wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 39

,, Boży Dar '' -

Obudziłam się dość wcześnie. Dochodziła siódma rano i ku mojemu zdziwieniu, leżałam w swoim łóżku. Ale jak?! Kompletnie nic nie pamiętam. Kiedy tylko wstałam, poczułam piekielny ból głowy. Cholera. Mam kaca. Wypiłam o wiele za dużo.
Zwlekłam się z łóżka i wolnym krokiem ruszyłam do łazienki wciąć zimny prysznic na orzeźwienie. Bardzo, ale to bardzo tego potrzebowałam. Następnie wskoczyłam w jakiś szary dres i dopiero potem zeszłam do jadali na śniadanie, które zamówiłam przez telefon.
- Wstała śpiąca królewna - Dopiero teraz dostrzegłam Adriana, siedzącego w kącie. Czytał jakąś książkę. A dokładniej to księgę.
- Co Ty tu robisz? - Zmierzyłam go wzrokiem, ale zaraz mi przeszło. Przyjaźniliśmy się, tylko że jeszcze po prostu nie przywykłam do jego tak częstej obecności w tym domu.
- Ojciec zabrał Twoją mamę na śniadanie do jakieś restauracji - Wzruszył ramionami - Lepsze pytanie brzmi: Co robiłaś z Fabianem dziś w nocy? W dodatku kompletnie nawalona - Dodał. Wtedy coś mi mignęło w głowie. Fabian. O rzesz. Nie, nie, nie! Zachłysnęłam się sokiem pomarańczowym, który właśnie w tej chwili piłam - Ashley, wszystko gra?
- Tak... nie.. - Zakryłam twarz dłonią. To niemożliwe! Nie mogłam tego zrobić! Przespałam się z Fabianem...
- Więc odpowiedz na moje pytanie.
- Po prostu... Mówiłam Ci o Krisie.. Niestety zaklęcie się nie udało więc wkurzona wypiłam trochę wina...
- Trochę? - Uniósł brew do góry chcąc wyglądać groźniej i muszę przyznać, że się udało.
- Dobra, wiem, że przesadziłam, ale no co? Każdy może! Miałam ciężki dzień.. Ale tak właściwie to jak się tu znalazłam?
- Ten Twój kolega.. Fabian? - Kiwnęłam potwierdzająco głową, że o niego chodzi - Zadzwonił do mnie jakoś po piątej rano. Najpierw to chciałem wstać i obić mu twarz za to, że mnie obudził, ale kiedy wspomniał o Tobie to od razu się ogarnąłem. Włożyłem tylko coś ciepłego a potem znalazłem się w tej starej ruinie. Leżałaś na łóżku przykryta kołdrą.
- W ubraniach? - Palnęłam bez namysłu. Zmierzył mnie wzrokiem po czym wybuchnął śmiechem. Ja natomiast cała się zarumieniłam. Tępak ze mnie na całego.
- Proszę, tylko nie mów, że Wy...
- Wystarczy - Wtrąciłam - Nie chcę o tym gadać.
- Ashley, jak mogłaś do tego dopuścić? - Wciąż się śmiał co mnie denerwowało z każdą sekundą coraz bardziej. Zdawałam sobie sprawę z tego, że postąpiłam najgorzej jak tylko mogłam, ale już za późno. Czasu nie cofnę.
- Daruj sobie, okej?
- Jasne, jasne. To nie moja sprawa - Wzniósł ramiona ku górze a potem wyszedł z pomieszczenia. Ja natomiast dokończyłam swoją potrawę i wróciłam do pokoju. Lżąc na łóżku, nie mogłam przestać myśleń o nocy jaką spędziłam z Fabianem. Patrząc na swoje ciało, widziałam jak szatyn dotyka każdy zakątek moje ciała. Zadrżałam. Usłyszałam wibracje.W telefonie miałam wiadomość. Z początku miałam to gdzieś. Nie interesowało mnie to, ale coś kazało mi jednak zobaczyć nadawce. I dziękowałam Bogu, że jednak to zrobiłam. Wiadomość była od Krystiana.

,, MOŻEMY SIĘ DZIŚ SPOTKAĆ ? ''

Na początku nie wiedziałam jak na to zareagować. Setki myśli przepłynęły mi przez głowę. Ostatecznie zgodziłam się z nadzieją na lepsze jutro i odpowiedziałam, że jak najbardziej. Nasze spotkanie zostało zaplanowane w południe w jednym z hoteli do którego się przeniósł. Ubrałam na siebie białą suknię, która świetne na mnie leżała, do tego czarne, wysokie szpilki i małą, czarną torebeczkę. Włosy pozostawiłam rozpuszczone, lecz lekko je pokręciłam nadając tym sobie lepszego wyglądu. Chciałam wyglądać jak najlepiej. Dla niego.
W końcu wyszłam z mieszkania, jadąc wprost do wyznaczonego miejsca. Byłam tam przed czasem. W recepcji zostałam powiadomiona gdzie ma pokój mój były narzeczony i również mnie tam zaprowadzono. Stojąc przed drzwiami, serce przyśpieszyło a oddech stał się nierówny. Wreszcie się odważyłam i po prostu, nadzwyczajnie w świecie, zapukałam. Odpowiedziała mi cisza. Weszłam więc bez proszenia do środka, ale nikogo tam nie było. Z łazienki tylko dobiegał szum wody. Chyba brał prysznic. Rozgościłam się więc i usiadłam na łóżku. Długo na niego czekać nie musiałam. Wyszedł po pięciu minutach. Był prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik owinięty w okół jego pasa. Mimo wszystko ten widok wywołał u mnie uśmiech a on nawet nie czuł się skrępowany.
- Przepraszam, ale nie mogłam się już doczekać.. - Zaczęłam tłumaczyć to, ze tak szybko się tu zjawiłam.
- Nic się nie stało. Pozwól mi się tylko ubrać.. - Wskoczył w ciemne dresy, które świetnie do niego pasowały. Wyglądał słodko.
- Więc.. - Zaczęłam - Co się stało, że chciałeś się spotkać...?
- Musimy porozmawiać..
- Krystian..
- Nie - Wtrącił - Nim cokolwiek powiem, chcę się czegoś dowiedzieć. Czy między Tobą a nim.. Czy między Wami do czegoś doszło oprócz tego pocałunku?... - Już chciałam zaprzeczyć, ale niestety nie umiałam. Nie potrafiłam go okłamać. Zamiast odpowiedzieć, spuściłam tylko głowę nie mogąc spojrzeć mu w oczy - Czyli tak, prawda?
- Tak strasznie mi przykro..
- Boże, jaki ja byłem głupi.. - Parsknął. Nie miałam pojęcia do czego zmierza.
- Nie rozumiem..
- Chciałem dać Ci ostatią szansę, ale teraz widzę, że jednak to nie ma sensu.
- Kocham Cię.. - Szepnęłam. Spojrzał na mnie, ale szybko odwrócił wzrok.
- Tyle, że jego mocniej - Nie odpowiedziałam, nie zaprzeczyłam. Było mi żal samej siebie. Czułam się strasznie. Do głowy przyszedł mi tylko jeden pomysł. Krystian zawsze kochał kiedy śpiewałam. Chociaż wiedziałam, że nie umiem tego robić, on twierdził, że mu się podoba. Lubił to, bo robiłam to tylko dla niego. To była taka nasza słodka tajemnica. Fałszowałam i to bardzo, ale teraz miałam to w dupie. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam śpiewać.

,, Chciałabym być przy tobie
Dlaczego nie wiem sama,
Przytulić Cię,
Powiedzieć komplement może dwa.
Dlaczego jest tak trudno
Zamienić parę słów
Spojrzeć w twoje oczy
Uśmiechnąć się i móc
Teraz żyć tą chwilą
Myśli złe przeminą
Tak ja wiem nie jest łatwo lecz
Miłość w swoim sercu masz
I ty to wiesz, że tu i teraz
Miłość ma moc
Ona wypiera
To taka siła, którą w sobie masz
Ona naszemu życiu daje blask
Bez niej nie byłoby nas
Bez niej nie byłoby nas
Bez niej nie istniałby świat
Bez niej nie byłoby nas.......


Jednak on milczał. Wciąż tylko milczał nawet na mnie nie patrząc. Czułam jak wbija mi nóż w plecy.
- Krystian, błagam.. Powiedz coś.. - Cisza. Sekundy mijały a mój niepokój ciągle wzrastał. Kiedy już chciałam do niego podejść, odezwał się gwałtownie.
- Chcę, abyś wymazała mi wspomnienia.
- Co? - Zakrztusiłam się własnym powietrzem.
- Chcę o Tobie zapomnieć. Nie chcę pamiętać żadnej chwili jaką kiedykolwiek z Tobą przeżyłem. Nie chcę wiedzieć, że Cię znam i, że kiedykolwiek z Tobą byłem.
- Krystian...
- Mam już dosyć. Zrobiłaś mi wiele krzywd a mimo wszystko ja nadal Cię kocham. I to boli mnie najbardziej. Będąc dalej z Tobą, bym tylko cierpiał. Wciąż bym pamiętał co zrobiłaś i nigdy bym tego nie wymazał z pamięci. 
- Nie zrobię tego...
- Jeżeli rzeczywiście chcesz, abym był szczęśliwy to zrobisz. Taką podjąłem decyzję. Nie chcę dłużej cierpieć i nie chcę, abyś Ty cierpiała. Kochasz Fabiana i to z nim powinnaś być.
- Kocham też Ciebie!
- Ale nie tak jak jego! - Warknął - Jesteś dla mnie wszystkim i to mnie zabija! To, że ja dla Ciebie nie jestem! Miałaś być tu tylko tydzień a ile jesteśmy ? Trzy? Zaraz będzie miesiąc. Tu jest Twój dom, Twoje miejsce. Nie tam! - Dostrzegłam w jego oczach łzy. Nagle się rozpłakał.
- Krystian..
- Proszę... Rzuć to pieprzone zaklęcie i spraw bym zapomniał o tym wszystkim. Błagam..
- Ja... ja nie mogę... Nie dam radyy..
- Błagam... - Stałam tak przez chwilę sparaliżowana, po czym zbliżyłam się do niego i chwyciłam za ramiona. Sama także zaczęłam płakać. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę musiała to zrobić, ale jednak najwidoczniej ten czas nadszedł. Nim rzuciłam zaklęcie, Krystian powiedział, że na łóżku jest list, który mam wziąć przed wyjściem. Kiwnęłam potwierdzająco głową i zrobiłam to. Wymazałam każdego jego wspomnienie związane ze mną. Wszystko. Dosłownie WSZYSTKO! Nogi się pode mną trzęsły a żołądek podchodził do gardła. Kilka minut później, wzięłam do ręki białą kopertę i zniknęłam nim brunet zdążył cokolwiek ogarnąć.....

Zapłakana siedziałam w ogrodzie pod drzewem. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie byłam wstanie otworzyć tego pieprzonego listu. Zresztą nawet nie wiedziałam czy chcę to zrobić. I tak już wszystko jasne. Między mną a Krystianem na zawsze jest koniec i to się nie zmieni.
- Wszystko w porządku? - Spojrzałam przed siebie. Na przeciwko mnie stał Adrian, oparty o jedną z huśtawek. Był zmartwiony moim wyglądem i zachowaniem.
- Nie.. - Wyszeptałam czując jak łzy spływają po prawym i lewym policzku. Dosiadł się do mnie po czym mocno mnie do siebie prztulił.
- Hej.. Wszystko będzie dobrze... - Zaczął mnie uspokajać.
- Nie będzie... On... Nie chce mnie znać...
- Masz mnie - Chwycił mój podbródek tak, że zmuszona zostałam, aby spojrzeć mu w twarz. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Wpadłam w panikę. Czy on.. Czy on chce mnie pocałować? Sparaliżowana, nie wiedziałam co zrobić. Czekałam tylko aż wszystko samo się potoczy i gdy już był milimetr ode mnie a ja czułam na ustach jego oddech, otworzył buzie i zaczął coś mówić - Nie zrobię tego. Nie jestem taki...
- Nie rozumiem...
- Czytam Twoje myśli. Nie pocałuję Cię.
- Ja..
- Nic nie mów - Lekko się uśmiechnął - Wiesz co? Wiem o Tobie praktycznie wszystko. Widziałem większość Twoich wspomnień. Chcę dać Ci teraz to samo w zamian. Mam pewną tajemnicę, którą nikomu nie mówiłem. Wie o tym tylko mój ojciec. Nikt inny.
- Adrian..
- Cii... - Dotknął dłońmi moją twarz a ja ujrzałam coś co totalnie mnie zszokowało - Tak. Jestem gejem.. - Zaśmiał się.
- Ale jak?.. - Zaczął opowiadać mi historię swojego życia i jego stosunki między kobietami a mężczyznami. Nie ukrywałam zdziwienia.
- A teraz otwórz tą kopertę bo inaczej nigdy nie dowiesz się co chciał Ci powiedzieć.
- Zrobię to pod jednym warunkiem.
- Jakim? - Zdziwił się.
- Będziesz przy mnie... - Kiwnął głową a ja westchnąwszy ciężko, otworzyłam białą kopertę wyjmując z niej małą kartkę. Już sam początek wywołał u mnie dreszcze. 

,,  Ashley... Wiem, że nie postąpiłem najlepiej,
Ale nie potrafię inaczej. Przemyślałem to wszystko...
Piszę już ostatni list byś przeczytała go Ty
Chodź nie wiesz jak przykro mi, ja odejść musiałem dziś
Siedzę w deszczu pisząc list pośród drzew
Słowa rozmazują ciepłe krople łez.
Tyle chciałbym Ci dać, powiedzieć - to marzenia
Tylko one nam zostały bo Ciebie tutaj nie ma.
Spuszczam w smutku głowę, myślę koniec z nami
Sam nie wiem czy to sen, zostajesz wspomnieniami.
Było jak w bajce chodź bajka trwała krótko - zakończyła się nie tak,
mogło być lepiej ale było już za późno
Słowa zamalowały czas,
Pisany ręką list - to pożegna nas.
Wybacz proszę mi dziś ale chę Ci go dziś dać
Więc pisze dziś do Ciebie, więcej już nie ujrzysz Mnie
Chociaż było mi jak w niebie, dzisiaj jednak odejść chcę..
Choć już Cię nie pamiętam i nie wiem kim jesteś...
Kiedy tylko na mnie spojrzysz, wiedz, że byłaś dla mnie wszystkim.
W moich oczach ujrzysz pustkę po Tobie
Bo nikt, nigdy mi Ciebie nie zastąpi.
Przepraszam za wszystko, zaklejam kopertę
Pamiętaj, że kochałem patrząc w Twoje zdjęcie.... [...]

- Ashley.. Wszystko w porządku? - Adrian objął mnie jeszcze mocniej i w sumie dobrze mi było. Potrzebowałam tego. Kiwnęłam tylko głową i dopiero teraz dotarło do mnie, że może i dobrze się stało. Krystian to bardzo fajny chłopak i zasługuje na kogoś lepszego niż ja. Zasługuje na normalny związek. Ja natomiast nie powinnam być z żadnym mężczyzną. Miłość nie jest dla mnie gdyż tylko krzywdzę każdego dookoła....Minął miesiąc.
Przez ten czas dużo się zmieniło. Zostałam w Elmilagros nie mogąc wrócić z Elsą do domu, ponieważ wtedy spotkałabym Krystiana. Wolałam poczekać aż wyjedzie do pracy. Ma to nastąpić za kilka dni. Mamie i reszcie domowników opowiedziałam o wszystkim i chociaż wiedziałam, że są smutni i rozczarowani, pomagali mi i szanowali moją decyzję. Jakoś sobie radzę a czas dłuży mi się ogromnie. Z Amandą znów złapałam jakiś dobry kontakt. Z Tomem też czasem gadam chociaż do przyjaźni to nam daleko. Od Fabiana nie miałam żadnych wieści od tamtego incydentu, czyli naszej nocy poślubnej. Dostałam tylko któregoś dnia jednego SMS'a gdzie napisał, że dziękuje mi za wszystko i, że wyjechał tak jak obiecał. Nigdy go więcej nie ujrzę. Dotrzyma obietnicy. Siedziałam teraz w swojej sypialni, bo oczywiście dalej mieszkałam z mamą, kiedy usłyszałam dzwonek od drzwi. Ruszyłam więc do wejścia by zobaczyć kim jest osoba przychodząca do tego mieszkania późnym wieczorem. Otwierając drzwi, jednocześnie piłam sok ze szklanki. Gdy ujrzałam postać stojącą po drugiej stronie, szklany przedmiot wyleciał mi z rąk i z wielkim hukiem uderzył o podłogę. Nie wierzyłam w to co widzę.
- Miło Cię widzieć, Ashley. Możemy porozmawiać? - Uśmiechnął się czule ukazując śnieżnobiałe zęby. Zadrżałam....






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz