Rozdział 36.
,, Boży Dar '' - Proszę, zostań..
Siedziałam teraz w swoim pokoju wciąż słysząc głos Fabiana i jego słowa kierowane do mnie. To jak krzyczał ,, Kocham Cię! ''. Po co w ogóle ja się pytam?! Po co tak powiedział?! Chyba naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo mąci mi swoim zachowaniem w głowie.
- Ashley, kochanie... - Spojrzałam na Krystiana, który właśnie wszedł do sypialni. W ręku trzymał kubek gorącej herbaty o który poprosiłam go jak tylko znalazłam się w mieszkaniu. Starałam odwlec tą rozmowę najdalej jak tylko się dało, ale przecież wieczność to trwać nie będzie, prawda? - Jak się czujesz?
- Do.. dobrze.. - Jęknęłam sama w to nie wierząc. Blondyn dosiadł się do mnie mocno chwytając moją dłoń. Chciał, abym spojrzała mu w oczy, ale nie zrobiłam tego. Nie chciałam bo miałam straszne wyrzuty sumienia, które dopiero teraz wzrosły do tego stanu, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Przecież jeżeli on się dowie o tym, że go zdradziłam to nigdy mi tego nie wybaczy. Wiem to stąd, że znam go kilka już lat. Mówcie co chcecie, ale dla mnie pocałunek z kimś innym bądź dawanie pieści się osobie trzeciej jest zdradą.
- Przepraszam... - Wyszeptał mi wprost do ucha. Na dodatek mnie jeszcze przeprasza. No dlaczego on jest taki kochany? Już chciał złożyć czuły pocałunek na moich ustach, ale widząc jego twarz zbliżającą się ku mojej, szybko wstałam na nogi i odsunęłam się w bok kilka kroków.
- Jestem strasznie zmęczona.. Muszę się przespać..
- Jesteś pewna, że nie chcesz porozmawiać? Uważam, że jednak powinniśmy.
- Potrzebuję snu...Proszę, zrozum...
- No dobrze. Przyjdę jutro rano. Ale teraz chociaż pocałuj mnie na dobranoc - Zrobił minę smutnego pieska na co ja kompletnie się już rozczuliłam. Cmoknęłam go lekko w polik z nadzieją, że wreszcie wyjdzie spać do innego pokoju i tak też się stało. Pożegnał się ze mną i wyszedł. Spaliśmy osobno ze względu na moją mamę. Nie chciało mi się wysłuchiwać jej sprośnych komentarzy w moją stronę.
Pozostając sama w sypialni, dopiero teraz zorientowałam się, że mam na sobie kurtkę Fabiana. Pachniała tak cudownie i dzięki niej było mi ciepło. No ale koniec tych rozmyśleń. Zrzuciłam ją z siebie na łóżko i ruszyłam do łazienki wziąć ciepły prysznic. Kiedy stałam już nago w kabinie, strumyk wody oblewał całe moje ciało. Jadąc gąbką wzdłuż brzucha ku górze, westchnęłam ciężko. Od razu przed oczyma pojawił mi się obraz kiedy to Fabian tak czule i delikatnie obchodził się z moimi piersiami.
Wychodząc z łazienki poczułam chłód, który otoczył całe moje ciało. Na odchodnym spojrzałam do lustra. Przypomniałam sobie jak kiedyś czesałam się w tym miejscu do szkoły. Tyle lat minęło, tyle się zmieniło w moim życiu, że aż ciężko to sobie poukładać w głowie... Leżąc w łóżku, nagle wybuchnęłam płaczem. Co ja najlepszego wyrabiam?! Przecież ja właśnie zdradziłam Krystiana! Zdradziłam go i to na dodatek z Fabianem! Jestem straszna. Popełniłam kolejny błąd w swoim życiu. Sama nawet nie wiem kiedy zasnęłam......
,, - Między nami koniec! - Czułam jak każda część mojego ciała rozwala się na kawałki. Jak moje serce pęka w pół - Świetnie bawiłaś się robiąc ze mnie idiotę?!
- Krystian.. To nie tak.. Przepraszam, nie chciałam!
- Zmuszał Cię do tego? Zmuszał?!
- Nie... Ale.. Ja..
- No właśnie! Sama tego chciałaś! Kiedy dotykał Cię po piersi porównywałaś mój dotyk do jego? Zabawnie było?! Wal śmiało.
- Co?! Nie! Jak możesz tak mówić?!
- Ja?! Ja przynajmniej Cię nie zdradziłem..
- Wiem i żałuję tego! Jestem idiotką, ale wybacz mi! Błagam!
- Zejdź mi z oczu. Nie mogę na Ciebie patrzyć - Syknął a w jego wzroku dostrzegłam nienawiść. O mój boże! On tą nienawiść kierował w moją stronę!
- Krystian.. Daj mi ostatnią szansę! Kocham Cię, rozumiesz?!
- Tylko wiesz jaki jest problem? - Podszedł do mnie i chwycił mocno moje ramiona - Ja już Ciebie Nie! - Krzyknął tak głośno, że prawie straciłam słuch - Nienawidzę Cię! ''
,, Ja już Ciebie nie. Ja już Ciebie nie. Ja już Ciebie nie''.
- Nie! - Krzyknęłam otwierając oczy. Pot spływał ze mnie jak strumień wody. Rozejrzałam się dookoła.
- Wszystko w porządku? - Obok mnie na łóżku siedział Krystian. Zaniepokojony wpatrywał się we mnie a na ustach cisnęło mu się kilka pytań, jednak wiedział, że lepiej będzie jak nic więcej nie doda. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła ósma rano.
- Krystian? - Nasz wzrok się napotkał. Wciąż łzy ciekły mi po policzku a oddech był nierówny - To tylko sen.. - Szepnęłam.
- Tak.. To tylko sen.. - Zbliżył się do mnie a ja wykorzystując sytuację, rzuciłam mu się w ramiona. Potrzebowałam tego - Powiesz co Ci się śniło?
- Ja.. - Przypomniałam sobie wszystko. Znów zadrżałam - Tak bardzo się boję...
- Czego? - Uśmiechnął się ukazując przy tym swoje śnieżnobiałe zęby.
- Boję się, że mnie zostawisz... - Wybuchnęłam płaczem a on? Zaśmiał się tylko i złożył czuły pocałunek na moich ustach.
- Nigdy tego nie zrobię, rozumiesz? Nigdy Cię nie zostawię choć byś nie wiem co mi zrobiła - Spojrzałam mu w oczy. Nigdy sobie nie wybaczę tego wszystkiego. Ani ja ani on - Rozumiesz? - Powtórzył pytanie. Kiwnęłam potwierdzająco głową chociaż sama w to nie wierzyłam.
- Przepraszam za wszystko... - Szepnęłam mu wtulona w jego ciało.
- Nie masz za co - Znów się uśmiechnął - To ja powinienem ciągle przepraszać Ciebie. Cieszę się, że mam tak wspaniałą dziewcz... oh przepraszam. Narzeczoną - Ostatnie słowo wypowiedział z taką wyższością, że aż zabrakło mi tchu. Nie jestem jego warta. - Ashley?
- Tak? - Spojrzałam mu w oczy i nawet nie musiałam czytać jego myśli by wiedzieć co chce powiedzieć.
- Pogadamy wreszcie? Martwię się o Ciebie.. Co wczoraj się wydarzyło? - Zdradziłam Cię całując się z moim byłym a dokładniej to nie byłym bo przecież nigdy z nim nie byłam. Zdradziłam Cię z chłopakiem, który kiedyś był wampirem.
- Nic ważnego.. - Wzruszyłam ramionami.
- A Fabian? Co z nim?
- Jak to co?! - Krzyknęłam przerażona.
- Ashley...
- Jejku, przepraszam... Jestem dalej zmęczona. Użycie czarów na niego bardzo mnie osłabiło. Wybacz mi te napady...
- Czarów? Jakich czarów?
- Powiedziałam czarów? - Uśmiechnęłam się sztucznie tworząc z tego żart, który w ogóle mi nie wyszedł - Zresztą nie ważne...
- Udało się? - Wtrącił - Odzyskał pamięć? - I co teraz? Co powinnam powiedzieć? Że odzyskał i chciałby ze mną być? Że wykrzyczał, że mnie kocha?
- Tak.. - Mruknęłam po chwili ciszy. Te wyrzuty sumienia doprowadzą mnie do szału. Zaraz padnę tu trupem. Muszę coś z tym zrobić.
- I jak z jego uczuciami? Bo chyba o to przecież chodziło?
- Krystian... Muszę Ci o czymś powiedzieć...
- Nie - Wtrącił po raz drugi - W sumie to nie ma dla mnie znaczenia. Jeżeli chcesz ze mną być to wierzę Ci. To ja muszę Ci o czymś powiedzieć...
- Ale to bardzo ważne! - Wtrąciłam po raz któryś.
- Ashley... - W ogóle mnie nie słuchał - Przepraszam Cię za moje wczorajsze zachowanie, ale byłem zazdrosny. Nie powinienem tak reagować.. Zresztą nigdy bym Cię nie zostawił i tak wiem, że to mówiłem, ale to nie ważne. W kółko mogę to powtarzać - Uśmiechnął się i od razu mnie pocałował. Najgorsze jest to, że ja nie umiałam odwzajemnić tego pocałunku w taki sposób jaki on by chciał. Spojrzał mi w oczy. Wziął głęboki oddech i zaczął śpiewać:
,, Patrzę i głęboko zaglądam Ci w oczy
Z każdym razem mój dotyk sięga coraz dalej
Gdy odchodzisz, błagam byś został
Wołam Cię po 2, 3 razy z rzędu.
Tak zabawną rzec usiłuję wytłumaczyć Ci,
Jak się czuję i tylko dumę mogę za to winić,
Nadal nie pojmuję jak twoja miłość
robi to czego nie dokonał nikt '' [...]
Przy śniadaniu mama poinformowała nas, że będziemy dziś mieć gościa. Nie byle jakiego. Powiedziała, że przyjdzie ktoś naprawdę ważny a dokładniej to będzie ich dwóch. W sumie zbytnio się tym nie przejęłam bo co mnie to obchodzi, no nie? To obiad mojej mamy, nie mój. Ja tylko pomogę jej z przygotowaniami i parę minut posiedzę w tym gronie. Potem się zmyję do pokoju tak jak robiłam to dawniej. Och, stare dobre czasy... Krystian musiał pojechać gdzieś do banku ponieważ zostały przelane na jego konto pieniądze. Nie pojechałam z nim gdyż mama mnie o to poprosiła. Chciała o czymś pogadać. Jednak teraz zamiast z nią to siedziałam z Elsą w jadali gdzie przygotowywałyśmy wystrój. Moja kochana mamusia nie ufała w takich sytuacjach służącym więc kazała zrobić to nam.
- Co się z Tobą dzieje? - Wzrok Elsy przeszył mnie na wskroś. Wiedziałam, że tak będzie. Bardzo się do siebie zbliżyłyśmy.
- Nic - Wzruszyłam ramionami starając się być przy tym obojętna, ale mogłam tylko pomarzyć. Dalej drążyła ten przeklęty dla mnie temat.
- Ashley, znam Cię. Widzę, że coś nie gra. Mów - Nakazała.
- Pocałowałam się z Fabianem - Parsknęłam. Z rąk Elsy wypadły dwa talerze, które z wielkim hukiem uderzyły w podłogę i roztrzaskały się na kilka drobnych kawałków.
- Co zrobiłaś? Chyba źle usłysza...
- Dobrze usłyszałaś - Wtrąciłam - Pocałowałam się z nim. I wiesz co było najgorsze? Że podobało mi się to, że tego chciałam i, że odwzajemniłam pocałunek.
- Ashley...
- Tak, tak. Wiem o tym, że jestem idiotką i, że kiedy Krystian się o tym dowie to mi nigdy nie wybaczy.
- Coś Ty najlepszego zrobiła....
- Fabian odzyskał wspomnienia...Powiedział, że mnie kocha...
- I co teraz zamierzasz? - Jej ton głosu stał się bardzo poważny. Wpatrywała się we mnie intensywnie jakby chciała mnie rozgryźć. Z tym jednak miała problem bo ja sama nie wiedziałam czego chcę.
- Nie wiem. Naprawdę nie mam pojęcia...
- Musisz mu to powiedzieć.
- Oszalałaś?! nie mogę.
- Jak się dowie od kogoś innego to dopiero wtedy Ci nie wybaczy. Kocha Cię. Jeżeli Ty go też to walcz o niego. Jeżeli jednak wolisz Fabiana to nie rób mu żadnych nadziei. To kochany chłopak i zasługuje na szczęście - Ciotka jak ciotka, ale prawdę dowalić umie i za to właśnie ją kocham. Za szczerość, która mimo tego, że boli, daje do myślenia.
Kiedy dołączyła do nas mama, od razu zasypała mnie pytaniami jak tam mi się układa z narzeczonym, ile planujemy dzieci, czy w ogóle planujemy je mieć i jak tak to kiedy. Na wszystko odpowiedziałam ,, Mamo, daj spokój. Wszystko się ułoży samo '' . Nie chciałam o tym rozmawiać. Tym bardziej nie teraz. Wchodząc do pokoju, rozejrzałam się dookoła. Tyle czasu minęło a tu wciąż jest tak samo. Eh.. Z garderoby postanowiłam wyciągnąć czarno-białą suknię a do tego czarne, wysokie szpilki. Włosy pokręciłam lokówką, ale postawiłam na rozpuszczone. Mimo wszystko powinnam ładnie wyglądać. Dla mamy.
- Jesteś taka piękna... - Usłyszałam dobrze znajomy mi głos. Do sypialni wszedł Krystian, który od razu mocno mnie do siebie przytulił - Cały dzień o Tobie myślałem - Wyszeptał mi wprost do ucha.
- Przecież nie widzieliśmy się tylko kilka godzin - Uśmiechnęłam się.
- To i tak za dużo.. - Kiedy chciał mnie pocałować, dostrzegłam jak jakiś cień porusza się po ścianach. Wystraszyłam się - Wszystko w porządku? - Spytał.
- T.. Tak.. Wiesz co?.. Idź szybko się przebierz a ja do Ciebie dołączę. Za trzydzieści minut mają zjawić się mamy goście.
- Jasne - Złożył pocałunek na moim policzku i wyszedł. Ja natomiast uważnie rozglądnęłam się po pokoju. Niczego dziwnego nie widziałam. Może mi się przewidziało? To pewnie od tego zmęczenia. Eh. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę drzwi, kiedy pojawiła się przede mną smukła sylwetka Krisa. Stał naprzeciwko mnie. Jakby nigdy nic. Wyrósł spod ziemi.
- Zwariowałeś?! - Wrzasnęłam zaskoczona jego osobą. Szybko zamknęłam drzwi by nikt mnie nie słyszał i znów zwróciłam się do ducha - Co Ty tu robisz?! Przecież miałeś zniknąć na zawsze..
- Ashley, coś się psuje..
- Jak to? Nie rozumiem.
- Coś jest nie tak. Nie wiem o co chodzi, ale nie jest dobrze...
- Kris! Nic nie rozumiem...
- Ja... - Zbliżył się do mnie i chwycił moją dłoń - Wszystko czuję... - Mówił prawdę. Trzymając mnie, miałam wrażenie jakby w ogóle nie był tym kim teraz jest, ale wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że przede mną stoi żywa osoba.
- Jak to możliwe? - Wyszeptałam roztrzęsiona.
- Musisz mi pomóc.. Bez Twojej pomocy tu nie wrócę. Przysłały mnie tu, abym Cię namówił do tego...
- Kto Cię przysłał?! Mów! - Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Przyjdę wieczorem. Bądź na mnie otwarta. Wszystko wyjaśnię Ci potem - Gdy drzwi się otworzyły, jego już nie było.
- Wszystko dobrze? - Spytała mama.
- T..tak.. o co chodzi?
- Goście już są. Zbieraj się - Rozejrzała się bacznie dookoła a potem posłała mi uśmiech po czym wyszła. Ja natomiast wzięłam się w garść i ruszyłam za nią. Na schodach dołączył do mnie Krystian, który chwycił mnie za ramię i wolnym krokiem udaliśmy się do jadali. Na miejscu była oczywiście moja mama, Elsa, jakiś mężczyzna mający z około czterdziestu pięciu lat jak nie więcej i ktoś jeszcze. Obok mężczyzny stał wysoki, dobrze zbudowany, ciemnowłosy brunet. Wyglądał na dwudziestkę. Ewentualnie dwudziestkę piątkę. Na mój widok uśmiechnął się a widząc, że Krystian ściska moją dłoń mocniej, lekko się zaśmiał.
- Piotr - Mężczyzna zwrócił się do mnie a następnie do Krystiana. Serdecznie się z nim przywitaliśmy i okazaliśmy kulturę tak jak chciała tego moja matka - A ten tutaj to jest mój syn Adrian.
- Cześć - Odezwał się podając mi również rękę na przywitanie.
- Hej. Miło Was poznać - Odwzajemniłam ten gest wraz z moim narzeczonym.
- Nawzajem - Znów się uśmiechną co nie spodobało się Krystianowi. Adrian zlustrował mnie całą od stóp do głowy jakby chciał się w ten sposób czegoś ode mnie dowiedzieć. Gdy spojrzałam mu w oczy, dostrzegłam iskierki rozbawienia. Kilkanaście minut później siedzieliśmy już przy stole. Co chwila czułam na sobie spojrzenie Adriana.
- Więc co to za okazja, że się tu znaleźliśmy? - Spytałam przerywając już niezręczną ciszę.
- Twoja mama i ja...
- My się spotykamy - Przerwała mu ten monolog moja rodzicielka, widząc jak Piotr miesza się w słowach. Chwila, chwila. Co ona powiedziała? Zachłysnęłam się sokiem, który właśnie piłam.
- Co robicie..?
- Kochanie, nie wiedziałam jak mam Ci o tym powiedzieć, ale tak. Spotykamy się od kilku miesięcy...- Dowiedziałam się całkiem nowych rzeczy. Jak na przykład właśnie to, że mama od
pewnego czasu spotyka się z Piotrem. Poznali się dzięki Adrianowi, który
pewnego razu odwiedził firmę mojej matki. Z początku byłam oburzona, że
dowiaduję się o tym w ten sposób, ale szybko mi gniew minął.
- Ashley, tyle Twoja matka mi o Tobie opowiadała więc może teraz Ty sama coś powiesz? - Zwrócił się do mnie mężczyzna z lekkim uśmiechem na twarzy. Przyglądając mu się uważnie, miałam wrażenie jakby był kimś znacznie młodszym. Miał lekki zarost, który świetnie do niego pasował, oczy były koloru niebieskiego a cała twarz nieskazitelnie urocza. Był bardzo przystojny. Zresztą tak jak jego syn. Jak to się mówi? Co w rodzinie to nie zginie.
- Nie ma co opowiadać - Wzruszyłam ramionami - Wszystko zapewne pan już wie.
- Och proszę mówmy sobie po imieniu. Ile my mamy w końcu lat? - Zaśmiał się.
- A może Ty coś powiesz? - Mama spojrzała na Adriana,który tylko odchrząknął.
- Wierzę w magię - Rzekł wreszcie. Przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam, ale kiedy wypowiadając te słowa, wpatrywał się we mnie, strasznie mnie to zdziwiło. Jednocześnie ogarnął mnie niepokój.
- W czary? - Zaśmiali się wszyscy tu zgromadzeni oprócz mnie i Elsy, która tylko posłała mi baczne spojrzenie. Kiedy na niego zerkałam, był rozbawiony jakby oglądał jakąś komedię bądź co gorsza, w niej uczestniczył. Coś podkusiło mnie do wejścia w jego myśli, ale ku mojemu zaskoczeniu, nie mogłam tego zrobić. I co dziwniejsze? Wtedy spojrzał na mnie już bez uśmiechu na twarzy, tylko jakby chciał wyczytać coś z moich oczu. Zignorowałam to i starałam się ignorować go przez resztę obiadu.
Dzień minął mi całkiem dobrze. Prawie w ogóle nie myślałam o Fabianie. Jednak długo to nie trwało bo kiedy tyko wskoczyłam do ciepłego łóżka, fala wspomnień z tamtego wieczoru zalała mnie od razu. Na dodatek w telefonie miałam kilka wiadomości od Amandy, że prosi o spotkanie. Nie odpisałam na nic.Wyczekując na przyjście Krisa, cudem udało mi się zasnąć kiedy ten się nie zjawił i obudziła się następnego dnia rano. Najpierw zjadłam śniadanie a potem udałyśmy się z Elsą na spotkanie z naszym prawnikiem. Coś nam poopowiadał, ale mało z tego zrozumiałam. Byłam tam tylko na polecenie i prośbę mojej ciotki. Potem gdy już wróciłam do domu, zastałam w salonie Adriana siedzącego na kanapie i oglądającego jakiś horror. Olałabym go, ale moją uwagę przykuły napisy. O rzesz. On oglądał najnowszy film ,, Coś kryje się w mroku '' , który miał ukazać się dopiero za miesiąc. Ale jak?!
- Skąd to masz? - Przerwałam mu ten jakże cudowny seans. Na mój głos od razu wstał z kanapy i zwrócił się ku mnie z uśmiechem.
- Ma się ten urok, nie? - Parsknął śmiechem.
- A tak na poważnie? Przecież jeszcze nie było premiery!
- Ojciec ma znajomości. To dla mnie nie problem... - Już chciałam coś dodać, ale wyprzedził mnie - Dla Ciebie też nie powinno być w tym problemu. Przecież potrafisz robić o wiele bardziej wymagające rzeczy.
- Co masz na myśli? - Nasz wzrok się napotkał a ja poczułam, że jestem w pułapce. Czy to możliwe, aby on coś wiedział?
- Ty dobrze wiesz co - Puścił mi oczko i ruszył do wyjścia.
- A w ogóle co Ty tu robisz?! - Dopiero teraz dotarło do mnie to, że on jest w moim mieszkaniu i to sam.
- Mam klucz. Niedługo to nie będzie już tylko Twój dom - I wyszedł. Co kurwa?! To są jakieś jaja?! Spojrzałam na ekran. Zaklęłam pod nosem rzucając wulgaryzmami w każdą stronę. Ale jest jeden plus tego wszystkiego. Zostawił płytę z filmem. Wygrałam życie! Dopadłam się do pudełka i zwinęłam je do siebie do sypialni. Za nic w świecie mu tego nie oddam tym bardziej, że kocham filmy tego gatunku..... Kolejne dni mijały a ja musiałam zostać dłużej w Elmilagros. Prawnik powiedział nam, że nastąpił problem i dom babci jest pogrążony w długach. Niedługo ma trafić na licytację. Elsa nie mogła do tego dopuścić. Zresztą i ja także. Przedłużyłyśmy nasz pobyt tutaj i kolejny tydzień. Miałam nadzieję, że po raz ostatni. Krystian też zgodził się zostać i nawet nie musiałam go o to prosić. Z Amandą i Tomem widziałam się kilkakrotnie, lecz do rozmowy nie doszło. Nie chciałam. Nie po tym co usłyszałam od Toma. Kris nie pokazał mi się od tamtej wizyty a Fabian przepadł. I dobrze. Przynajmniej więcej go nie zobaczę. Idiota jeden.
Siedziałam w ogrodzie pijąc kawę, kiedy usłyszałam, że ktoś się do mnie zbliża.
- Słyszę Cię - Wcale nie musiałam się obracać by wiedzieć z kim mam do czynienia.
- A już myślałem, że próbujesz znów czytać mi w myślach - Parsknął. No nie. Tego już za wiele.
- O co Ci chodzi do cholery? - Warknęłam - Mam już dość Twoich głupich gierek i nie rozumiem czym kierowane są do mnie Twoje...
- O nic. Uspokój się. Złość piękności szkodzi - Chciałam odejść, jednak zagrodził mi drogę.
- Puść mnie - Syknęłam.
- A jak nie to co mi zrobisz?
- Puść ją! - Rozbrzmiał ten cudowny głos po całym ogródku. W progu drzwi stał nie kto inny jak Fabian. Zbliżył się do nas wolnym krokiem. Jakim cudem on się tu znalazł? Chyba muszę sobie porozmawiać ze służbą.
- Co Ty tu robisz? - Zdziwiłam się jego obecnością. To jakaś ukryta kamera? Najpierw ten krety a potem on?
- Musimy pogadać. We dwójkę - Zmierzył ostrym wzrokiem Adriana, który tylko się uśmiechnął i wyszedł. Chociaż tyle dobrze. Jednego idioty mniej.
- Nie mamy o czym.
- Mamy... Ashley.. Nie mogę żyć bez Ciebie - Złapał moje dłonie na co ja od razu zareagowałam błyskawicznie. Odskoczyłam od niego jak oparzona.
- Przestań! Krystian może Cię usłyszeć!
- Już Ci mówiłem, że nie obchodzi mnie ten idiota.
- Ale mnie obchodzi!
- Przecież wiem, że go nie kochasz! Przyznaj się wreszcie! - Chwycił moje dłonie i spróbował pocałować.
- Puszczaj! - Nie słuchał. Szarpałam się z nim, ale nic sobie z tego nie robił. Nagle odleciał w bok. Zawiał wiatr a ja stałam jak sparaliżowana. Przecież nie użyłam czarów więc jakim cudem to się wydarzyło?!
- Fireco Vita - Usłyszałam za plecami. Odwróciłam się jak oparzona. Fabian zniknął. Nie było go obok mnie. Spojrzałam na twarz Adriana. Ty razem nie cieszył się jak głupi do sera tylko miał bardzo poważną minę.
- Ty... Czy Ty.. - Nie wiedziałam co powiedzieć. Bo niby co? Może ja śnię?! Może to tylko sen?!
-Bum. Tak. Jestem czarownikiem tak jak Ty. Nie spodziewałaś się tego, co? Chyba musimy pogadać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz