niedziela, 26 kwietnia 2015

,, Boży Dar ''

EPILOG

Podsumowując moje całe życie to w sumie wszystko uległo zmianie. No bo co? Na początku, oczywiście mam na myśli jeszcze to, kiedy uważałam że bycie czarownicą to ułomność, byłam dziewczyną przejmującą się opinią innych, czasem źle traktowałam drugą osobę, śmiałam się z ubrań koleżanek a przede wszystkim nie byłam szczęśliwa tak bardzo jak jestem teraz. Mam skończone dwadzieścia dwa lata i uważam, że przeżyłam coś czego miliony dziewczyn na świecie nigdy nie zazna. Znalazłam też swoją miłość. To jest najważniejsze. On.
- Gotowa? - Spytała przyjaciółka wchodząc do mojej sypialni. Byłam gotowa jak diabli. Jedynie co mi przeszkadzało to stres i strach. Kto by się nie stresował w dzień swojego ślubu do cholery?
- Ta.. - Szepnęłam czując jak moje dłonie się całe pocą. Nie umiałam panować nad stresem. Oj nie umiałam.
- Ashley, będzie dobrze. To Twój dzień - Uśmiechnęła się uradowana - Pamiętam jak to ja się żeniłam... - Nagle zamilkła. Chyba zrobiło jej się głupio, że nie byłam na jej ślubie - Przepraszam...
- Wszystko w porządku. Uważasz, że ta suknia mnie pogrubia? - Zmieniłam temat a ona wybuchnęła wielkim śmiechem.
- Jesteś głupia - Parsknęła - Wyglądasz cudownie.
- Dziękuję.. - Przytuliłam ją za to, że wciąż chce się ze mną przyjaźnić. Chociaż przez cztery lata nasza znajomość się urwała, tak naprawdę nigdy o niej nie zapomniałam. Dzień w dzień tęskniłam za tą dziewczyną. Za moją najlepszą, najwspanialszą i najcudowniejszą przyjaciółką - Ałł.. - Pisnęłam czując ukłucie w brzuchu. A no tak, zapomniałam wspomnieć, że jestem w ósmym miesiącu ciąży. Mój brzuch jest ogromny i przypomina wielkiego balona.
- Wszystko gra? - Spytała zaniepokojona.
- Tak... Po prostu mały Ashton już się niecierpliwi z wyjściem na świat.
- Jak ten czas leci... - Dotknęła dłonią bój brzuch czując kopnięcie dziecka. Zachichotała. Do sypialni po chwili przydreptał Antoś. Amanda wzięła synka na ręce i złożyła czuły całus na jego prawym policzku.
- Kocham Cię.. - Wyszeptał urwis.
- Ja Ciebie też promyczku - Odpowiedziała. Rozczulił mnie ten widok. Za niedługo sama będę miała taką rodzine. Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę. Wreszcie czas dobiegł końca. Uszykowana już całkowicie, opuściłam mieszkanie udając się do kościoła gdzie każdy już na mnie czekał. Fabiana szykował Tom a mnie Toma żona. Tak ustaliliśmy na samym początku. Wychodząc z czarnej limuzyny, każdy się we mnie wpatrywał. Każdy oprócz Fabiana. Jego nie było. Stał przy ołtarzu.
- Mogę? - Przy moim boku pojawił się Krystian. Fakt, zaprosiłam go na ślub jako członka rodziny wraz z Elsą i Marcinem, jej narzeczonym, ale nie spodziewałam się, że Krystian przyjedzie. Jednak kiwnęłam głową i chwyciłam jego ramię. Wolnym krokiem prowadził mnie do ołtarza z uśmiechem na twarzy. Co chwila puszczał mi oczko. Dziwnie się czułam no bo kiedyś przecież to z nim miałam się pobrać. Na szczęście on tego nie pamięta. Jest szczęśliwy i to mnie cieszy. Oboje jesteśmy szczęśliwi.

***FABIAN***

Na widok mojej przyszłej żony, odebrało mi dech w piersi.

***ASHLEY***

Wyglądał bosko.

***FABIAN***

Ta fryzura...

***ASHLEY***

Ten uśmiech....

***FABIAN***

Ta sukienka... Zbliżyła się do mnie, chociaż nie będę ukrywał zdziwienia, że osobą prowadzącą ją do ołtarza, był ten kretyn. Jak mu tam, Krystian? Mniejsza o to. Puścił ją i odszedł. Ja natomiast nie mogłem się powstrzymać i złożyłem na jej ustach wielkiego buziaka przez co zostałem skarcony przez księdza. Zaśmiałem się. Msza święta trwała i trwała, złożyliśmy przysięgę, jakieś tam podpisy, przeczytaliśmy swoje obietnice, które każdy z nas zapisał na kartce.
- Czy Ty Fabianie Romuel, bierzesz sobie tą oto piękną Ashley Rebel za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że jej nie opuścisz aż do śmierci?
- Tak - Kiwnąłem stanowczo głową.
- A czy Ty Ashley Rebel bierzesz sobie o to tego przystojnego Fabiana Romuela za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?

***ASHLEY***

Chwilę mu się przyglądałam aż wreszcie odpowiedziałam:
- Tak.. - Nie czekając na nic więcej, pocałował mnie a goście zebrani w kościele bili brawa i wiwatowali. Następnie udaliśmy się do wielkiej, wynajętej przez moją mamę salę. Wyglądała również cudownie. Wszędzie balony, konfetti, pyszne jedzenie i picie. Alkohol. Dużo alkoholu. Oczywiście ja nie piłam. Nie mogłam gdyż miałam za miesiąc rodzić. Pierwszy taniec był nasz. Potem wiele ludzi się dołączyło. Zatańczyłam także z Tomem, Krisem i przede wszystkim z Adrianem, który chciał mi coś powiedzieć, ale znów porwał mnie w ramiona Fabian. Nie odstępował mnie nawet na krok co było bardzo słodkie.
- Dokąd idziesz? - Spytał mój mąż patrząc jak wychodzę na zewnątrz.
- Przewietrzyć się! - Krzyknęłam i wyszłam nim do mnie podbiegł. Chciałam przez chwilę być sama, pomyśleć trochę.. Świeże powietrze, o tak! Tego potrzebowałam! Usiadłam na małej ławce tuż przy wejściu i głęboko odetchnęłam. Zakręciło mi się w głowie.
- Wszystko w porządku? - Moim oczom ukazała się smukła sylwetka Krystiana.
- Ta.. Tak.. - Odpowiedziałam zaskoczona.
- Możemy pogadać? - Rozejrzałam się dookoła, aby upewnić się, że w pobliżu nie ma Fabiana i nagle zdałam sobie z czegoś sprawę. Czego ja się do cholery boje? Przecież Krystian nic nie pamięta. Nie wie o tym, że mnie kochał. Muszę przestać tak strasznie panikować.
- Jasne... - Bez żadnego więcej słowa, przysiadł się do mnie z lekkim uśmiechem na twarzy - W czymś Ci pomóc?
- Nie.. - Parsknął - Chciałem Ci pogratulować - Wzruszył ramionami.
- Ach tak.. Dziękuję..
- A jak tam Twój mały szkrab? - Spojrzał na mój ogromny brzuch. Zarumieniłam się.
- Dobrze. Chce wydostać się juz na świat, ale niestety jeszcze jedne, długi miesiąc.
- Cieszę się, że w końcu jesteś szczęśliwa - Po tych słowach spojrzałam mu w oczy. Czyżby... Nie. To niemożliwe.
- Dzięki.. - Odpowiedziałam mimo wszystko. Wstałam na nogi grzecznie się z nim żegnając i ruszyłam do środka. Wtedy zaczął śpiewać.


,, Trudny start, bez przerwy staramy się
Setki kłótni, dzięki tobie jestem wiesz?
Twoja przyjaźń cenna, ważna jest
Słone łzy bardzo ranią mnie. (ty to wiesz)
Oglądam się od lat pomagasz mi
Jesteś najlepsza
Mówię to po prostu dziś
Dzień czy noc oparcie we mnie non stop
Nie zważając na nic zawsze będę obok

Wznieść się na szczyt prosto jest
Gdy masz osobę która wesprze cię
Nie udany ruch dosyć już
On przy tobie zawsze zostanie tu
Dziękuję ci za wszystkie chwile złe
W których stale byłaś obok mnie
Nasz wspólny płacz i gniew nie raz
Zbliżają do siebie i to jak ''

Stałam. Ciągle nasłuchiwałam się jemu. Znałam tą piosenkę. Kiedyś mi ją śpiewał na początku naszej przyjaźni. Ale dlaczego śpiewa ją teraz? Dosyć tego. Weszłam do jego głowy. O jasna cholera.
- Dlaczego od razu nie powiedziałeś?! - Naskoczyłam na niego z pięściami.
- Myślałem, że się domyślisz.
- Czyli Ty... Wszystko pamiętasz? ale jak?...
- Wtedy po Twojej wizycie u nas, znalazłem w szafkach nasze zdjęcia wspólne. Wtedy zacząłem sobie dużo rzeczy przypominać....
- Krystian.. - Zrobiło mi się głupio. Czyli on cały czas wiedział. Prowadząc mnie do ołtarza, był świadom, że to on kiedyś był moim narzeczony. Że to z nim planowałam mieć dzieci..
- Wszystko między nami jest dobrze. Naprawdę. Zrobiłaś to o co Cię poprosiłem a to, że jednak się nie udało to już inna bajka. Nie czuję do Ciebie żadnego żalu. Jest okej.
- Na pewno?
- Tak. Jesteś szczęśliwa i ja też.. - Nagle podeszła do nas jakaś laska. Ciemne, czarne włosy długie nogi i zgrabna talia. Jednym słowem była śliczna.
- Cześć kochanie. Wszędzie Cię szukałam.. Wchodzisz do środka? - Zwróciła się do Krystiana na co opadła mi szczęka. Kochanie?
- Ashley, poznaj moją dziewczynę, Milenę. Nie masz nic przeciwko, że ją zabrałem, prawda?
- Nie.. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- To Ty jesteś ta słynna Ashley, prawda? Krystian dużo mi o Tobie opowiadał.
- Doprawdy? Co na przykład? - To, że się z nim pieprzyłam, że oświadczył mi się i planował ze mną dzieci?
- Że jesteście najlepszymi przyjaciółmi. Z początku byłam zazdrosna, ale widząc Cię szczęśliwą z Twoim mężem to zdałam sobie sprawę, że nie mam o co być zazdrosna. Widać, że kochasz tylko Fabiana -Uśmiechnęła się - Bo tak ma na imię, prawda?
- Tak.. Fabian.. - Jednak nie dawało mi spokoju to czy rzeczywiście jest taka szczera. Już chciałam wejść jej do głowy i sprawdzić  jej myśli, kiedy usłyszałam głos Krystiana.
- Nie rób tego - Zgromił mnie wzrokiem.
- Czego? - Broniłam się.
- Dobrze wiem co zamierzasz - No tak. Przecież wiedział, że jestem czarownicą - Ufam jej i wiem, że jest wyjątkowa. Nie potrzebuję się upewnić.
- Krystian..
- Ashley - Posłał mi piorunujące spojrzenie - Myślałem, że się przyjaźnimy.
- O co chodzi? - Wtrąciła szatynka.
- O nic - Odpowiedział całując ją w usta. Poczułam jak chce mi coś powiedzieć. Jego oczy to potwierdziły Weszłam więc zamiast do jej głowy to do jego. ,, Ufam jej i jestem z nią szczęśliwy. Przy niej zapomnę o tym jak ważna dla mnie jesteś. Ja się w niej zakochuję i wiem, że mnie kocha. Ty wybrałaś więc teraz pozwól samodzielnie wybrać mnie. Milena to dobra dziewczyna. Chcę stworzyć z nią rodzinę ''.
- Masz rację.. Nie powinnam się mieszać.. - Wstałam na równe nogi i odetchnęłam z ulga - Życzę Wam jak najlepiej. Skoro Krystian uważa, że jesteś wyjątkowa to naprawdę musisz taka być - Uśmiechnęłam się tym razem szczerze. Wtedy ktoś złapał mnie za dłoń. Fabian.
- O czym rozmawiacie? - Spytał składając na moim ustach długi i namiętny pocałunek.
- O tym, że Krystian znalazł miłość swojego życia - Skomentowałam zadowolona chociaż w sercu czułam dziwne ukłuci.
- Naprawdę? To fantastycznie!
- Tak.. - Odezwał się brunet - No to co? Wchodzimy do środka? - Każdy się zgodził i nim rzeczywiście znalazłam się w pomieszczeniu, ostatni raz zdążyłam przeczytać jego myśli. Chciał bym je przeczytałam. .. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Zawsze będę Cię kochać... '' Spojrzałam na niego, ale był wpatrzony przed siebie. Specjalnie. Specjalnie się na mnie nie gapił. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać....
Reszta wieczoru upłynęła mi dobrze. Kiedy nadarzyła się okazja i zostałam z panną Mileną sam na sam, nie mogłam wytrzymać i uderzyłam w nią mentalnie. Musiałam przeczytać jej zamiary wobec Krystiana. Za dużo dla mnie znaczył bym pozwoliła go skrzywdzić. I rzeczywiście. Kochała go. Darzyła go szczerym uczuciem. Nim odeszłam, spojrzałam jej stanowczo w oczy tak, że się przestraszyła.
- Jeżeli kiedykolwiek go skrzywdzisz czy zranisz, znajdę Cię a wtedy będziesz cierpiała sto razy gorzej niż on, rozumiesz? - Zahipnotyzowana kiwnęła głową - To dobrze. Teraz idź się bawić - Przerwałam zaklęcie a ona odeszła zapominając o naszej rozmowie. Jednak w jej głowie powstał obraz, że jak skrzywdzi Krystiana, pożałuje tego.
- Co Ty wyprawiasz? - Spytał Adrian przyglądając się całej sytuacji z boku. Szlag, jak mogłam go nie zauważyć?
- Nic - Wzruszyłam ramionami.
- Masz teraz swoje życie z Fabianem.
- To mój przyjaciel. Nie pozwolę go skrzywdzić tak jak i Ciebie - Warknęłam. Dołączyli do nas Fabian i Kris.
- Musimy Wam coś powiedzieć - Wtrącił przyjaciel mojego męża.
- Co takiego ? - Zdziwiłam się wraz z Fabianem.
- Dobrze wiecie, że jestem gejem.. - Zaczął Adrian - I ten..
- No mów! - Nalegałam.
- Jesteśmy razem - Po raz drugi opadła mi szczena widząc jak się całują. Nie wiem czy był to widok uroczy czy może mdły. Chyba to drugie bo wzięło mnie na wymioty.
- Nie wierzę.. - Szepnęłam kręcąc głową.
- Ja też nie.. - Fabian stał równie osłupiały co ja - Ale jak...?
- Nigdy Ci się do tego nie przyznałem, ale ja również jestem homoseksualistą....
- Jak mogłeś.??
- Przepraszam. Wstydziłem się i bałem Twojej reakcji..
- Ja się przy Tobie rozbierałem! - Cała nasza czwórka wybuchnęła śmiechem. Nagle poczułam straszny ból brzucha. Pisnęłam.
- Kochanie, co się dzieje?! - Zwrócił się do mnie szatyn. Ból stawał się coraz większy. Czułam jak odchodzą mi wody.
- Ja.. Ja.. Rodzę! - Wrzasnęłam. Cała trójka wpadła w panikę - Zrób coś! - Skarciłam Fabiana, który stanął zszokowany. Otrząsnął się kilka sekund później i wziął mnie na ręce zaprowadzając do samochodu i jadąc do szpitala. Impreza więc skończyła się szybko. Na miejscu od razu wpadłam pod opiekę lekarzy, którzy zaprowadzili mnie na porodówkę. Męczyłam się dwie godziny aż wreszcie o czwartej dwadzieścia trzy nad ranem, na świat przyszedł mały Ashton. Był taki śliczny i słodki. Strasznie przypominał Fabiana. Miał po nim oczy oraz zadarty nosek. Kiedy kilka godzin temu przy moim łóżku siedział Fabian z dzieckiem, poczułam, że mam szczęście. Że jestem najszczęśliwszą osobą na całym świecie.......

No więc urodziłam zdrowego synka. Był wcześniakiem i dopiero dwa tygodnie później mogłam opuścić z nim szpital. Razem z Fabianem kupiliśmy sobie własny dom i w nim zamieszkaliśmy. Ashton miał swój pokój tuż obok naszej sypialni, chociaż i tak spał jak na razie z nami. Wolałam mieć go na oku. Kris z Adrianem stworzyli szczęśliwą parę. Gejowską, ale jednak parę. Akceptowałam to, jednak prosiłam by okazywali sobie uczucia nie przy mnie. Jakoś nie potrafiłam do tego przywyknąć. Bez urazy. Co do Krystiana i Mileny... Również po jakimś czasie wzięli ślub i zostali rodzicami ślicznej Roksany. Milena w dalszym ciągu nie wie, że kiedyś coś mnie łączyło z jej mężem i niech tak zostanie. Teraz to już tylko przeszłość. Mama również nie jest sama. Planuje ślub w przyszłym roku z Piotrem, ojcem Adriana czyli zostaniemy rodzeństwem. Wreszcie będę miała brata. Przyrodniego co prawda, ale jednak brata. Amanda jest w ciąży po raz drugi. Tym razem będą mieli córeczkę. Jeszcze nie wybrali imienia gdyż jej się podoba ,, Maja '' a jemu ,, Zuzanna ''. Śmieszne są ich spory.. Wracając do mnie.. Jestem szczęśliwa mając dwóch takich cudownych mężczyzn przy moim boku.
- Och babciu.. miałaś rację.. - Uśmiechnęłam się, całując męża w sam środek ust. Siedzieliśmy teraz na cmentarzu wpatrując się grób babci. Ashton został z moją mamą. Nalegała by mogła go popilnować. Nie mieliśmy nic przeciwko. Chociaż strasznie padało, nam to nie przeszkadzało.
- Jaką rację? - Spytał.
- Gdyby nie to, że jestem czarownicą, kto wie jak by się potoczył nasz los. Może nigdy byśmy się nawet nie spotkali..
- Racja - Uśmiechnął się.
- Zawsze uważałam, że mam jakąś ułomność.. - Palnęłam - Teraz wiem, że jest całkiem inaczej.. To jest Boży dar. I nic tego nie zmieni.
- Boży dar... - Powtórzył wpatrując się w moje oczy - Kocham Cię.. - Wyszeptał.
- Ja Ciebie też - Odrzekłam wpijając się w jego usta. Rozjaśniło się a deszcz w jednej sekundzie przestał padać - Boży dar.. - Szepnęłam po raz ostatni....

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 40.

,, Boży Dar '' -

- Kris? - Zdziwiłam się widząc jego wielką sylwetkę przed moim domem. Stał sobie jakby nigdy nic z uśmiechem na twarzy. Oczy prawi wyszły mi z orbit. No bo jak tu się zachować, kiedy osoba, którą uważałaś za ducha, tak po prostu stoi przed Tobą i to na dodatek twarzą w twarz? Nasz wzrok się napotkał. Widziałam w jego oczach radość i wielki szacunek do mojej osoby. Trochę się zarumieniłam.
- Mogę wejść? - Spytał. Jakąś chwilę później dotarło do mnie, że to pytanie było skierowane w moją stronę
- Jasne... Tak.. wejdź... - Otworzyłam szerzej drzwi, wpuszczając go tym do środka i nie spuszczając z niego wzroku. No po prostu nie mogłam w to uwierzyć, że zjawia się w moim domu jako człowiek a nie duch. Udaliśmy się do salonu. Setka myśli gotowała mi się w głowie. Jak to do cholery możliwe, że duch stoi przede mną w ludzkiej postaci?! Ten świat nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Co chwila coś nowego. Spokojny miesiąc miałam a tu takie jaja.No nie całkiem spokojny bo praktycznie noc w noc ryczałam jak głupia to za Fabianem to za Krystianem.
- Zapewne chcesz wiedzieć co tu robię, prawda? - Zaśmiał się - Wnioskując po Twojej minie, jesteś bardzo zaskoczona.
- Wybacz, ale nic nie rozumiem już...Myślałam, że..
- Że dalej nie żyje? - Kiwnęłam głową -  Pamiętasz jak rzuciłaś zaklęcie? No więc udało się. Żyję.
- Co? Przecież... Widziałam jak znikasz....
- Tak, zniknąłem, ale tylko na pewien czas. Moje ciało przechodziło przemianę. Dzięki Tobie znów jestem człowiekiem.
- Wciąż w to wszystko trudno mi uwierzyć...
- Ale to prawda - Posłał mi ciepły uśmiech. Nie wytrzymałam.
- Naprawdę?! Tak się cieszę! - Rzuciłam się na niego a on odwzajemnił mój uścisk. Nie wyglądał już jak dziecko. Był doroślejszy, przystojniejszy - Nie mogę w to uwierzyć... - Teraz to ja uśmiechałam się jak głupia. To, że wrócił do żywych to jedyna dobra wiadomość od ponad miesiąca. W końcu coś mi się udało.
- Ale nie o tym chciałem rozmawiać.
- A o czym? - Zdziwiłam się.
- Słuchaj, Ashley... Nie znamy się zbyt dobrze, ale chcę Ci za wszystko podziękować. Dzięki Tobie tu właściwie jestem. Nie musiałaś mi pomagać a i tak to zrobiłaś. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką znam i teraz wiem dlaczego on Cię pokochał...
- Krystian, nie zaczynaj .. - Wtrąciłam.
- Zawsze po drugiej stronie, zastanawiałem się co on widzi w takiej dziewczynie jak Ty. Uważałem, że nie powinien być z Tobą - Parsknął - Myślałem, że go zniszczysz, że go nienawidzisz... Dopiro z czasem uświadomiłem sobie jak bardzo się myliłem. Zrobiłaś tak wiele i dla mnie i dla Fabiana. Nigdy Ci się za to nie odpłacę...Nigdy Ci tego nie zapomnę...
- Nie ma o czym gadać. Daj spokój... - Fabian. Jak ja za nim strasznie tęsknie. Wciąż pamiętam jego każdy detal ciała.
- Dlaczego nie chcecie być ze sobą? - Palnął. Przyjrzałam mu się uważnie myśląc jednocześnie nad odpowiedzią, aż rzuciłam pierwsze słowa jakie przyszły mi do głowy.
- Bo to nie ma sensu - Wzruszyłam ramionami.
- Ja uważam inaczej. Kochacie się i jesteście dla siebie stworzeni. Tyle razem przeszliście..
- Aż za dużo.. - Nagle poczułam jak żołądek podchodzi mi do gardła. Pot zalał moją twarz a ja musiałam się podeprzeć o stolik by nie upaść.
- Ashley, wszystko gra? - Zakryłam usta dłonią i najszybciej jak tylko potrafiłam, pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam. Znowu to samo. Zjadłam coś nie zdrowego? To raczej mało prawdopodobne gdyż już od tygodnia mam takie mdłości. Znów. Wylatywało to ze mnie z dobre kilka minut. Gdy skończyłam, obmyłam twarz zimną wodą i z powrotem wróciłam do Krisa, który teraz bacznie mi się przyglądał.
- Wszystko w porządku? - Spytał zmartwiony.
- Tak, ja... pewnie to coś nieświeżego - Wzruszyłam ramionami.
- Pewnie tak...
- No ale co tu o mnie gadać.. To Ty wróciłeś zza światów. Mów jak się czujesz a nie!
- No cóż... Tak jakoś.. eh.. - Wziął głęboki oddech i wolniutko wypuścił powietrze z płuc - Czuję się zajebiście - Wywalił z siebie jednym tchem.
- To dobrze - Uśmiechnęłam się. Cieszyłam się jego szczęściem.
- Ashley? A może Ty jesteś w ciąży ? - Spojrzał na mój brzuch, kiedy tylko zasłoniłam go ręką. Już chciałam się roześmiać, jednak kiedy on mówił to całkiem poważnie, odechciało mi się.
- Nie jestem - Zapewniłam go. Szczerze mówiąc to zastanawiałam się nad tym, ale przecież to niemożliwe, nierealne...
- Sprawdzałaś?
- Krysi! Nie jestem..
- Dobra, dobra... Przyszedłem się jeszcze pożegnać. Wyjeżdżam z miasta dziś wieczorem.
- Dokąd jedziesz?
- Nie wiem - Wzruszył ramionami - Tam gdzie nas wiatr poniesie - Zaśmiał się.
- Nas?
- Mnie i Fabiana.. - Na samo jego imię, nogi się pode mną ugięły - Postanowiliśmy opuścić miasto i zacząć życie od nowa. To był jego pomysł.
- Więcej się nie zobaczymy? - Posmutniałam. Polubiłam go.
- Jasne, że zobaczymy. Dla Ciebie zrobię co tylko zechcesz. Jeden telefon i już jestem przy Tobie - Zaśmiał się.
- Pytam poważnie.
- A ja poważnie odpowiadam. Wyrwałaś mnie z tego piekła więc jestem i będę Twoim dłużnikiem już na zawsze.
- Piekła ? - Zdziwiłam się. Kiwnął głową.
- Nie masz pojęcia jak tam było. Wszędzie ciemno.. Z każdej chwili mrok i pełno demonów.. Na samo wspomnienie o tym miejscu mi nie dobrze... Chwilę jeszcze porozmawialiśmy aż powiedział, że musi już lecieć. Dostał wiadomość od Fabiana, że czeka na niego przed drogą główną. Odprowadziłam go do drzwi i kiedy już chciałam je zamknąć, zablokował mój ruch. Trochę się wystraszyłam - Mam dla Ciebie wiadomość.
- Jaką? I od kogo? - Zatrzepotałam rzęsami zmianą jego tonu głosu.
- Od Twojej babci...- Zachłysnęłam się własnym powietrzem. Od babci?! Nie wiedziałam co powiedzieć. Sparaliżowało mnie całą od stóp wzwyż - Jest z Ciebie bardzo dumna. Nauczyłaś się wszystkiego co powinnaś wiedzieć. Bardzo Cię kocha i mocno za Tobą tęskni. Trzyma też kciuki za to, abyś wreszcie była szczęśliwa z chłopakiem jakiego Ty kochasz - Słowo ,, chłopak '', oczywiście podkreślił. Wiedziałam kogo miał na myśli. Wreszcie wyszedł i nasz kontakt się urwał. On wsiadł do czarnego BMW a ja wróciłam do pokoju, powracając do czytania książki ,, 50 twarzy Greya ''. Znacie? Czasem zastanawiam się dlaczego mój mężczyzna nie może być tak kochany jak Christian. Czemu ja zawsze muszę trafić niewłaściwie? Eh.. Poczułam jak znów robi mi się nie dobrze. Biegiem wpadłam do łazienki i od razu zwymiotowałam. Ledwo zdążyłam dobiec do kibla. Kilka sekund i moja piękna podłoga by zmieniła kolor i zapach. Zaklęłam pod nosem, przemyłam twarz i oparłam się o zimną ścianę. Co się do chuja ze mną dzieje?! Opuściłam łazienkę po pięciu minutach. Zmęczona, rzuciłam się na białe, wielkie łoże.
- Można? - Spojrzałam na postać stojącą w progu drzwi. Adrian ubrany był w czarną bluzkę i świetnie dopasowane do tego ciemne dresy. Wyglądał uroczo i bardzo pociągająco. Czy każdy gej musi mieć świetny styl? Przecież on czasem ubierał się lepiej ode mnie.
- Nie nauczyli Cię pukać? - Mruknęłam.
- Kim był ten chłopak? Wcześniej go tu nie widziałem.
- Bo to duch. Znaczy już nie - Wzruszyłam ramionami.
- Przecież mówiłaś, że zaklęcie się nie powiodło..
- Bo tak myślałam. Jak widać się myliłam. A teraz wybacz, ale możesz zostawić mnie samą? Chcę skończyć czytać książkę...
- Masz gości w salonie.
- Kogo? - Zdziwiłam się.
- Nie wiem - Posłał mi chytry uśmieszek po czym wyszedł. Przeklęłam go w duchu i z powrotem wróciłam do salony by tam wpaść na Amandę i Toma. Był z nimi ktoś jeszcze. W ramionach dziewczyny zauważyłam małego szkraba. Antoś.
- Hej - Odezwała się moja była przyjaciółka. Jeszcze, że ona tu przyszła to rozumiem, ale on? Czego tym razem może chcieć? Znów mnie zwymyślać?
- Cześć.. - Odpowiedziałam - W czymś Wam pomóc?
- Chcemy z Tobą pogadać - Wtrącił Tom. Mój wzrok przeniósł się na niego, ale potem szybko zmienił kierunek. Utkwił na ich słodkim dziecku. Nagle złapałam się za brzuch. Co jak ja rzeczywiście jestem w ciąży? Nie.. To przecież jest niemożliwe. O czym ja w ogóle myślę?
- O czym? - Wreszcie przerwałam tą ciszę.
- Może ja zacznę.. Chcę Cię przeprosić za to jak wtedy Cię potraktowałem. Nie uważam tak...
- Daj spokój. Już dawno o tym zapomniałam.
- Ale ja nie. Naprawdę mi przykro. Sądziłem, że źle na niego wpływasz, ale okazało się odwrotnie. Cieszę się, że przyjechałaś bo dużo się wyjaśniło.. Do tego wiem co dla niego zrobiłaś...
- Tom....
- Nie. Wysłuchasz mnie. Wiem, że przywróciłaś Krisa do życia bo byli u mnie. Najpierw uratowałaś mojego brata a teraz jego przyjaciela najlepszego. Jesteś niesamowita. Fabian nigdy tego Ci nie zapomni.
- A Ty po co przyszłaś? - Zwróciłam się do Amandy. chcąc zmienić temat. Skapnęła się od razu. Położyła Antosia na ziemię, który szybko do mnie przydreptał. Kucnęłam by pogładzić jego policzek a wtedy wyciągnął ręce w moją stronę chcąc, abym go podniosła. Rozczulił mnie ten widok. Wzięłam szkraba na ręce i mocno do siebie przytuliłam. Zachichotał.
- Chce, aby było jak dawniej Ashley - Rzekła stanowczym głosem. Nasze spojrzenie się zetknęło a ja poczułam jak cała drżę. Jak dawniej? Czy tak się da? Tyle czasu minęło.. Nie jestem pewna czy da radę byc jak kiedyś. To nie takie łatwe.
- Ja..
- Jesteś moją przyjaciółką i nigdy się to nie zmieni - Wtrąciła -Tyle się wydarzyło.. Ale nie chcę ponownie Cię stracić...
- Nie stracisz..
- To znaczy, że zostajesz na zawsze? - Uśmiechnęła się z nadzieją.
- Nie wiem czy na zawsze, ale przez jakiś czas jeszcze tu będę - Wzruszyłam ramionami.
- Czyli wybaczasz mi? - Przerwał blondyn. Kiwnęłam głową i wtuliłam się w niego. Jak za starych dobrych lat.
- Też chcę, aby było jak dawniej.. - Szepnęłam.
- Będzie. Jeszcze dziś się wszystko naprawi.. - Mruknął Tom, ale nie zważałam na jego słowa. Byłam zajęta zabawą z małym Romuelem....

 Kiedy wyszli, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Na książce i tak bym się nie skupiła, więc postanowiłam, że udam się do swojego starego domu. Zadzwoniłam do Elsy czy nie ma nic przeciwko, abym wpadła po swoje potrzebne rzeczy, tym bardziej, że to świetna okazja bo Krystiana nie było w domu. Zgodziła się bez wahania. Wypowiedziałam zaklęcie i nie całe dziesięć minut potem, stałam już u progu jej drzwi. Do środka weszłam nie pukając. Ciocie zastałam w kuchni i od razu się przywitałam. Po długiej rozmowie, a było o czym gadać gdyż cały miesiąc jej nie widziałam, poszłam do swojej dawnej sypialni. Ku mojemu zdziwieniu, była pusta. Znaczy nie tak dosłownie pusta. Po prostu nie było w nich moich rzeczy.
- Co do....
- Co tu robisz? - Usłyszałam za plecami. Na dźwięk tego głosu, chciałam skakać z radości i wyć wniebogłosy. Obróciłam się i go ujrzałam. Stał oparty o framugę drzwi z założonymi rękoma. Wyglądał cudownie. Pachniał również nie najgorzej. Zawsze świetnie dobierał do siebie perfumy.
- Ja... - Czy to możliwe, że mnie pamięta? Ale przecież wymazałam mu pamięć. Powinien spojrzeć na mnie i zapytać się kim jestem a nie co tu robię - Ty mnie znasz? ... - Palnęłam bez namysłu. Chwilę mi się przyglądał a ja poczułam się jak idiotka. Zapytałam się kogoś czy mnie zna chociaż był moim narzeczonym. No normalnie totalna idiotka!
- Jasne, że Cię znam - Odrzekł - Jesteś bratanicą Elsy, prawda? - Kiwnęłam głową - Wszędzie są Twoje zdjęcia. Nigdy nie miałem okazji Cię poznać więc... Jestem Krystian - Wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Ashley... - Uśmiechnęłam się sztucznie. Nigdy w życiu tak dziwnie się nie czułam jak tu i teraz. On mnie naprawdę nie znał. Znaczy myślał, że mnie nie zna. To bolało jeszcze mocniej niż wtedy kiedy nie pamiętał mnie Fabian.
-Więc powiesz wreszcie co tu robisz? To moja sypialnia.
- Ach tak.. Przepraszam, nie wiedziałam.
- No to chyba logiczne - Uśmiechnął się - Wydajesz mi się jakoś znajoma.
- Czyżby?
- Jakbym już wcześniej z Tobą rozmawiał....Ech co ja plotę.. Pomóc Ci w czymś?
- Zostawiłam tu kiedyś swoje rzeczy. Wiesz gdzie mogę je znaleźć?
- Pewnie w pokoju naprzeciwko - Wzruszył ramionami po czym podszedł do swojego łóżka i chwilę potem na nie usiadł. Do ręki wziął swoją czarną gitarę. Bardzo dobrze ją pamiętam. Kiedyś na niej dla mnie grał.
- Grasz? - Spytałam udając, że o niczym nie mam pojęcia. Kiwnął głową - Mogę posłuchać?
- Jasne. Czemu nie - Posłał mi uśmiech i zaczął coś brzdąkać na strunach. Chwila, chwila. Znałam ten utwór - Sam nie wiem kiedy to napisałem, ale niedawno znalazłem słowa i teks piosenki w szufladzie. Piosenka jest o miłość tyle, że nie wiem do kogo... To może dziwnie zabrzmieć, ale nie pamiętam niektórych momentów sprzed pięciu lat...

,, Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? [...] ''


- Wszystko w porządku? - Spytał widząc moją reakcję. Nie potrafiłam powstrzymać łez, które teraz spływały po moim policzku - Co się stało? ..
- Ja.. Po prostu.. Wzruszyłam się.. Piękna - Skomentowałam. Przypomniałam sobie jak jeszcze nie byliśmy razem i to dla mnie ją napisał.


,, - Hej! - Zaczął mówić - Nim zacznę cokolwiek śpiewać, chcę coś ogłosić... Wiem, że ogląda mnie teraz milion osób jak nie więcej, ale najważniejsze jest to, że wśród tych osób jest ta wyjątkowa dziewczyna. Ashley, jesteś tam, prawda?  Ashley.. Ta piosenka jest właśnie dla Ciebie - Puścił oczko i wziął się do roboty. Na środku sceny stało małe krzesełko na którym usiadł i powoli zaczął brzdąkać coś na gitarze. Kilka sekund później, przeszedł do śpiewu. {...} ''

- Jesteś szczęśliwy? - Spytałam patrząc mu prosto w oczy. Miałam nadzieję, że powie, że tęskni za mną, że chce być ze mną, że wszystko pamięta! Modliłam się by tak było. Miałam cholerną ochotę przywrócić mu te wspomnienia. To, że mnie kochał i to jak bardzo nam się układało nim wróciłam do Elmilagros.
- Co to za pytanie? - Zdziwił się.
- Po prostu chcę wiedzieć.. więc jesteś?
- No wiesz... Są takie dni kiedy jestem a kiedy nie.... Czasem mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.. Że coś zostało mi odebrane.. Ale ogólnie można powiedzieć, że tak.  Jestem szczęśliwy.
- To dobrze.. - Wstałam na nogi i ruszyłam do drzwi, aby jak najszybciej opuścić to pomieszczenie i jego. Nie chciałam się całkowicie rozpłakać.
- Dokąd idziesz? - Krzyknął gdy stanęłam w progu.
- Czas już na mnie... Dowiedziałam się wszystkiego co powinnam wiedzieć. Krystian?
- Tak? 
- Powodzenia w życiu. Jesteś cudownym chłopakiem - Chciał coś powiedzieć, jednak mu na to nie pozwoliłam - Wiem co mówię. Znajdź sobie dziewczynę, która uszczęśliwi Cię jeszcze bardziej - Uśmiechnęłam się i wszyłam. Dopiero wtedy dotarło do mnie to, że beze mnie jest mu najlepiej. Rzeczywiście ciuchy znalazłam w przeciwnym pokoju. Spakowałam je do walizek i pożegnawszy się z Elsą wróciłam do domu, gdzie znów dopadły mnie mdłości .Zwymiotowałam. Niech to szlag!
- Jesteś w ciąży - Adrian spiorunował mnie wzrokiem. Nie miałam ochoty na rozmowę z nim.
- Nie jestem - Warknęłam.
- Skad wiesz? Robiłaś testy?
- Nie.. Nie muszę.. - Podszedł do mnie i mocno chwycił moje ramiona - Co robisz?! - Wystraszyłam się.
- Chcę coś sprawdzić...
- Ale co?!... 
- Sihris .. - Szepnął. Poczułam jak całą drżę, jednak było to przyjemne uczucie. Kiedy przestał, odsunęłam się gwałtownie.
- Co to do cholery było?!
- Musiałem to sprawdzić, sam się przekonać..
- Co sprawdzić?! - Warknęłam zdenerwowana. 
- Ashley.. Ty... naprawdę jesteś w ciąży..
- Co?! - Myślałam, że się przesłyszałam. Co on plecie do cholery?! Nie. Ja musiałam to sprawdzić. Najszybciej jak potrafiłam, udałam się do apteki po testy ciążowe. Zrobiłam dwa i zawsze wynik był pozytywny. O cholera. Ja jestem w ciąży....  Siedząc w swojej sypialni, dostałam SMS'a od Krisa. Dziwne bo przecież miał wyjechać. Pisał, że musimy jak najszybciej się spotkać w restauracji niedaleko mojego domu. To niby coś ważnego. Zgodziłam się bo co miałam zrobić? Może potrzebował pomocy? Dwadzieścia minut później, byłam już na miejscu. Zamówiłam sobie kawę i czekałam na jego przybycie, ale on się nie zjawiał. Zrezygnowana i pewna, że już nie przyjdzie, zapłaciłam rachunek i już chciałam wyjść, gdy nagle na kogoś wpadłam. 
- Ashley? - Podniosłam wzrok do góry a moim oczom ukazała się potężna sylwetka szatyna. 
- Fabian? - Zatrzepotałam z wrażenia rzęsami. O jasna cholera.....
- Co tu robisz? - Spytał zaskoczony moim widokiem.
- O to samo mogę się spytać Ciebie.. Kris kazał mi tu prz..
- Kris? Co za dupek! - Warknął. Z początku nie skapnęłam się o co chodzi, ale potem wszystko ułożyło się w całość. Kris to uknuł - Przepraszam za niego. Nie wiem co sobie ubzdurał, ale wyjaśnię to z nim - Ruszył do wyjścia a ja w ostatniej chwili zdążyłam go zatrzymać. 
- Skoro już tu jesteśmy to może napijemy się chociaż kawy? - Zadała mu pytanie, które wprowadziło go w jeszcze większe zakłopotanie - Co Ty na to?
- Można.. - Odparł wreszcie z uśmiechem. Wróciliśmy do stolika przy którym kilka minut temu siedziałam - Więc co tam u Ciebie słychać?
- Wszystko w porządku - Wzruszyłam ramionami - A u Ciebie?
- Też.. Krystian.. czy on.. wybaczył Ci?.. 
- Eh..
- Przepraszam jeśli ..
- Nie, okej - Wtrąciłam szybko - Po prostu już nie jestem z Krystianem.
- Co? Jak to?
- To, że jestem czarownicą było dla niego za dużym ciężarem - ,,  I to, że go zdradziłam z Tobą '' dodałam w myślach.
- Tak mi przykro...
- Niepotrzebnie. Jest już okej. Chcę, aby był szczęśliwy bez względu na to czy jest ze mną czy nie.
- Mogę zadać ci pytanie?
- Jasne! - Uśmiechnęłam się - Wal śmiało. Mam czas.
- Czy Ty.. Chcesz, abym był i ja szczęśliwy? - Chwilę pomyślałam nad odpowiedzią aż w końcu wzięłam się w garść.
- Oczywiście, że tak. Co to za pytanie? - Parsknęłam.
- W takim razie wróć do mnie.. - Zachłysnęłam się powietrzem.
- Co? Możesz powtórzyć?..
- Tęsknie za Tobą Ashley i bardzo mi Cię brakuje. Kocham Cię...
- Fabian...
- Kocham Cię - Powtórzył chwytając moje dłonie. Co powinnam odpowiedzieć?! 
- Musisz o czymś wiedzieć... Ja.. Bo.. Kurde..
- Spokojnie. Słucham Cię.
- Jestem w ciąży! - Krzyknęłam tak głośno, że inni ludzie na nas spojrzeli.
- Że co? - Teraz to on był zaskoczony.
- I to z Tobą... 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 39

,, Boży Dar '' -

Obudziłam się dość wcześnie. Dochodziła siódma rano i ku mojemu zdziwieniu, leżałam w swoim łóżku. Ale jak?! Kompletnie nic nie pamiętam. Kiedy tylko wstałam, poczułam piekielny ból głowy. Cholera. Mam kaca. Wypiłam o wiele za dużo.
Zwlekłam się z łóżka i wolnym krokiem ruszyłam do łazienki wciąć zimny prysznic na orzeźwienie. Bardzo, ale to bardzo tego potrzebowałam. Następnie wskoczyłam w jakiś szary dres i dopiero potem zeszłam do jadali na śniadanie, które zamówiłam przez telefon.
- Wstała śpiąca królewna - Dopiero teraz dostrzegłam Adriana, siedzącego w kącie. Czytał jakąś książkę. A dokładniej to księgę.
- Co Ty tu robisz? - Zmierzyłam go wzrokiem, ale zaraz mi przeszło. Przyjaźniliśmy się, tylko że jeszcze po prostu nie przywykłam do jego tak częstej obecności w tym domu.
- Ojciec zabrał Twoją mamę na śniadanie do jakieś restauracji - Wzruszył ramionami - Lepsze pytanie brzmi: Co robiłaś z Fabianem dziś w nocy? W dodatku kompletnie nawalona - Dodał. Wtedy coś mi mignęło w głowie. Fabian. O rzesz. Nie, nie, nie! Zachłysnęłam się sokiem pomarańczowym, który właśnie w tej chwili piłam - Ashley, wszystko gra?
- Tak... nie.. - Zakryłam twarz dłonią. To niemożliwe! Nie mogłam tego zrobić! Przespałam się z Fabianem...
- Więc odpowiedz na moje pytanie.
- Po prostu... Mówiłam Ci o Krisie.. Niestety zaklęcie się nie udało więc wkurzona wypiłam trochę wina...
- Trochę? - Uniósł brew do góry chcąc wyglądać groźniej i muszę przyznać, że się udało.
- Dobra, wiem, że przesadziłam, ale no co? Każdy może! Miałam ciężki dzień.. Ale tak właściwie to jak się tu znalazłam?
- Ten Twój kolega.. Fabian? - Kiwnęłam potwierdzająco głową, że o niego chodzi - Zadzwonił do mnie jakoś po piątej rano. Najpierw to chciałem wstać i obić mu twarz za to, że mnie obudził, ale kiedy wspomniał o Tobie to od razu się ogarnąłem. Włożyłem tylko coś ciepłego a potem znalazłem się w tej starej ruinie. Leżałaś na łóżku przykryta kołdrą.
- W ubraniach? - Palnęłam bez namysłu. Zmierzył mnie wzrokiem po czym wybuchnął śmiechem. Ja natomiast cała się zarumieniłam. Tępak ze mnie na całego.
- Proszę, tylko nie mów, że Wy...
- Wystarczy - Wtrąciłam - Nie chcę o tym gadać.
- Ashley, jak mogłaś do tego dopuścić? - Wciąż się śmiał co mnie denerwowało z każdą sekundą coraz bardziej. Zdawałam sobie sprawę z tego, że postąpiłam najgorzej jak tylko mogłam, ale już za późno. Czasu nie cofnę.
- Daruj sobie, okej?
- Jasne, jasne. To nie moja sprawa - Wzniósł ramiona ku górze a potem wyszedł z pomieszczenia. Ja natomiast dokończyłam swoją potrawę i wróciłam do pokoju. Lżąc na łóżku, nie mogłam przestać myśleń o nocy jaką spędziłam z Fabianem. Patrząc na swoje ciało, widziałam jak szatyn dotyka każdy zakątek moje ciała. Zadrżałam. Usłyszałam wibracje.W telefonie miałam wiadomość. Z początku miałam to gdzieś. Nie interesowało mnie to, ale coś kazało mi jednak zobaczyć nadawce. I dziękowałam Bogu, że jednak to zrobiłam. Wiadomość była od Krystiana.

,, MOŻEMY SIĘ DZIŚ SPOTKAĆ ? ''

Na początku nie wiedziałam jak na to zareagować. Setki myśli przepłynęły mi przez głowę. Ostatecznie zgodziłam się z nadzieją na lepsze jutro i odpowiedziałam, że jak najbardziej. Nasze spotkanie zostało zaplanowane w południe w jednym z hoteli do którego się przeniósł. Ubrałam na siebie białą suknię, która świetne na mnie leżała, do tego czarne, wysokie szpilki i małą, czarną torebeczkę. Włosy pozostawiłam rozpuszczone, lecz lekko je pokręciłam nadając tym sobie lepszego wyglądu. Chciałam wyglądać jak najlepiej. Dla niego.
W końcu wyszłam z mieszkania, jadąc wprost do wyznaczonego miejsca. Byłam tam przed czasem. W recepcji zostałam powiadomiona gdzie ma pokój mój były narzeczony i również mnie tam zaprowadzono. Stojąc przed drzwiami, serce przyśpieszyło a oddech stał się nierówny. Wreszcie się odważyłam i po prostu, nadzwyczajnie w świecie, zapukałam. Odpowiedziała mi cisza. Weszłam więc bez proszenia do środka, ale nikogo tam nie było. Z łazienki tylko dobiegał szum wody. Chyba brał prysznic. Rozgościłam się więc i usiadłam na łóżku. Długo na niego czekać nie musiałam. Wyszedł po pięciu minutach. Był prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik owinięty w okół jego pasa. Mimo wszystko ten widok wywołał u mnie uśmiech a on nawet nie czuł się skrępowany.
- Przepraszam, ale nie mogłam się już doczekać.. - Zaczęłam tłumaczyć to, ze tak szybko się tu zjawiłam.
- Nic się nie stało. Pozwól mi się tylko ubrać.. - Wskoczył w ciemne dresy, które świetnie do niego pasowały. Wyglądał słodko.
- Więc.. - Zaczęłam - Co się stało, że chciałeś się spotkać...?
- Musimy porozmawiać..
- Krystian..
- Nie - Wtrącił - Nim cokolwiek powiem, chcę się czegoś dowiedzieć. Czy między Tobą a nim.. Czy między Wami do czegoś doszło oprócz tego pocałunku?... - Już chciałam zaprzeczyć, ale niestety nie umiałam. Nie potrafiłam go okłamać. Zamiast odpowiedzieć, spuściłam tylko głowę nie mogąc spojrzeć mu w oczy - Czyli tak, prawda?
- Tak strasznie mi przykro..
- Boże, jaki ja byłem głupi.. - Parsknął. Nie miałam pojęcia do czego zmierza.
- Nie rozumiem..
- Chciałem dać Ci ostatią szansę, ale teraz widzę, że jednak to nie ma sensu.
- Kocham Cię.. - Szepnęłam. Spojrzał na mnie, ale szybko odwrócił wzrok.
- Tyle, że jego mocniej - Nie odpowiedziałam, nie zaprzeczyłam. Było mi żal samej siebie. Czułam się strasznie. Do głowy przyszedł mi tylko jeden pomysł. Krystian zawsze kochał kiedy śpiewałam. Chociaż wiedziałam, że nie umiem tego robić, on twierdził, że mu się podoba. Lubił to, bo robiłam to tylko dla niego. To była taka nasza słodka tajemnica. Fałszowałam i to bardzo, ale teraz miałam to w dupie. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam śpiewać.

,, Chciałabym być przy tobie
Dlaczego nie wiem sama,
Przytulić Cię,
Powiedzieć komplement może dwa.
Dlaczego jest tak trudno
Zamienić parę słów
Spojrzeć w twoje oczy
Uśmiechnąć się i móc
Teraz żyć tą chwilą
Myśli złe przeminą
Tak ja wiem nie jest łatwo lecz
Miłość w swoim sercu masz
I ty to wiesz, że tu i teraz
Miłość ma moc
Ona wypiera
To taka siła, którą w sobie masz
Ona naszemu życiu daje blask
Bez niej nie byłoby nas
Bez niej nie byłoby nas
Bez niej nie istniałby świat
Bez niej nie byłoby nas.......


Jednak on milczał. Wciąż tylko milczał nawet na mnie nie patrząc. Czułam jak wbija mi nóż w plecy.
- Krystian, błagam.. Powiedz coś.. - Cisza. Sekundy mijały a mój niepokój ciągle wzrastał. Kiedy już chciałam do niego podejść, odezwał się gwałtownie.
- Chcę, abyś wymazała mi wspomnienia.
- Co? - Zakrztusiłam się własnym powietrzem.
- Chcę o Tobie zapomnieć. Nie chcę pamiętać żadnej chwili jaką kiedykolwiek z Tobą przeżyłem. Nie chcę wiedzieć, że Cię znam i, że kiedykolwiek z Tobą byłem.
- Krystian...
- Mam już dosyć. Zrobiłaś mi wiele krzywd a mimo wszystko ja nadal Cię kocham. I to boli mnie najbardziej. Będąc dalej z Tobą, bym tylko cierpiał. Wciąż bym pamiętał co zrobiłaś i nigdy bym tego nie wymazał z pamięci. 
- Nie zrobię tego...
- Jeżeli rzeczywiście chcesz, abym był szczęśliwy to zrobisz. Taką podjąłem decyzję. Nie chcę dłużej cierpieć i nie chcę, abyś Ty cierpiała. Kochasz Fabiana i to z nim powinnaś być.
- Kocham też Ciebie!
- Ale nie tak jak jego! - Warknął - Jesteś dla mnie wszystkim i to mnie zabija! To, że ja dla Ciebie nie jestem! Miałaś być tu tylko tydzień a ile jesteśmy ? Trzy? Zaraz będzie miesiąc. Tu jest Twój dom, Twoje miejsce. Nie tam! - Dostrzegłam w jego oczach łzy. Nagle się rozpłakał.
- Krystian..
- Proszę... Rzuć to pieprzone zaklęcie i spraw bym zapomniał o tym wszystkim. Błagam..
- Ja... ja nie mogę... Nie dam radyy..
- Błagam... - Stałam tak przez chwilę sparaliżowana, po czym zbliżyłam się do niego i chwyciłam za ramiona. Sama także zaczęłam płakać. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę musiała to zrobić, ale jednak najwidoczniej ten czas nadszedł. Nim rzuciłam zaklęcie, Krystian powiedział, że na łóżku jest list, który mam wziąć przed wyjściem. Kiwnęłam potwierdzająco głową i zrobiłam to. Wymazałam każdego jego wspomnienie związane ze mną. Wszystko. Dosłownie WSZYSTKO! Nogi się pode mną trzęsły a żołądek podchodził do gardła. Kilka minut później, wzięłam do ręki białą kopertę i zniknęłam nim brunet zdążył cokolwiek ogarnąć.....

Zapłakana siedziałam w ogrodzie pod drzewem. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie byłam wstanie otworzyć tego pieprzonego listu. Zresztą nawet nie wiedziałam czy chcę to zrobić. I tak już wszystko jasne. Między mną a Krystianem na zawsze jest koniec i to się nie zmieni.
- Wszystko w porządku? - Spojrzałam przed siebie. Na przeciwko mnie stał Adrian, oparty o jedną z huśtawek. Był zmartwiony moim wyglądem i zachowaniem.
- Nie.. - Wyszeptałam czując jak łzy spływają po prawym i lewym policzku. Dosiadł się do mnie po czym mocno mnie do siebie prztulił.
- Hej.. Wszystko będzie dobrze... - Zaczął mnie uspokajać.
- Nie będzie... On... Nie chce mnie znać...
- Masz mnie - Chwycił mój podbródek tak, że zmuszona zostałam, aby spojrzeć mu w twarz. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Wpadłam w panikę. Czy on.. Czy on chce mnie pocałować? Sparaliżowana, nie wiedziałam co zrobić. Czekałam tylko aż wszystko samo się potoczy i gdy już był milimetr ode mnie a ja czułam na ustach jego oddech, otworzył buzie i zaczął coś mówić - Nie zrobię tego. Nie jestem taki...
- Nie rozumiem...
- Czytam Twoje myśli. Nie pocałuję Cię.
- Ja..
- Nic nie mów - Lekko się uśmiechnął - Wiesz co? Wiem o Tobie praktycznie wszystko. Widziałem większość Twoich wspomnień. Chcę dać Ci teraz to samo w zamian. Mam pewną tajemnicę, którą nikomu nie mówiłem. Wie o tym tylko mój ojciec. Nikt inny.
- Adrian..
- Cii... - Dotknął dłońmi moją twarz a ja ujrzałam coś co totalnie mnie zszokowało - Tak. Jestem gejem.. - Zaśmiał się.
- Ale jak?.. - Zaczął opowiadać mi historię swojego życia i jego stosunki między kobietami a mężczyznami. Nie ukrywałam zdziwienia.
- A teraz otwórz tą kopertę bo inaczej nigdy nie dowiesz się co chciał Ci powiedzieć.
- Zrobię to pod jednym warunkiem.
- Jakim? - Zdziwił się.
- Będziesz przy mnie... - Kiwnął głową a ja westchnąwszy ciężko, otworzyłam białą kopertę wyjmując z niej małą kartkę. Już sam początek wywołał u mnie dreszcze. 

,,  Ashley... Wiem, że nie postąpiłem najlepiej,
Ale nie potrafię inaczej. Przemyślałem to wszystko...
Piszę już ostatni list byś przeczytała go Ty
Chodź nie wiesz jak przykro mi, ja odejść musiałem dziś
Siedzę w deszczu pisząc list pośród drzew
Słowa rozmazują ciepłe krople łez.
Tyle chciałbym Ci dać, powiedzieć - to marzenia
Tylko one nam zostały bo Ciebie tutaj nie ma.
Spuszczam w smutku głowę, myślę koniec z nami
Sam nie wiem czy to sen, zostajesz wspomnieniami.
Było jak w bajce chodź bajka trwała krótko - zakończyła się nie tak,
mogło być lepiej ale było już za późno
Słowa zamalowały czas,
Pisany ręką list - to pożegna nas.
Wybacz proszę mi dziś ale chę Ci go dziś dać
Więc pisze dziś do Ciebie, więcej już nie ujrzysz Mnie
Chociaż było mi jak w niebie, dzisiaj jednak odejść chcę..
Choć już Cię nie pamiętam i nie wiem kim jesteś...
Kiedy tylko na mnie spojrzysz, wiedz, że byłaś dla mnie wszystkim.
W moich oczach ujrzysz pustkę po Tobie
Bo nikt, nigdy mi Ciebie nie zastąpi.
Przepraszam za wszystko, zaklejam kopertę
Pamiętaj, że kochałem patrząc w Twoje zdjęcie.... [...]

- Ashley.. Wszystko w porządku? - Adrian objął mnie jeszcze mocniej i w sumie dobrze mi było. Potrzebowałam tego. Kiwnęłam tylko głową i dopiero teraz dotarło do mnie, że może i dobrze się stało. Krystian to bardzo fajny chłopak i zasługuje na kogoś lepszego niż ja. Zasługuje na normalny związek. Ja natomiast nie powinnam być z żadnym mężczyzną. Miłość nie jest dla mnie gdyż tylko krzywdzę każdego dookoła....Minął miesiąc.
Przez ten czas dużo się zmieniło. Zostałam w Elmilagros nie mogąc wrócić z Elsą do domu, ponieważ wtedy spotkałabym Krystiana. Wolałam poczekać aż wyjedzie do pracy. Ma to nastąpić za kilka dni. Mamie i reszcie domowników opowiedziałam o wszystkim i chociaż wiedziałam, że są smutni i rozczarowani, pomagali mi i szanowali moją decyzję. Jakoś sobie radzę a czas dłuży mi się ogromnie. Z Amandą znów złapałam jakiś dobry kontakt. Z Tomem też czasem gadam chociaż do przyjaźni to nam daleko. Od Fabiana nie miałam żadnych wieści od tamtego incydentu, czyli naszej nocy poślubnej. Dostałam tylko któregoś dnia jednego SMS'a gdzie napisał, że dziękuje mi za wszystko i, że wyjechał tak jak obiecał. Nigdy go więcej nie ujrzę. Dotrzyma obietnicy. Siedziałam teraz w swojej sypialni, bo oczywiście dalej mieszkałam z mamą, kiedy usłyszałam dzwonek od drzwi. Ruszyłam więc do wejścia by zobaczyć kim jest osoba przychodząca do tego mieszkania późnym wieczorem. Otwierając drzwi, jednocześnie piłam sok ze szklanki. Gdy ujrzałam postać stojącą po drugiej stronie, szklany przedmiot wyleciał mi z rąk i z wielkim hukiem uderzył o podłogę. Nie wierzyłam w to co widzę.
- Miło Cię widzieć, Ashley. Możemy porozmawiać? - Uśmiechnął się czule ukazując śnieżnobiałe zęby. Zadrżałam....






poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 38.

,, Boży Dar '' - sex

Szybko wróciłam do domu z nadzieją, że Krystian mnie wysłucha, że chociaż da mi sobie wszystko wyjaśnić, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Przeszukałam całe mieszkanie a po nim ani śladu. Westchnęłam ciężko i wolniutko wypuściłam powietrze z płuc. Oparłam się o ścianę w korytarzu a moja głowa poczuła lekkie ukłucie. Nieprzyjemny ból.
- Kogo szukasz? - Spytała mama stając obok mnie, uważnie mi się przyglądając. Była zmartwiona moim zachowaniem oraz wyglądem. W sumie co się dziwić jak wyglądałam koszmarnie.
- Widziałaś Krystiana? - Wreszcie spojrzałam w jej oczy z nadzieją, że powie mi to co chce usłyszeć. Że powie, że Krystian gdzieś poszedł, ale zaraz przyjdzie. Niestety jej odpowiedź była całkiem inna.
- Z jakieś dziesięć minut temu spakował swoje rzeczy i wyszedł... Kochanie, co się stało?
- Jak to wyszedł? I spakował się?
- Powiedz mi jak coś nie gra.. - Nie odpowiadając, pobiegłam do jego sypialni. Rzeczywiście nie było żadnych jego ubrań czy nawet laptopa. Wszystko zabrał. Nie! Nie! Nie! Wystukałam jego numer po czym od razu zadzwoniła, ale i to zdało się na marne. Nie odbierał. Zakryłam dłonią usta i wybuchnęłam płaczem. Chyba właśnie go straciłam na zawsze - Ashley... - Za mną weszła moja matka, która od razu do mnie podeszła i mocno mnie do siebie przytuliła.
- Krystian ze mną zerwał... - Wyszeptałam czując jak uginają się pode mną nogi.
- Co takiego?
- Dowiedział się o mnie... wie, że jestem czarownicą...
- Ashley..
- Widział jak całowałam się z Fabianem..
- O matko - Wtuliła się we mnie jeszcze bardziej jakbym miała zaraz uciec a ona chciała mnie zatrzymać - Musisz z nim porozmawiać...
- Nawet nie wiem gdzie on jest.. - Wzruszyłam bezradnie ramionami. Po kilkunastu minutach udałam się do swojego pokoju nie mając ochoty z nikim rozmawiać i zamknęłam za sobą drzwi z wielkim hukiem. Następnie rzuciłam się na łóżko i najzwyczajniej w świecie się rozpłakałam. Miałam już dosyć tego wszystkiego. Z jednej strony Krystian mnie znienawidził, ale z drugiej strony poczułam ulgę, że wreszcie o wszystkim wie. Że nie będę musiała go już nigdy więcej okłamywać.. Ale przecież, Krystian wyjechał. Wrócił do domu i to beze mnie. Nienawidzi mnie pewnie z całego serca i to tylko wyłącznie moja wina. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
- Mogę wejść? - Ktoś zaczął pukać do drzwi. Usłyszałam głos Adriana więc zgodziłam się wpuszczając go tym do środka. Wszedł i od razu bez żadnego ,, Co się stało? '', przysiadł się do mnie i mocno objął mnie ramieniem.
- Czego chcesz? - Szepnęłam - Nie mam ochoty na rozmowy...
- Wiem. Dlatego nic nie mówię a po prostu siedzę.
- I co Ci to da?
- Mi ? Mi nic, ale Tobie dużo - Złożył czuły pocałunek na moim policzku a ja poczułam mieszankę jego perfum. Pachniał tak cudownie. Siedzieliśmy w ciszy dobre dziesięć minut, kiedy nagle spojrzałam mu w oczy.
- Co Ty właściwie o mnie wiesz? - Spytałam mrużąc oczy.
- Że jesteś głupia, pusta, często nie masz racji...
- Ej! - Szturchnęłam go łokciem na co się uśmiechnął i ja też - A tak serio?
- Jesteś przyjacielska, miła, bardzo uczuciowa.... Nie można o Tobie powiedzieć złego zdania.
- Naprawdę tak uważasz? - Zdziwiłam się. On tylko kiwnął potwierdzająco głową - Dziękuję.
- Czekaj, czekaj.. bo czegoś tu nie rozumiem. Krystian jest zazdrosny o Fabiana, tak?
- Daj spokój. Nie chcę o tym gadać.
- No weź... Bo naprawdę nie łapie.
- Ta..jest zazdrosny.
- I dlatego stąd wyszedł?
- Dowiedział się, że jestem czarownicą... No i widział jak całuję się z Fabianem.
- Niezły bigos..
- Trochę - Wzruszyłam ramionami - Chyba do niego zadzwonię... - Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wykonałam kilka połączeń do Krystiana, ale i tym razem nie odbierał. Na koniec wyłączył tylko telefon. Chciało mi się jeszcze bardziej płakać.
- Hej... Daj spokój. Uśmiechnij się.
- To moja wina... - Wyszeptałam. Muskając dłonią, dłoń Adriana, poczułam dziwne wibracje - Co to? - Spytałam przestraszona.
- Nie wiem.... - Tym razem złączyliśmy nasze dłonie specjalnie, aby się dowiedzieć co może się stać. Wtedy zobaczyłam połowę myśli Adriana, jego wspomnienia i przeszłość. Tak samo jak on moją zobaczył. Widział pierwsze spotkanie z Fabianem. Nasze pocałunki, zloty i upadki... - On jest wampirem?! - Nagle wstał i odszedł kilka kroków w bok.
- Był...
- Ale jak to możliwe?
- Co.. coś nie tak?
- Nigdy w życiu nie powinna byłaś go spotkać.. To niebezpieczne..
- Już jest człowiekiem...Poza tym nigdy by mi nie zrobił krzywdy...
- Ty naprawdę go kochasz.. - Nie odpowiedziałam. Poza tym to i tak jest nieodpowiednia na to chwila - Dlaczego nie chcesz z nim być skoro już nic nie stoi Wam na przeszkodzie?
- Bo to niemożliwe. Krystian pomógł mi o nim zapomnieć i chcę być z Krystianem.
- Ty nigdy o nim nie zapomniałaś - Uśmiechnął się - I nigdy nie zapomnisz.
- Przez niego zabiłam babcię! - Krzyknęłam wreszcie. Spojrzał na mnie spode łba jakby chciał rozgryźć dokładniej moje słowa. Najwyraźniej tych myśli i wspomnień nie widział. Wzięłam się w garść i kontynuowałam - To było przed moim powrotem tutaj. Około pięć lat temu. Chciałam mu pomóc bo tylko ja mogłam to zrobić. Rzuciłam zaklęcie, które miało przywrócić jego człowieczeństwo, jednak byłam za słaba. Ostrzegali mnie wszyscy, że nie mam wystarczająco dużo sił a mimo tego i tak zrobiłam po swojemu. Prawie zginęłam....
- Twoja babcia oddała za Ciebie życie, prawda? - Dokończył widząc jak łamie mi się głos. Kiwnęłam głową - Nie miałaś pojęcia o tym co się stanie jeśli rzucisz zaklęcie - Zaczął mnie bronić.
- Ale mogłam to przewidzieć. Zresztą nie ważne.. - Wstałam i spojrzałam na zegarek. O rzesz. Zapomniałam. Muszę wrócić do Fabiana i mu pomóc po raz ostatni.
- I znów do niego idziesz - Zaśmiał się.
- Co? Ej! Przestań czytać mi w myślach! - Warknęłam.
- Więc chcesz wskrzesić jego przyjaciela, tak? - Kiwnęłam potwierdzająco głową, ale i tak się zdenerwowałam, że znów naruszył moją prywatność. Teraz rozumiecie dlaczego tak bardzo ja nie lubię tego robić. - Po co?
- Jak to po co?
- No bo skoro Fabian Cię nie obchodzi ....
- Daj spokój. Nie chcę tego słuchać. A teraz pozwól, że sobie pójdę.. - Już chciałam wypowiadać zaklęcie, kiedy podszedł do mnie i złapał mnie za obie dłonie.
- Gdyby nie to, że jestem inny... sam bym się w Tobie zakochał. Jesteś warta każdego uczucia a już najbardziej miłości. Jednak cieszę się, że nie mogę Cię pokochać bo tylko bym cierpiał. Twoje serce należy do Fabiana i nie będziesz szczęśliwa z nikim innym. Ale jeżeli tak bardzo zależy Ci na tym Krystianie.. Zajmę się tym - Powiedział i zniknął. Rozpłynął się.
- Krystian! - Wrzasnęłam. Nigdzie go nie było. Co miały znaczyć te słowa, że się tym zajmie? Co on wymyślił do cholery?! Jednak teraz nie miałam na to czasu. Głęboko odetchnęłam i już po chwili opuściłam mieszkanie, zjawiając się kilka minut później w domku w środku lasu. Fabian siedział przy stole tak zamyślony, że nie zauważył mojej obecności. Już chciałam się odezwać, ale dostrzegłam, że nie jest sam. Obok niego był Tom. Przypomniała mi się sytuacją, kiedy podsłuchiwałam ich w szkole.
- Co Ty najlepszego do cholery wyprawiasz?! - Warknął blondyn.
- Chcę odzyskać przyjaciela...
- To niemożliwe. Kris odszedł...
- Jest szansa, aby wrócił! Nie rozumiesz?!
- Fabian...
- Nie pozwolę Ci tego spieprzyć! - Wstał i z całej siły pchnął brata na ziemię.
- Ty ją kochasz... - Wyszeptał Tom wpatrując mu się w oczy.
- Nie pierdol głu....
- Kochasz ją i przyznaj się! - Teraz to Tom z całej siły zaczął nim szturchać.
- Tak! Kocham! Zadowolony?!
- Nie.. - Mruknął tamten - Przez nią tylko cierpisz..
- Przez nią? A z czyjej dokładnie winy, co?
- Ashley Rebel nie jest odpowiednią dziewczyną dla Ciebie.
- Czyżby? A Amanda to jest odpowiednia dla Ciebie? - Zaczęli na przemian siebie mierzyć a ja czułam od każdego narastające napięcie. Może powinnam to przerwać? Bo w końcu to przeze mnie się kłócą. Tak jak kiedyś...

,, Szłam teraz przez główny hol, kiedy dostrzegłam stojących przy ścianie Fabiana z Tomem. Wiem, że nie powinnam podsłuchiwać, ale zatrzymałam się dopiero wtedy, kiedy usłyszałam swoje imię. Rozmawiali o mnie... Schowałam się za ścianą i modliłam się, aby mój super słuch się teraz włączył. Proszę, proszę, proszę....! Kurwa!
- Daruj sobie i odpuść - Rzekł spokojnym głosem Tom. Tak! Udało mi się!
- Nie mów mi co mam robić - Syknął szatyn - Nie zapominaj, że jestem starszy.
- O kilka minut. Proszę Cię. Nie tutaj. To moja przyjaciółka i zasługuje na dobre życie...
- Zakochałeś się w niej czy co? Co Cię obchodzi jej życie..
- Nie zakochałem się w niej.. Ale trzymaj się od niej z dala! Jeżeli choćby włos jej z głowy spadnie...
- To co? Co mi zrobisz? - Tom nie odpowiedział nic. Spuścił tylko głowę w dół i stał w milczeniu - Mógłbym rozerwać Cię na kawałki w jednej chwili więc lepiej nie wpierdalaj mi się w drogę bo dokładnie wiem co robię.
- Nie panujesz nad tym... Nie o tej godzinie.. Zmieniasz się..
- Wystarczy! - Warknął - Nie waż się więcej mówić mi co mam robić.. [...]


- Przestańcie - Wreszcie wyszłam z ukrycia. Nie chciałam dopuścić do bójki. 
- Nie wtrącaj się w to.. - Rozkazał mi szatyn - A Ty .. - Zwrócił się do brata - Spadaj stąd.
- Nie chcę Cię znów stracić..
- Jeżeli rzeczywiście nie chcesz mnie stracić to ogarnij dupę i zastanów się nad swoim zachowaniem. O wszystko obwiniasz Ashley a zapomniałeś kto mi właściwie pomógł? Ona. Pamiętasz kto pomagał Tobie?  Ona. Kto jako pierwszy się z Tobą zaprzyjaźnił? Ona! Do kogo zawsze leciałeś po pomoc? do niej!
- Dajcie spokój... - Wtrąciłam, jednak mnie nie słuchali.
- Na Twoim miejscu przeprosił bym ją za wszystko i znów próbował się zaprzyjaźnić... Ale Ty jesteś na to za głupi. 
- Wystarczy! - Krzyknęłam.
- On ma rację. Lepiej jak już pójdę - Tom spojrzał na mnie smętnie po czym rzeczywiście wyszedł pozostawiając mnie samą ze swoim bratem bliźniakiem.
- Po co tak mu nagadałeś?! - Szturchnęłam Fabiana, który do mnie podszedł.
- Należało mu się...
- To Twój brat!
- To nie znaczy, że może postępować jak idiota - Warknął. Nie chcąc się z nim bardziej kłócić, odpuściłam - Możemy zaczynać?
- Jasne... Masz księgę?
- Tak - Z torby wyciągnęłam starą, dużą księgę, która liczyła ponad dwa tysiące trzysta osiemdziesiąt pięć zaklęć.  
- Sporo tego.. - Szepnął.
- Wymiękasz?
- Nie.. Ale jesteś pewna, że to bezpieczne? nie chcę powtórki z kiedyś..
- Ta. Nic mi nie będzie a poza tym to tym razem nie miałby kto mnie ratować - Zaśmiałam się chcąc obrócić to w żart, ale jemu do śmiechu nie było. Spiorunował mnie tylko wzrokiem na co ja szybko spoważniałam - Przepraszam.. - Dodałam.  
- Zaczynamy? - Kiwnęłam głową i wzięliśmy się od razu do roboty. Na trzydziestej stronie znalazłam odpowiednie zaklęcie do przywrócenia zmarłych. Niestety zaklęcie te było tak skomplikowane, że nie wiedziałam jak je rzucić. Potrzebowałam bowiem pomocy z drugiej strony, aby mi się udało. Kogoś kto przyciągnie ducha do świata żywych, ale też kogoś kto go wypchnie ze świata zmarłych. 
- O to się nie bój - Odezwał się za nami piskliwy głos. Kris stał oparty naprzeciwko mnie z poważną miną - To nie problem.
- Kto nam pomoże? - Zdziwiłam się.
- Moja mama i Twoja babcia.. - Zachłysnęłam się powietrzem słysząc te dwa słowa ,, Twoja babcia ''. Chwila minęła nim się ocknęłam.
- Jak to... moja babcia? 
- Znalazły mnie i powiedziały, że mogą pomóc. Jest możliwość przywrócenia jednej osoby.. - Spojrzałam na Fabiana, który od razu odgadł moje myśli.
- Ashley, nie.. - Wyjąkał, ale nie słuchałam go. Skupiłam się tylko na jednym.
- Chcę przywrócić babcię - Warknęłam. 
- To niemożliwe.. - Spojrzałam na Krisa, który właśnie do mnie podszedł - Jest za słaba do przejścia tutaj. Jest czarownicą więc tylko ona może rzucać zaklęcie.
- Ale...
- Przykro mi Ashley.. Jeżeli nie chcesz mi pomóc to zrozumiem... 
- Pomogę Ci.. - Rzekłam chociaż łzy spłynęły po moim policzku.
- Naprawdę? - Kiwnęłam głową.  
- Zaczynamy? - Obaj zgodzili się triumfalnie a ja wzięłam się do roboty. Usiedliśmy w kółku po czym cała trójka chwyciła się za dłonie. Musieliśmy utworzyć okrąg - Gotowy? - Zwróciłam się do bruneta.
- Tak.. - Odrzekł. Niczego wiecej nie potrzebowałam. 
- Mi esha le bisho ti fatu... Mi esha le bisho ti fatu... Mi esha le bisho ti fatu...- Zawiał chłodny wiatr. Drzwi od pomieszczenia otworzyły się z wielkim hukiem a okno wyleciało w powietrze.
- Ashley... to tak powinno wyglądać? - Spytał wystraszony Fabian, ale nie odpowiedziałam. Ciągle tylko powtarzałam zaklęcie. Otworzyłam oczy i wtedy zamarłam. Jak przez mgłę widziałam swoją babcię trzymającą się również za ręce z jakąś kobietą. Siedziały tuż przy nas, trzymając równocześnie za ramię Krisa. 
- Babcia... - Szepnęłam a ona w tej samej chwili na mnie spojrzałam. Rozbłysło światło. Kris zniknął. Rozpłynął się a my oszołomieni tym wydarzeniem, spojrzeliśmy na siebie po czym wstaliśmy na równe nogi - Kris?!
- Kris?! - Krzyknęłam - Gdzie jesteś?! Kris?! - Cisza. No nie! Coś poszło nie tak. Zaklęcie się nie udało. Zaczęłam chodzić w tą i z powrotem przeklinając w kółko. Nawet zapomniałam o tym co widziałam. Nic mi się dziś nie udaje. Centralnie nic! - Jestem nieudacznikiem!
- Co? nie mów tak.. - Przytulił mnie do siebie a ja nie ogarniałam tego co się dzieje. Chwilę później podszedł do jakieś szafki i wyciągnął z niej butelkę czerwonego wina - Chcesz się napić?
- Daj... - Usiedliśmy pod ścianą i zaczęliśmy najzwyczajniej w świecie pić łyk za łykiem opowiadając o swoim spapranym życiu. Miałam wszystkiego dosyć. Nie miałam sił i pragnęłam spokoju i jedynym pomysłem jaki wpadł mi do głowy, było nawalenie się. Nie musiałam długo czekać. Po dwudziestu minutach, może trzydziestu, kręciło mi się w głowie i miałam tak zwaną ,, bombę ''.  
- Ashley, jesteś pijana... - Zauważył, chociaż sam nie wyglądał najlepiej. Jednak muszę przyznać, że byłam gorzej wcięta.
- Jebać to.. - Palnęłam wulgarnie - Pijmy za to paskudne życie! - Uniosłam butelkę do góry po czym wzięłam głębokiego, dużego łyka czerwonej cieczy. Fabian szybko mi ją zabrał, nie chcąc dopuścić, abym upiła się jeszcze bardziej. Spróbowałam wstać na nogi co okazało się klęską. Szybko znalazłam się w ramionach szatyna.
- Co Ty wyprawiasz? - Warknął.
- Potknęłam się tylko... - Zachichotałam. Czułam jak w głowie przewija mi się setka myśli. 
- A jak coś Ci się stanie?! 
- Oj daj spokój... Jest fajnie! - Chciałam znów wstać, ale nie pozwolił mi na to. Ścisnął moje dłonie jeszcze bardziej na co tylko się zaśmiałam. Wpatrując się w niego, nie wytrzymałam. 
- Co robisz...? - Wyszeptał. Nie odpowiadając, złożyłam na jego ustach długi, namiętny pocałunek. Od razu odwzajemnił mój gest. Raz tylko przerwał mówiąc, że nie powinniśmy tego robić pod wpływem alkoholu, ale jebać to. Pragnęłam go. Zaczęłam ściągać z jego ciała ubrania a on robił ze mną to samo. Kiedy już byliśmy kompletnie nadzy, zrobiło się dużo gorętszej.....

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 37.

,, Boży Dar'' -

- Powtórz bo nic nie rozumiem... - Mruknęłam zszokowana już totalnie. Powiedział mi co prawda bardzo dużo, ale docierało do mnie piątek przez dziesiąte.
- Boże... Mówię, że jestem taki sam jak Ty.
- Ale jak to możliwe? Myślałam, że jestem jedyna... - Spojrzałam na Adriana, który siedział na przeciwko mnie. Znajdowaliśmy się w salonie. Nikogo w domu nie było co okazało się być dobre. Krystian z Elsą pojechali na jakieś spotkanie a mama z Piotrem była w firmie. Musiała podpisać jakieś tam ważne dokumenty.
- Moja rodzina też pochodzi z rodu czarowników. Mam młodszego brata, ale to ja odziedziczyłem po dziadku umiejętności posiadania mocy.
- Twój ojciec... On o tym wie?
- Oczywiście - Zaśmiał się - Przecież to od jego strony. Nie mam przed nim sekretów.
- A Ty...? Od kiedy o mnie wiesz?
- Od zawsze - Wzruszył ramionami - Nim zmarł mój dziadek, przekazał mi wystarczającą ilość wiedzy. Wspominał dużo o Tobie. Jak na przykład to, że jesteś następczynią swojej babci.
- Twój dziadek znał moją babcię?
- Ta.. Utrzymywali ze sobą kontakt. Spotykali się a czasem rozmawiali godzinami przez telefon. To oni mieli nas ze sobą zapoznać, ale niestety się nie udało ponieważ nie żyją... - Na jego słowa zebrało mi się do płaczu. Tyle czasu minęło a ja dalej nie mogę sobie wybaczyć tego, że to przeze mnie ona nie żyje.
- Jak to zapoznać? - Przerwałam wreszcie tą krępującą chwilę.
- Chcieli, abyśmy w przyszłości byli razem - Wzruszył obojętnie ramionami - Bylibyśmy niepokonani.
- Co? Żartujesz sobie ze mnie?
- Nie - Uśmiechnął się lekko. Dopiero teraz dostrzegłam jaki ma ładny uśmiech - Ale nie bój się. Nie jesteś w moim typie.
- I bardzo dobrze bo Ty w moim też nie. Zresztą mam narzeczonego! - Chwilę pomyślałam i coś mi zaświeciło w głowie. No tak! Ale idiotka ze mnie.. - Czyli specjalnie się tu zjawiliście? To wszystko było zaplanowane?! - Warknęłam na myśl, że Piotr leci sobie z moją mamą w kulki. Skoro tak chcieli mnie poznać, to znaczy, że moja mama była wykorzystywana!
- Z początku taki był plan. Zapoznałem swojego ojca z Twoją matką, ale potem on się w niej zakochał i ze wzajemnością. Oczywiście to był dla mnie duży plus bo wreszcie się z Tobą spotkałem. I tak przy okazji.. Kiedy próbujesz wkraść się do mojej głowy, rób to bardziej dyskretniej.
- Skąd wiedziałeś?
- Jestem starszy od Ciebie o trzy lata. Umiem dużo więcej niż Ty.
- Zauważyłam - Mruknęłam zirytowana jego pewnością siebie .
- Nie mam złych zamiarów. Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić.
- Zaprzyjaźnić? - Parsknęłam.
- Tak - Założył ręka na rękę i spojrzał mi w oczy - Musisz dać mi szansę.
- A to niby dlaczego?
- Choćby dlatego, że obroniłem Cię przed tym jak mu tam...
- Fabianem - Warknęłam - I nie potrzebowałam Twojej pomocy. Poradziłabym sobie!
- Właśnie widziałem. Kim on był?
- Nikim - Burknęłam - Co z nim zrobiłeś? Gdzie go wysłałeś?
- Spokojnie. Nic mu nie będzie. Nie musisz się martwić. Krystian wie, że on tu przychodzi?
- Nie.... I lepiej, aby się nie dowiedział.
- Dlaczego? - Parsknął.
- Wkurzyłby się. To oczywiste.
- To był Twój ex?
- Nie. Nigdy z nim nie chodziłam.
- Ale widać, że go kochasz.
- Co? Oszalałeś? Mam narzeczonego!
- Możesz mieć sobie tam kogo chcesz, ale serca nie oszukasz. Uwierz, znam się na tym - Puścił mi oczko po czym wyszedł. Po chwili, kiedy już się otrząsnęłam, pobiegłam za nim. Jednak go nie było. Zniknął dupek. Przeszukałam cały dom, ale to na nic. Po Adrianie ani śladu.
 Resztę dnia spędziłam z Krystianem. Czułam się przy nim tak jakoś dziwnie. Inaczej niż przedtem. Kiedy próbował mnie pocałować, odwracałam głowę. Gdy do mnie mówił, byłam nieobecna. W głowie ciągle miałam słowa Adriana, że jestem zakochana w Fabianie...
Wieczorem udaliśmy się na cmentarz wraz z Elsą, gdzie wpadłyśmy na Amandę i Toma. Po Fabianie oczywiście ani śladu.
- Nie przywitasz się? - Ciotka spojrzała na mnie z wielką czułością. Martwiała się o mnie.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie ma powodu - Mruknęłam. Nie rozmawiając z nimi, wróciłam do domu spotykając w nim Adriana. Pogadaliśmy, wytłumaczył mi dokładniej jak to z nim było, o co chodzi itd a Krystian, widząc nas razem, stawał się za każdym razem bardziej zazdrosny. Denerwowało mnie to. Możecie się dziwić, ale zaprzyjaźniłam się z Adrianem. Okazał się naprawdę spoko. Tym bardziej, że jest taki sam jak ja, że przed nim mogę być sobą i tylko sobą. Pokazał mi wiele nowych rzeczy przez trzy kolejne dni. Był przy mnie i wspierał mnie kiedy tylko kłóciłam się z narzeczonym. Miałam wrażenie, że znam go od zawsze.
Któregoś dnia, kiedy wychodziłam z domu, dostrzegłam idącego w oddali Fabiana. Nie widziałam go dobre kilka dni aż tu nagle zjawia się jak gdyby nigdy nic.
- Musimy pogadać - Zagrodził mi drogę gdy próbowałam go wyminąć. Chwycił mnie dłońmi za ramiona. Wzięłam głęboki oddech a wtedy poczułam tą idealną mieszankę jego perfum. Na samą tę myśl, miałam ochotę go pocałować. Nagle się otrząsnęłam.
- Mówiłam Ci, że nie mamy o czym... - Głos mi drżał a serce waliło jak oszalałe.
- Dlaczego się tak denerwujesz? - Zauważył.
- Zdaję Ci się..
- Przecież widzę...
- Mówię, że Ci się zdaję! - Krzyknęłam - Czego chcesz?
- Po pierwsze, to nie wiem skąd wzięłaś tego nowego kolegę....A wiem to, że ma moce. Jest taki sam jak Ty...
- Nie wiem o czym mówisz.
- Wiesz i nie zgrywaj idiotki. Teraz przejdę to najważniejszego.
- Puszczaj mnie!
- Nie chcesz być ze mną, rozumiem !- Warknął - Ale tu chodzi o coś innego - Nie słuchając tego co mówi, ruszyłam do przodu - Nachodzi mnie Kris.
- Co powiedziałeś? - Obróciłam się za siebie tak, że nasz wzrok się napotkał. Poczułam, że coś go gryzie, martwi.
- Zaczęło się od tego wieczoru gdzie byliśmy na basenie. Odwiozłem Cię a potem miałem wrażenie jakby ktoś był przy mnie. Z początku to ignorowałem, ale teraz to się nasila.
- I dlaczego mi to mówisz?
- Bo jako jedyna możesz mi pomóc..
- Wybacz, ale to nie mój problem - Nie zamierzałam mu mówić o tym, że i mnie nawiedza jego zmarły przyjaciel.
- Ashley.. Nic od Ciebie już nie chcę. Zrozumiałem, że masz mnie dość, ale tu chodzi o mojego przyjaciela. Coś się dzieje...
- Przykro mi, ale nie pomogę Ci - Wyminęłam go idąc prosto. Kiedy straciłam go z oczu, odetchnęłam z ulgą. Wtedy przede mną wyłonił się Kris.
- Ashley! - Wrzasnął a ja prawie co się nie wywaliłam.
- Cholera! Zwariowałeś?!
- Musisz mi pomóc...
- Daj mi spokój! Najpierw się zjawiasz a potem znikasz na kilka dni! 
- Ashley.. Błagam.. Pomóż mi.. - Chciała iść, chciałam odejść jak najdalej, ale złapał mnie za dłoń a ja poczułam ten uścisk. Poczułam jego dotyk. To spowodowało, że jednak zostałam. Kris wytłumaczył mi, że nie mógł przyjść wcześniej i, że ma możliwość wrócenia do mojego świata, ale tylko dzięki mojej pomocy. Niestety ja nie wiedziałam jak tego dokonać. Powiedziałam, że muszę się namyślić. Dał mi czas do wieczora. Przysiągł, że na pewno przyjdzie o dwudziestej drugiej. Kiwnęłam potwierdzająco głową i odeszłam.

Wieczorem, kiedy dochodziła dwudziesta, zadzwoniłam do Fabiana, aby umówić się z nim na spotkanie. Może jednak powinnam go dokładniej wysłuchać?
- Dokąd idziesz? - Spytał Krystian widząc jak się ubieram. Usiadł na łóżku, intensywnie się we mnie wpatrując.
- Do Amandy.. - Skłamałam nie patrząc mu w oczy. Gdybym powiedziała prawdę, wkurzyłby się ostro. Co gorsza, by mnie nie puścił. Musiałam skłamać. Nie chciała, ale musiałam. Chcę zakończyć to wszystko. Pomogę Fabianowi a potem już do końca życia nie będę go oglądać.
- Odprowadzić Cię?
- Nie musisz - Posłałam mu lekki uśmiech z nadzieją, że złagodnieje. Dalej był wkurzony moją znajomością z Adrianem. Uważał, że on na mnie leci.
- Na pewno?
- Tak - Złożyłam całusa na jego policzku i wyszłam z mieszkania udając się do parku gdzie zostało zaplanowane moje spotkanie. Z każdą chwilą coraz bardziej chciałam się wycofać. PRzecież znów okłamuję Krystiana. Jak on się o tym dowie i o naszym pocałunku, znienawidzi nas...
Fabian był już na miejscu. Siedział na ławce wpatrując się w gwiazdy.
- Wiec zgadzasz się? - Odezwał się, kiedy tylko do niego podeszłam. Wstał na równe nogi a ja poczułam jak mój oddech przyśpieszył. Był ubrany na czarno. Tak jak kiedyś. Wyglądał dokładnie tak jak na początku.
- Wyglądasz...
- Jak? - Spojrzałam mu w oczy a on zaczął się do mnie przybliżać - Wyglądam jak kto? - Powtórzył pytanie stając do mnie twarzą w twarz. Dzieli nas milimetry. Na ustach poczułam jego oddech. Zaciągnęłam się tym powietrzem czując zapach mięty. Mmm.
- Jak kiedyś... - Szepnęłam.
- Jak kiedyś?
- Tak jak wtedy gdy się w Tobie ... - Usłyszałam jak ktoś idzie. Nagle przerwałam. Obok nas przeszedł mężczyzna trzymający kobietę za rękę. Byli szczęśliwi i bardzo w sobie zakochani. Widziałam to i czułam. Ale co ja do cholery plotę?! Fabiana wzrok działa na mnie jak coś hipnotyzującego. Zaklęłam przed nosem a potem szybko odeszłam w bok. Znów zostaliśmy sami.
- Dokończ - Rozkazał ostrym tonem głosu.
- Jeszcze nie wiem czy się zgadzam..... - Zmieniłam temat, ale on nie dał się zwieść.
- Jak wtedy kiedy się we mnie zakochałaś, prawda? - Nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co powiedzieć - Musisz mi pomóc. Nie znam innej czarownicy - Teraz to on zmienił temat widząc, że nic ode mnie nie wyciągnie. Podszedł do mnie i spojrzał mi głęboko w oczy - Ashley.. Ostatni raz. Błagam..
- Dobrze. Zgadzam się. Pomogę Ci..
- Dziękuję! - Wykrzyczał i mocno mnie do siebie przytulił.
- Ale pod jednym warunkiem - Wtrąciłam.
- Jakim? - Zdziwił się.
- Potem na zawsze znikniesz z mojego życia - Przez chwilę milczał jakby zastanawiał się nad odpowiedzią, ale potem spojrzał ponownie na mnie i rzekł.
- Zgoda. Nigdy więcej mnie nie zobaczysz - Na dowód, że mówi prawdę, weszłam do jego myśli i dopiero wtedy mu uwierzyłam. Przysiąg, że wyjedzie z Krisem z miasta i, że zacznie nowe życie. Życie beze mnie. - Nie traćmy czasu - Dodał przez chwilę. Jego głos stał się jakiś taki dziwny. Obojętny. Miałam ochotę zapytać się co się stało, ale nie wiedziałam jak mam to zrobić. W końcu nie wytrzymałam.
- O co Ci chodzi?! - Spytałam szturchając go w ramię.
- O nic?
- Nie widzisz, że to nie ma sensu?! Że my nie mamy sensu?!
- To Ty tego nie widzisz.
- Kiedyś próbowaliśmy i nam nie wyszło.. Teraz byłoby tak samo...
- Teraz jestem człowiekiem!
- To nie ma znaczenia!
- Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?!
- Co?
- Myślałem, że mnie kochasz... Że dalej coś do mnie czujesz tak jak kiedyś, ale teraz widzę, że jednak nie...
- Fabian..
- Daj spokój, okej? Nic więcej nie mów. Rozumiem. Latałem za Tobą jak idiota a Ty dawałaś mi za każdym razem do zrozumienia, że mam spadać. Kapuję. Teraz zróbmy to co mamy zrobić i spadajmy.
- Kris ma przyjść do mnie o dwudziestej drugiej. Do tego czasu musimy gdzieś poczekać..
- Idź do siebie. Ja poczekam tu. Dasz znać jak już przyjdzie - Odwrócił się do mnie tyłem i milczał. Ruszyłam w stronę domu jednak coś kazało mi się wrócić i wygarnąć mu wszystko. Dosłownie wszystko.
- Kocham Cię, jasne?! - Podeszłam do niego i wykrzyczałam to tak głośno jak tylko potrafiłam.
- Co powiedziałaś? - Oczy mu zaświeciły a twarz stała się poważna.
- Kocham Cię! I nigdy nie przestałam! Ale te pieprzone cztery lata, które spędziliśmy osobno... Najgorszy był pierwszy rok! Nie wiedziałam co się z Tobą dzieje.. Nie miałam pojęcia dlaczego kurwa nie odwiedziłeś mnie, nie napisałeś ani nic! Dzień mojego wyjazdu stąd... Wcale nie chciałam wyjeżdżać a Ty byłeś jedną osobą, która zdołałaby mnie zatrzymać! Łudziłam się, że przyjdziesz, łudziłam się, że mnie zatrzymasz, ale to się nie stało. Wsiadając do taksówki, czekałam i modliłam się..
- Straciłem pamięć...
- Właśnie! - Warknęłam - Nie przechodziłeś przez to co ja! Nie znałeś mnie i nie wiedziałeś co przeżyliśmy a ja męczyłam się każdego dnia! Nawet nie wiesz jak bardzo cierpiałam... - Nie wytrzymałam i łzy poleciały mi po policzkach. Zbliżył się do mnie a dłońmi objął moją twarz.
- Ashley, tak mi przykro. Przepraszam.. Gdybym tylko cokolwiek pamiętał to nigdy nie pozwoliłbym Ci odejść.. Przysięgam...
- Ale jest już za późno. Czasu się nie co... - nie dokończyłam ponieważ mnie pocałował. Przez chwilę nie reagowałam i stałam jak słup, ale chwilę później, odwzajemniłam pocałunek. Kiedy troszkę się ode mnie odsunął, spojrzał mi w oczy i musnął dłonią mój prawy policzek.
- Nigdy nie jest za późno. Jako wampir pokochałem mojego największego wroga a jako człowiek, ta miłość wzrosła.. Kocham Cię i już zawsze będę. To się nigdy nie zmieni...- Znów chciał mnie pocałować, ale ktoś nam przerwał. Ktoś czyli on.
- Co tu się dzieję?! - Usłyszałam dobrze znamy mi głos. Obróciłam się ja oparzona. Za nami stał nie kto inny jak Krystian. Chciałam coś powiedzieć, chciałam wytłumaczyć, ale co tu tłumaczyć? Czułam jak nogi się pode mną uginają. 
- Krystian...
- Co tu się dzieję?! - Powtórzył pytanie - Kim Wy do cholery jesteście?! - Podbiegłam do niego, ale szybko się odsunął odpychając mnie przy tym - Kim.. kim jesteś... - Zwrócił się do mnie roztrzęsiony.
- To ja.. Ashley..
- Jesteś... czarownicą?.. A Ty... wampirem? .
- Co Ty tu robisz? Nikt Cię tu nie prosił - Warknął zirytowany jego obecnością Fabian.
- Do Amandy idziesz, tak?
- Krystian, daj mi wytłumaczyć....
- Jaką czarownicą?! - Powtórzył już ostrzejszym głosem. Nadszedł już czas bym powiedziała mu prawdę. Muszę to zrobić. To jedyna już szansa, aby go nie stracić.
- Taką... - Wzięłam głęboki oddech i wolniutko wypuściłam powietrze z płuc.
- Nie musisz tego robić - Wtrącił Fabian, ale nie słuchałam go.
- Phesmatos .. - Szepnęłam a naokoło nas pojawił się ogień. Krystian rozejrzał się dookoła i wpadł w panikę. Stanął sztywny jak skała a oczy prawie wyszły mu z orbit. Nagle spojrzał na mnie.
- Ty.. To... To nie.. możliwe...
- Wytłumaczę Ci to...
- Jesteś czarownicą..
- Krystian, proszę..
- Nie wierzę! to jakiś sen! - Wybuchnął śmiechem a potem spoważniał - Tyle lat razem! A Ty?! Okłamywałaś mnie! Nie wierzę...
- Nie mogłam Ci tego powiedzieć! Bałam się!
- Jesteś oszustką! Ufałem Ci! Mówiłem Ci każdy mój sekret! Wszystko do cholery!
- Krystian! Daj mi cokolwiek powiedzieć!
- Na dodatek mówiłaś, że do Amandy idziesz a tym czasem całujesz się z nim... Jaki ja jestem głupi...- Chciałam coś powiedzieć, ale nie dopuścił mnie do słowa - Nic nie mów! To wszystko było jednym wielkim kłamstwem! Nigdy mnie nie kochałaś!
- Kochałam Cię! Dalej kocham!
- Ale nie tak jak tego idiotę! - Wskazał palcem na Fabiana, który ruszył w jego stronę i nie czekając na nic więcej, uderzył go z pięści w twarz.
- Fabian! - Wrzasnęłam widząc jak się biją. Tego już za wiele - Sihesa! - Sekundę później, leżeli po dwóch przeciwnych stronach ścieżki. Dla Fabiana było to normalne co zrobiłam bo nie raz już dostał, ale dla Krystiana? Był tylko jeszcze bardziej przestraszony. Podeszłam do niego i chwyciłam go za głowę.
- Co robisz?! - Oburzył się, ale potem zamilkł. Pokazałam mu wszystkie wspomnienia o sobie. Pokazałam mu związek z Fabianem, to jak był wampirem, jak ja byłam czarownicą. Nasze bójki, kłótnie... Śmierć mojej babci.. Wreszcie odsunęłam się od niego i spojrzałam mu w oczy.
- Przepraszam.. Nie miałam odwagi Ci o tym powiedzieć.. - Ale on nic więcej nie powiedział. Odwrócił tylko wzrok i patrzył się w ziemię - Krystian, błagam! Powiedz coś!
- Ja.. Wyślij mnie do domu...
- Co?
- Wyślij mnie do domu... Do Twojego.. Muszę to sobie wszystko przemyśleć..
- Krystian...
- Zrobisz to czy nie?! - Kiwnęłam potwierdzająco głową i wypowiedziałam zaklęcie, które sprawiło, że mój narzeczony zniknął. W sumie to nie byłam już pewna czy dalej jest moim narzeczony.
- Ashley... Wszystko gra? - Fabian zbliżył się do mnie i objął mnie ręką. Kiwnęłam tylko potwierdzająco głową.
- Chodźmy. Zróbmy to.. - Chwyciłam go za rękę i przeniosłam nas do starego, opuszczonego domu. To miejsce było idealne gdyż właśnie stąd czułam ogromną ilość magii. Dochodziła dwudziesta druga. Siedziałam pod ścianą i czekałam aż przyjdzie Kris.
- Idź do niego - Moją ciszę i moje myśli przerwał Fabian. Stał oparty o ścianę uważnie mi się przyglądając.
- Co? - Zamrugałam oczyma.
- Idź do niego.. - Powtórzył - Kochasz go...
- On nie chce mnie widzieć..
- Teraz tylko pogorszysz sprawę zostając ze mną.
- Obiecałam Ci pomóc..
- Poczekam na Ciebie - Wtrącił -  Rozumiem, że wolisz jego. Straciłem swoją szansę.. Nie popełnij tego samego błędu co ja i idź.
- Na pewno?
- Tak...  - Wstałam na nogi i podbiegłam do niego, aby mocno go przytulić.
- Dziękuję..
- Idź. - Powtórzył stanowczym już głosem. Dostrzegłam w jego wzroku smutek i rozpacz. Stanęłam teraz przed trudnym wyborem. Fabian czy Krystian? .......
-