czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 33.

,, Boży Dar '' - Niezręczne spotkanie

Minął tydzień odkąd tu jestem. O swoich mocach poinformowałam Elsę i mamę. Wyjaśniłam jak do tego doszło co się stało i jakim cudem je mam. Przez ten czas ćwiczyłam i uczyłam się nad nimi panować. Także jednocześnie unikałam swoich dawnych przyjaciół a przede wszystkim Fabiana. Nie miałam zamiaru nigdy więcej się z nimi spotkać. Najchętniej wyjechałabym jeszcze dziś do Krystiana, ale Elsa błagała mnie bym dotrzymała jej towarzystwa. Tak też postanowiłam zrobić.
Leżałam teraz w swoim łóżku i zastanawiałam się jak to teraz będzie kiedy no wiecie.. kiedy znów jestem czarownicą. Przez cztery lata nie miałam żadnej mocy, nic i nauczyłam się z tym żyć a teraz znów wszystko ma wrócić do normalności? O matko. Czy ja właśnie nazwałam moją ułomność ,, normalnością '' ? Jestem strasznie dziwna. Kiedy mam moc to nie chcę jej mieć a kiedy jej nie mam, pragnę by do mnie powróciła. To z pewnością nie jest normalne. Jak powiem o tym swojemu narzeczonemu ? Przecież nie mam pojęcia jak on to do siebie przyjmie, że ja jestem czarownicą. Co jak się wystraszy i ucieknie gdzie pieprz rośnie? Co jak mnie zostawi? Na samą tę myśl chciało mi się płakać. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę by dowiedzieć się kto mi przeszkadza w rozmyśleniach. Już chciałam krzyknąć, że można wejść, ale nim to zrobiłam, drzwi otworzyły się na oścież.
- Co Ty tu robisz?! - Wstałam na równego nogi a moje serce od razu przyśpieszyło. Zachwiałam się nie mogąc złapać równego oddechu. Stanął oparty o futrynę drzwi i rozglądał się dookoła. Moją uwagę od razu przykuły jego rozczochrane włosy i ciuchy w jakie się ubrał. Pamiętam go jako kogoś poważnego, strasznego... kogoś kto ciągle chodzi na czarno a teraz? Był w niebieskich jeansach, czarnych trampkach za kostkę marki Conversy oraz białej bluzce na długi rękaw, która świetnie podkreślała jego barczyste ramiona. Chyba dużo ćwiczył od naszego ostatniego spotkania cztery lata temu.
- Chcę pogadać.
- Nie mamy o czym.. - Obróciłam się do niego tyłem byle by tylko nie patrzeć mu w oczy.
- Ashley...Wiem o wszystkim..- Zadrżałam. O wszystkim? I nazwał mnie po imieniu...
- Nie wiem o czym mówisz.. - Wyszeptałam.
- Nie jest to dla mnie łatwe, tym bardziej, że dowiedziałem się o tym kilka dni temu, ale.. - Zamilkł i zbliżył się do mnie łapiąc mnie za dłoń - Ale chcę sobie wszystko wyjaśnić... To prawda, że kiedyś byliśmy dla siebie bardzo bliscy? Że coś nas łączyło? - Pośpiesznie zabrałam swoją dłoń odchodząc od niego kilka kroków.
- Fabian, daj spokój..
- Zjawiasz się tak nagle i robisz mnóstwo zamieszania w moim życiu..
- Ja w Twoim?! - Krzyknęłam nie mogąc dalej słuchać tych bzdur - To Ty wpieprzyłeś się w moje życie i narobiłeś bałaganu tylko po to, żeby potem mnie zostawić!
- Nie pamiętam tego...
- Jasne, że nie - Prychnęłam - Bo dzięki mnie znów jesteś tym czym jesteś a nie tym czym byłeś. Wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim? Że Ci pomogłam, że straciłam najważniejszą dla mnie kobietę a Ty nigdy w życiu mi nie podziękowałeś! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Tobie i Twojemu bratu..
- Chcę podziękować Ci właśnie teraz.. Wiem, że byłem wampirem.. - Te ostatnie słowo wypowiedział przez zaciśnięte zęby. Chyba jeszcze w to wszystko nie do końca wierzył. - Ale dałaś mi szansę na normalne życie.. Przynajmniej tak mi powiedzieli..
- Nie chcę Twoich przeprosin.
- Dlaczego? Są szczere...
- Ale nie prawdziwe! Nie wiesz za co dziękujesz bo nie pamiętasz piekła jakie przeszedłeś! Nie masz pojęcia jak było dawniej.. - Wzięłam głęboki oddech a drzwi od pokoju otworzyły się z wielkim hukiem. Wystraszył się chociaż nie dawał tego po sobie poznać. Przeklęłam pod nosem zirytowana.
- Chcę, abyś przywróciła mi wspomnienia - Rzekł stanowczym głosem. Kręciłam się po całym pokoju, ale gdy to usłyszałam, stanęłam jak wryta.
-  Tylko powiedz mi po co mam to zrobić? - Nasz wzrok się napotkał. Miał dziwne spojrzenie mówiące, że bardzo mnie o to prosi a wręcz błaga bym spełniła jego prośbę. Tylko ja nie zamierzałam tego zrobić.
- Muszę wiedzieć co dokładnie do Ciebie czułem.
- Przecież masz narzeczoną..- Warknęłam.
- Mam wyjść za Dominikę, ale kiedy się zjawiłaś, nie jestem pewien czy tego chcę...
- Jesteś śmieszny. Przecież ją kochasz..
- Podobno kiedyś kochałem Ciebie - Wzruszył ramionami. Zamilkłam a wokół nas nastała chwila ciszy. Zebrałam myśli do kupy przeklinając dzień kiedy go poznałam. Wszystko byłoby o wiele łatwiejsze bez niego.
- Co? - Mrugnęłam kilkakrotnie oczyma nie mogąc uwierzyć w to co powiedział. Dopiero teraz do mnie dotarły jego słowa. Sens tych słów.
- Muszę być pewien, że teraz tak nie jest. Chcę odzyskać wspomnienia i z ulgą powiedzieć, że nic do Ciebie nie czuję - Nie wiedząc czemu, zrobiło mi się cholernie smutno. Ale przecież o to chodziło, tak? - Przecież sama jesteś zaręczona.. Rozstaliśmy się nie poprzez normalne zerwanie, ale przez nieoczekiwany zwrot akcji. Nie chcesz zakończyć tego rozdziału i zacząć życie tak na poważnie? Z czystą kartą, bez uciekania od przeszłości?- Chcę to zrobić?
- Ja..
- Nie pragnęłaś tego tym bardziej, że Ty wszystko pamiętasz? Że znasz każdy nasz szczegół? Powiedz szczerze... Nie myślałaś nigdy o tym?
- Fabian..
- Pomożesz mi? - Chwilę pomyślałam i odwróciłam się do niego tyłem spoglądając na wielkie drzewo za oknem.
- Przykro mi, ale nie zrobię tego dla Ciebie - Powiedziałam wreszcie.
- Jak to? Dlaczego?
- Jesteś szczęśliwy. Masz rodzinę i wkrótce spodziewasz się dziecka... Nie zepsuję Ci tego..
- Nie proszę Cię o to, abyś martwiła się o mnie..
- Nie martwię - Wtrąciłam - Nie chcę, aby po raz kolejny oskarżano mnie o to, że wszystko zepsułam.
- Nic takie się nie zda...
- Najlepiej będzie jak sobie pójdziesz.
- Ale..
- Na razie.. - Poczułam na sobie jego ostre spojrzenie, ale zrobił to. Wyszedł trzaskając z całych sił drzwiami przy tym pozostawiając mnie samą. Dlaczego miałam ochotę się rozpłakać?Pierwsze co zrobiłam po tym spotkaniu to rzuciłam się na łóżku i zasnęłam. Nie zgadniecie co mi się przyśniło. Moje pierwsze spotkanie z Fabianem.. Kiedy rozmawialiśmy i kiedy przepraszałam go za to iż pomyliłam go z jego bratem bliźniakiem. Obudziłam się dwie godziny później a raczej ktoś mnie obudził. Usłyszałam krzyki zachwytu za drzwiami i głos mojej mamy. Co się dzieje do licha?! Zwlekłam się z łóżka niechętnie i ruszyłam w tamtą stronę. Niemożliwe...
- Krystian?! - Wrzasnęłam nie mogąc uwierzyć w to, że go widzę. Ale tak! Był tu! Stał przed drzwiami mojej sypialni i uśmiechał się czule.
- Nie przywitasz się ze mną? - Otworzył przede mną swoje ramiona zapraszając mnie do środka. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego.
- Przyjechałeś.. Tak się cieszę, że Cię widzę! Ale jak? Dlaczego?
- Wiem, że coś u Ciebie nie gra...
- Wszystko w porządku - Wtrąciłam.
- Ashley.. Znam Cię - Spojrzał mi w oczy i od razu wiedział, że kłamię. Ehh.. ,, Ale ten dom wielki... ''.- Tak, wiem - Zachichotałam - Też tak uważam.
- Nie wiem o czym mówisz.. - Mruknął.
- Że ten dom jest duży - Wzruszyłam ramionami. O szit. Nie! Nie! Nie!
- Przecież tego nie powiedziałem... - Znów to zrobiłam. Znowu wraca do mnie ten nawyk. Zerknęłam na mamę, która od razu zorientowała się co zrobiłam.
- Ashley... - Spiorunowała mnie wzrokiem - Zabierz swojego narzeczonego do sypialni i porozmawiajcie o wszystkim - Uśmiechnęła się czule - Ale za godzinę widzę Was na dole. Nie często mam takiego gościa - Zaśmiała się po czym wróciła na dół. Zrobiłam jak kazała. Blondyn wszedł do mojego pokoju  i rozejrzał się dokładniej dookoła. Skupiłam się bardzo mocno na tym byle by mu tylko nie wejść do umysłu. Nie jemu.
- Jak podróż? - Spytałam wreszcie przerywając te ciszę i chodząc w tą i z powrotem.
- Dobrze - Odparł bez emocji.
- Nie rozumiem dlaczego przyjechałeś. Przecież za kilka dni wracam..
- Od ponad tygodnia dzwonię a Ty nie odbierasz. Piszesz rzadko... Wiem, że coś się stało i dlatego tu jestem. Słucham..
- Ale nic...
- Ashley. Mów - Nakazał.
- Spotkałam znajomych..
- To już wiem - Zruszył ramionami - Coś jeszcze?
- I spotkałam jego... - Wzrok wbiłam w podłogę nie umiejąc spojrzeć mu teraz w oczy.
- Fabiana? - Kiwnęłam potwierdzająco głową. Na samym początku jeszcze kiedy się przyjaźniliśmy, opowiedziałam mu o tym jak byłam zakochana w Fabianie, ale niestety nie wyszło nam. Oczywiście nic nie wspomniałam o tym, że był wampirem a ja czarownicą. Nie miałam odwagi.
- Ale on mnie nie pamięta.. Stracił pamięć tuż po moim wyjeździe. Miał wypadek.
- Jesteś.. Rozczarowana?
- Czym? - Zdziwiłam się.
- Tym, że Cie nie pamięta.
- Nie.. Skądże! Po prostu.... - Zamilkłam. Nie wiedziałam co powinnam teraz powiedzieć bo prawda jest taka, że nie znam odpowiedzi na jego pytanie. Nie do końca wiedziałam czy jestem rozczarowana - Po prostu dziwnie tak było usłyszeć, że on mnie nie zna... - Wyszeptałam.
- Co zamierzasz teraz zrobić? - Wreszcie spojrzałam mu w oczy.
- Nic - Odparłam pewnym siebie głosem - Dowiedział się, że coś nas kiedyś łączyło i poprosił mnie o pomoc w odzyskaniu wspomnień, ale nie zgodziłam się na to.
- Dlaczego?
- Nie chcę.
- Wciąż coś do Ciebie czuje?
- Nie.. - Parsknęłam - Ma narzeczoną. Spodziewa się też dziecka wkrótce. Po prostu dowiedział się, że nasza znajomość zakończyła się w dość nietypowy sposób i chciałby się upewnić, że nic już do mnie właśnie nie czuje. Dlatego chce odzyskać pamięć. Aby śmiało mówić, że ja już nic dla niego nie znaczę.
- Więc dlaczego mu nie pomożesz? To świetny sposób.
- Wcale nie - Przerwałam - Nic nie rozumiesz.. On ma narzeczoną którą kocha. Wkrótce będzie też ojcem. Prowadzi szczęśliwe życie i ja nie zamierzam go psuć. Nie zamierzam stawać między nim a jego dziewczyną. Powinien myśleć tylko o rodzinie a nie tracić czas na mnie. Zresztą ja mam swoją rodzinę i tylko Ty mnie obchodzisz... - Zbliżył się do mnie i czule objął. Wtuliłam się w jego ramiona z nadzieją, że znajdę w nich ukojenie, ale ku mojemu dziwieniu tak się nie stało. Pierwszy raz odkąd z nim jestem, poczułam takie coś nie do opisania. Pierwszy raz poczułam, że nie jest osobą, która może dać mi ukojenie.
Nagle chwycił mnie za brodę, którą uniósł do góry przez co musiałam spojrzeć mu w oczy. Przełknęłam głośnio ślinę. Zamknął oczy i wolniutko swoimi wargami zbliżał się ku mnie. Serce przyśpieszyło a oddech stał się nierówny. Gdy już był niemal centymetr od celu, szybko się od niego odsunęłam tłumacząc, że muszę odkaszlnąć. Zaśmiał się tylko, pocałował mnie w czoło i znów objął.
- Tak bardzo tęskniłem... - Wyszeptał m wprost do ucha.
- Ja też... - Odpowiedziałam czując jak drży mi cały mój głos. Cały dzień upłynął nam dość szybko. Wieczorem wyszliśmy na cmentarz, potem udaliśmy się do restauracji a na koniec do kina. Dzień upłynął mi całkiem dobrze, chociaż pewna myśli nie dawała mi spokoju. Z każdym kolejnym dniem, nie potrafiłam otworzyć się przed swoim narzeczonym tak jak przedtem. Coś mnie blokowało a ja nie miałam pojęcia o co chodzi. Dzień przed swoim wyjazdem do Elmilagros, postanowiłam wyjść na spacer. Samotnie oczywiście. Wszystkie papiery i formalności zostały załatwione więc nic już nas tu nie trzymało. Szłam teraz wolnym krokiem wzdłuż głównego chodnika w centrum miasta, kiedy zaczepiła mnie jakaś blondynka.
- Zaczekaj! - Krzyknęła a ja zrobiłam to o co mnie prosiła. Dopiero kilka minut potem zorientowałam się, że to jest Dominika, narzeczona Fabiana.
- Coś się stało? - Spytałam zdziwiona jej reakcją na mój widok.
- Musimy porozmawiać - Syknęła. Miałam wrażenie, że mnie nie lubi.
- O czym ?
- Posłuchaj mnie uważnie - Z całej siły chwyciła moją dłoń aż poczułam skurcz w prawym ramieniu - Nie chcę Cię widzieć w pobliżu mojego przyszłego męża, rozumiesz? - Przez chwilę stałam jak słup, nie wiedząc czy sobie ze mnie jaja robi czy też nie - Pytam czy rozumiesz Ty rozpieszczony plastiku.
- Słucham... ? - Mrugnęłam kilkakrotnie oczyma aż wreszcie dotarł do mnie sens jej słów.
- Więcej razy powtarzać nie będę. Lepiej ze mną nie zadzieraj - Już chciała iść, kiedy chwyciłam ją za nadgarstek i tym razem to ja ścisnęłam go z całej siły.
- To Ty posłuchaj mnie - Warknęłam - Jedynym plastikiem jaki tu jest to Ty. Po drugie... Nie interesuje mnie Fabian więc nie masz się o co bać. Mam swojego chłopaka więc z łaski swojej nigdy więcej mnie nie zaczepiaj bo to Ty nie wiesz na co stać mnie - Spojrzałam jej głęboko w oczy i wiedziałam, że ujrzała w moich ogień. Pisnęła z przerażenia. Nagle weszłam do jej umysłu. Tak się zamyśliłam, że teraz widziałam wspomnienia tej głupiej blondynki. Nic ciekawego tam nie widzałam oprócz jednej interesującej a nawet bardzo interesującej rzeczy.
- Co robisz?! - Wrzasnęła przerażona.
- Zdradziłaś Fabiana... - Wyszeptałam zakrywając usta dłonią.
- Co? Nie wiem o czym mówisz!
- Spałaś z jakimś Dawidem...
- Zamknij się!
- Na dodatek - Wtrąciłam - Nie masz pewności czyj jest ten dzieciak - Wskazałam palcem na jej brzuch cała roztrzęsiona. A więc tak sobie ze wszystkimi pogrywa? - Jesteś zwykłą kurwą! - Poczułam na sobie jej dłoń. Uderzyła mnie. Ta szmata mnie uderzyła. Polik zaczął mnie piec jak oszalały a ja wpadłam w furię - Nie waż się nikomu o tym powiedzieć! Jesteś jakąś wiedźmą! Wariatka!
- Ty szmato... Jeszcze raz mnie dotkniesz a nie ręczę za siebie... - Nie mówiąc nic więcej, odeszłam. Ta myśl, że zdradziła Fabiana i, że nie wiadomo czy to dziecko jest jego, nie dawała mi spokoju. Musiałam coś zrobić. Wypowiedziałam pod nosem zaklęcie i w kilka minut znalazłam się w domu mojej dawnej przyjaciółki. Dokładniej to pod jej drzwiami głównymi. Zapukałam. Otworzyła mi jakaś służąca, która grzecznie zaprowadziła mnie do gabinetu Amandy. Dziewczyna robiła cos przy papierach a widząc mnie, na jej ustach zawitał wielki uśmiech.
- Ashley! Jak miło Cię widzieć. Myślałam, że...
- Musisz coś wiedzieć - Palnęłam od razu.
- Co takiego? - Zdziwiła się.
- Dominika okłamuje Fabiana. Zdradziła go a dziecko, które ma w brzuchu może nie być jego.
- Słucham? - Wybuchnęła śmiechem - Wybacz mi, ale czy nie mówisz tego tylko dlatego, że jesteś o niego zazdrosna? - Wiedziałam, że mi nie uwierzy więc podeszłam do niej po czym chwyciłam ją za głowę - Co Ty... - Chwilę potem widziała to co zobaczyłam ja u Dominiki w głowie - Matko... - Szepnęła.
- Myślę, że powinien o tym wiedzieć. Niestety ja mu tego nie powiem a Wy zróbcie z tym co chcecie - Wzruszyłam ramionami i znów zniknęłam. Nie miałam ochoty na rozmowę  z nią.
Dochodziła osiemnasta. Już spakowana leżałam na łóżku, kiedy usłyszałam jak ktoś dzwoni do drzwi. Wkurzona, że nikt nie otworzy, zwlekłam się z łóżka i ruszyłam do wyjścia.
- Czy nikogo tu nie ma?! - Ale odpowiedziała mi cisza - Co za ludzie! - Warknęłam po czym otworzyłam drzwi wejściowe na oścież - Fabian..
- Musimy pogadać - Warknął poważnie po czym wszedł do środka nie pytając mnie o zdanie i chwytając mnie po chwili w swoje ramiona.
- Co Ty... - Ale nie dał mi nic więcej powiedzieć. Kilka sekund później, pocałował mnie.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz