piątek, 3 kwietnia 2015

,, Boży Dar ''

Rozdział 29 - Kilka lat naprzód ....

Położyłam się spać naprawdę późno. Rozmawiałam z Krystianem o tym dlaczego zerwał z Silvią. Podobno kazała mu wybierać. Trasa koncertowa lub ona. Wybrał trasę widząc też jej zachowanie w stosunku do mnie. Nie będę kłamać, że nie ucieszyło mnie ich zerwanie bo prawda jest taka, że ciągle się uśmiechałam. Więcej nie zobaczę tej idiotki u siebie w domu. Zajebiście! Pożegnałam się również z Elsą przed jej wyjazdem i Marcinem. Budzik nastawiłam sobie na piątą rano, aby jeszcze spotkać się po raz ostatni z Krystianem. Stał przy łóżku pakując do walizki swoje ostatnie już ubrania. Trzy pełne torby leżące obok były już zapełnione.
- To co? Do zobaczenia - Wybełkotałam czując jak zaraz wybuchnę płaczem.
- Przecież za niedługo wrócę a do tego czasu sobie ode mnie odpoczniesz - Uśmiechnął się do mnie czule.
- W sumie - Wzruszyłam ramionami, ale w dalszym ciągu byłam smutna. Będę za nim cholernie tęsknić.
- Ej mała, co jest? - Zaniepokoił się moim zachowaniem.
- Nic...
- Na pewno? - Kiwnęłam potwierdzająco głową a on tylko się uśmiechnął.
- To.. do zobaczenia! - Podbiegłam do niego, złożyłam całusa w policzek i wróciłam do swojego pokoju. Co za idiotka ze mnie! Wskoczyłam do łóżka przykryta do pasa kołdrą. Dwa miesiące. Przecież to będzie trwać wieczność! 
- O co Ci chodzi? - Wparował do mojego pokoju bez pukania. Rozejrzał się dookoła a jego surowe spojrzenie, zatrzymało się na mojej twarzy.
- O nic...
- Kłamiesz - Wtrącił - Przecież widzę.. Możesz mi powiedzieć dlaczego tak się zachowujesz?
- Po prostu...
- Po prostu co?
- Sama nie wiem... - Zbliżył się do mnie po czym usiadł obok tak, że musiałam klęknąć. Robiłam wszystko byle by mu tylko nie spojrzeć w oczy, niestety on specjalnie chwycił moją brodę i trzymał tak długo, aż jednak na niego spojrzę - Dlaczego się tak patrzysz? - Spytałam.
- Denerwujesz mnie ..
- Czym? Dlaczego?
- Bo kiedy jestem blisko Ciebie, wcale nie chcę jechać w tą pieprzoną trasę - Warknął -  Dlaczego tak jest?
- Ja... Nie wiem.. - Wyszeptałam czując jak moje poliki zmieniają barwę.
- Ja też, ale wiem jedno.
- Tak?
- Chcę tego... - Schylił się ku mnie a ja przerażona jego zamiarem nie wiedziałam co zrobić. Serce przyśpieszyło a oddech stał się nierówny.
-  Krystian.... - Jednak nie dokończyłam gdyż mi na to nie pozwolił i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Zadrżałam. Czy on... Czy on mnie właśnie.. Pocałował?! Kiedy skończył, spojrzał mi intensywnie w oczy aż zmroziło mi krew w żyłach.
- Długo na to czekałem..
- Ty... Czemu.. Czemu to zrobiłeś?
- Nie udawaj, że nie wiesz - Uśmiechnął się - Kiedy tylko wszedłem do tego domu od razu zwróciłaś moją uwagę.
- Naprawdę? - Mrugnęłam dwukrotnie nie mogąc w to uwierzyć. Czy to sen?
- A Ty?
- Co ,, ja '' ?
- Co myślisz o mnie..? - Chwilę milczałam zbierając odpowiednie słowa, ale niestety żadnych takich nie było.
- Lubię Cię... bardzo... - Spojrzał na zegarek. Musiał już iść gdyż przyjechała po niego limuzyna.
- Cholera..
- Idź. Poradzę sobie - Mruknęłam.
- Będę tęsknić.
- Ja też - Uśmiechnęłam się mimo wszystko i czekałam aż wyjdzie. Jednak on stanął w progu drzwi i wziął głęboki oddech.
- Ashley?
- Tak?
- Wrócimy jeszcze do tej rozmowy. I jeszcze jedno. Też Cię lubię. Bardzo - Dodał. Nie wytrzymałam. Podbiegłam do niego i chwyciłam jego twarz w dłonie. Następnie bez zastanowienia pocałowałam jego usta. Nie pozostał mi dłużny. Odwzajemnił mój gest i tym razem pocałunek był długi i bardzo, ale to bardzo namiętny.
- Do zobaczenia... - Szepnęłam mu do ucha i wróciłam do łóżka. On z kolei opuścił mój pokój a potem całe mieszkanie. Słysząc trzask drzwi wejściowych, poczułam samotność. Wzięłam do rąk laptopa, od razu wchodząc na facebooka, nie mogąc w głowie poukładać własnych myśli. Już chciałam wyjść z tego portalu, ale coś przykuło moją uwagę. O cholera! Poczułam jak cała zaczynam dygotać. To nie może być prawdą! Nie! Błagam! Przełknęłam głośno ślinę i wolniutko wypuściłam powietrze z płuc. Weszłam na jego profil a to co tam ujrzałam wywołało u mnie zawroty głowy i chęć wybuchnięcia płaczem. Po pierwsze, to Fabian ma fejsa?! A po drugie to, czy on ma dziewczynę?! O cholera! Szybko wlazłam w jego galerię. Jeszcz gorsze widoki. Dwa dni temu dodał zdjęcie z niejaką ,, Olivią Tomson '' a opis wyglądał następująco:

,, Na zawsze razem! ♥ ''

 Nie wytrzymałam. Zatrzasnęłam czym prędzej klapkę od laptopa i zakryłam twarz dłońmi próbując powstrzymać łzy cieknące po obu policzkach. Wyciągnęłam spod łóżka fotografię pewnego szatyna, który kiedyś nie był mi obojętny. Spojrzałam na niego, jeżdżąc dłonią w tą i z powrotem. Jego piwne oczy, ten uśmiech i rysy twarzy.. Zamknęłam oczy a w głowie miałam teraz tylko ten pocałunek sprzed kilku minut. Czy to naprawdę się wydarzyło? W ogóle jak do tego doszło?! Nie wiem. Nie mam pojęcia, ale jednego jestem pewna. Ten chłopak nie jest mi obojętny a dzięki niemu, zapominam o dawnym życiu. Co najważniejsze, zapominam o Fabianie. Teraz przynajmniej muszę o nim zapomnieć już na zawsze.. Skoro on ma nowe życie to ja też będę mieć. Najbardziej zabolało mnie to, że tyle dla niego zrobiłam a on w taki sposób mi się odpłaca?!
- Co za dupek! - Wrzasnęłam na cały dom. Byłam sama i nie obawiałam się tego, że ktoś to usłyszy. ... Po raz ostatni zerknęłam na te zdjęcie - Fabian.. - Wróciłam pamięcią do pocałunków z jego osobą. Tak bardzo różniły się od tego jakim obdarował mnie Krystian. Jego były ciepłe, czułe, delikatne a te Fabiana? Gwałtowne, porywcze i bardzo zimne. Czułam od niego tylko chłód. Zresztą minęło tyle czasu, że już nawet nie bardzo je pamiętam. Po chwili namysłu, wzięłam te zdjęcie i z całych sił, podarłam tą twarz przeklinając w taki sposób w jaki tylko potrafiłam. Czyli najgorszy. Następnie ze łzami w oczach wyrzuciłam to do kosza.
Wieczorem po kolacji usiadłam w salonie przed wielkim telewizorem, tak zwaną ,, plazmą ''. O dwudziestej był pierwszy emitowany koncert Krystiana a ja przysięgłam sobie, że oglądać będę każdy jego występ. Tym bardziej po dzisiejszym wydarzeniu. Tak, miał rację. musimy wrócić do tej rozmowy. Zaczęło się!
- Hej! - Zaczął mówić - Nim zacznę cokolwiek śpiewać, chcę coś ogłosić... Wiem, że ogląda mnie teraz milion osób jak nie więcej, ale najważniejsze jest to, że wśród tych osób jest ta wyjątkowa dziewczyna. Ashley, jesteś tam, prawda? - Uśmiechnął się a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Siedziałam jak skała i wpatrywałam się w szklany ekran. Gdyby muchy latały teraz w salonie, na pewno któraś by mi wleciała do ust - Ashley.. Ta piosenka jest właśnie dla Ciebie - Puścił oczko i wziął się do roboty. Na środku sceny stało małe krzesełko na którym usiadł i powoli zaczął brzdąkać coś na gitarze. Kilka sekund później, przeszedł do śpiewu.


Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? [...]

Zakryłam twarz dłonią. Nie wierzę! Usłyszałam dźwięk telefonu. Spojrzałam na ekran. Silvia.
- Czego ?! - Warknęłam wkurzona tym, że mi przeszkadza w tak ważnej dla mnie chwili..
- Co to ma do cholery znaczyć?! Dlaczego on śpiewa dla Ciebie?! - Darła się do słuchawki co mnie irytowało więc się rozłączyłam i wyłączyłam telefon. Teraz byłam już pewna. Chcę być z nim. Dzięki niemu chcę być szczęśliwa!...

***MINĘŁY 4 LATA***

Tyle wydarzyło się w moim życiu. Pamiętacie trasę koncertową Krystiana? No więc kiedy z niej wrócił, przeprowadziliśmy poważną rozmowę i doszliśmy do wniosku, że można spróbować czegoś więcej niż przyjaźni.  I to był najlepszy wybór w moim życiu. Aż do teraz tworzymy piękną parę. Znaczy tydzień temu zostałam jego narzeczoną. Nie macie pojęcia jak się z tego cieszę! Planujemy za rok ślub. Elsa z Marcinem ucieszyli się kiedy powiadomiliśmy ich o naszych uczuciach. Teraz mieszkam z Krystianem w swoim domu. Niedługo kończę 20 lat i posiadam pracę, która razem z pieniędzmi jakie zarabia mój partner pozwala nam na przyzwoite życie.Wszystko układa się tak jak należy. W przyszłości także planujemy mieć dzieci. Dokładniej to dwójkę. Dziewczynkę i chłopczyka, ale wszystko okaże się z czasem.
Kiedy siedziałam w swoim gabinecie i przeglądałam dane wywiadowcze, zaczął dzwonić mój telefon.
- Tak? - Odezwałam się.
- Hej, jak tam? - Po drugiej stronie słuchawki, usłyszałam głos mojej cioci.
- Wszystko dobrze. Coś się stało? - Zdziwiłam się jej telefonem ponieważ wieczorem miała przyjść do nas na kolację.
- Jest pewna sprawa. Nie mogę dziś przyjść..
- Co? Dlaczego? - Posmutniałam gdyż właśnie dziś mieliśmy powiadomić ich o moich zaręczynach z Krystianem.
-  Musimy w nocy dotrzeć do Elmilagros..
- Co?! - Myślałam, że się przesłyszałam - Do Elmilagros? Po co tam?!
- Jutro jest piąta rocznica śmierci mamy, pamiętasz?
- Tak, ale zawsze...
- Trzeba podpisać jakieś formalności w banku. Nasz prawnik odkrył jakieś luki w testamencie, który spisała mama przed śmiecią i teraz obie mamy się tam stawić.
- Nie możesz jechać sama? Naprawdę nie inte...
- Ashley! Chodzi o Twoją babcię! - Pomyślałam przez chwilę i zrobiło mi się głupio. Miała rację. Chodziło o moją babcię. 
- Skoro to naprawdę takie ważne, to jedźmy. O której mamy samolot?
- O północy po Ciebie będę. 
- Na ile wyjeżdżamy? Muszę powiadomić Krystiana...
- Około tygodnia bądź dwóch. Zależy jak potoczą się sprawy. Teraz muszę już kończyć bo wrócił mój mąż. Do zobaczenia i dziękuję - Rozłączyła się a ja odłożyłam z powrotem słuchawkę. Bicie serca przyśpieszyło a oddech stał się nierówny. Mam wrócić do Elmilagros? Do rodzinnego miasta? Przecież minęło tyle czasu. 
- Cztery lata... - Wyszeptałam. Po takiej długiej przerwie, muszę tam wreszcie wrócić. Przez chwilę ta wiadomość do mnie nie docierała, ale kiedy tylko zdałam sobie sprawę z tego, że za kilka godzin mam rzeczywiście samolot, wpadłam w panikę.
- Hej kochanie - Do pomieszczenia wszedł Krystian, który złożył na moich ustach czuły pocałunek - Coś się stało? Blado wyglądasz..
- Krystian...
- Tak? O co chodzi?
- Dziś w nocy mam samolot do Elmilagros. Muszę tam wrócić na tydzień bądź dwa.. 
- W porządku..
- Przed chwilą dzwoniła do mnie Elsa. Nie mam wyjścia... Chwila co? 
- W porządku. Jedź.
- Nie jesteś zły? Przecież jutro rano mieliśmy jechać na urlop do Włoch.
- Zły nie jestem bo wiem, że bez ważnego powodu byś tam nie pojechała. Zresztą od początku naszej znajomości, nie wróciłaś do tego miasta. Kiedyś musiała nastać ta chwila - Uśmiechnął się ciepło, ale widząc moje przerażenie, podszedł do mnie i mocno przytulił moje kruche ciało - A teraz powiedz mi, dlaczego masz taką minę.
- Boję się.. - Wybełkotałam.
- Czego? Nie rozumiem.
- Tyle czasu już nie widziałam moich znajomych a teraz muszę tam jechać i co jak na nich wpadnę? Nie chcę - Prawda była taka, że już prawie zapomniałam o każdym z kim kiedyś się przyjaźniłam. Nie dosłownie oczywiście. Zapomniałam w połowie. Dalej pamiętam najważniejsze chwile spędzone z Amandą, ale nic poza tym. Nie ciągnie mnie już do tego i nie chcę powrócić do tych wspomnień. Poznałam nowych ludzi i teraz to oni są moimi przyjaciółmi. 
- Kochanie, daj spokój. Minęły cztery lata. 
- Ale..
- Wszystko będzie dobrze. Tak czy siak, nawet jak ich spotkach, to nie umrzesz od tego, prawda? Może będziecie mieć akurat chwilę, aby pogadać? Kto wie - Wzruszył ramionami.
- Masz rację. Niepotrzebnie panikuję - Wtuliłam się w jego ramiona a to co powiedział, dobrze na mnie wpłynęło. Lubiłam przeprowadzać z nim takie rozmowy. Dodawały mi otuchy - Mam świetny pomysł!
- Słucham? 
- Pojedziesz ze mną!
- Przecież wiesz, że nie mogę. Chciałbym, ale mam dużo pracy. Przepraszam..
- No okej... Dobra lecę się pakować. Później do Ciebie zajrzę - Pocałował mnie i dopiero wtedy odeszłam. W pokoju miałam walizki, ale potrzebowałam tylko dwóch. Naprawdę dużo się zmieniło. Już nie przebieram się cztery razy dziennie jak wtedy kiedy byłam nastolatką. Już nie mam tak szalonych pomysłów bądź już nie mam... mocy. To dzięki nim moje życie było takie szalone. Odkąd je straciłam, tak nie jest. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i już po dwóch godzinach byłam gotowa. Mogłam wyruszać....

- Obie będziemy nocować u Twojej mamy? Czy lepiej jak zostanę w hotelu?
- Zwariowałaś?! Śpisz ze mną! Mama się zgodziła i nawet nie masz pojęcia jak bardzo się ucieszyła na mój powrót...
- A Ty jak się czujesz? - Spojrzałam na Else siedzącą obok mnie. Byłam już od ponad dwóch godzin w samolocie. 
- Dobrze - Wzruszyłam ramionami - Tylko trochę się boje...
- Rozumiem. Czułam to samo kiedy pierwszy raz tu jechałam. 
- Tak. To straszne uczucie tym bardziej, że za dziesięć minut lądujemy a ja nie jestem pewna czy chcę tu właśnie być. Te wszystkie miejsca, ludzie...
- Daj spokój. Będzie dobrze.... O spójrz! Właśnie wlecieliśmy do Elmilagros! - Spojrzałam na tablicę informującą o naszym miejscu pobytu. Wisiała tuż nad naszymi głowami. Wróciłam. W tej chwili, od ponad czterech lad, powróciłam do rodzinnego miasta. Moje serce z każdą sekundą biło mocniej i szybciej....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz