia.
- Żartujesz?! - Parsknęłam śmiejąc się na całe pomieszczenie.
- Lepsze będą z Tobą. Chodź.
- Co? Nie!
- No chodź... - Wreszcie mnie namówił. Usiadłam jeszcze bliżej niego i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie - Słodkie.
- Okropne! - Wykrzyczałam.
- Nie znasz się - Wstałam i podeszłam do okna. Lubiłam to robić. Krystian tym czasem postanowił wejść na Facebooka - Kto to? - Spojrzałam na ekran. Niech to szlag! Nie wylogowałam się z Facebooka. Ale wtopa! Na dodatek byłam na profilu Amandy.
- Amanda..
- Twoja przyjaciółka?
- Już nie.. - Mój wzrok utkwił na pierwszym drzewie jakie dostrzegłam zza okna.
- Dlaczego? - Zdziwił się - Co się stało?
- Nic ważnego. Wyloguj mnie...
- Oczywiście - Zrobił to a ja przypomniałam sobie moje ostatnie spotkanie z Amandą. Już się nie przyjaźnimy. I raczej nigdy więcej nie będziemy. Najgorsze jest to, że to ja to spieprzyłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz