sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 34.

,, Boży Dar '' -

 Pocałunek był.. sama nie wiem jak go opisać, gdyż w połowie przerwał nam Krystian. Odepchnął szatyna ode mnie, ale to jeszcze nie wszystko. Pierwszy raz w życiu widziałam mojego partnera w takim stanie. Zamachnął się i z całej siły, przyłożył Fabianowi z pięści w twarz. Chłopak spadł na podłogę krzywiąc się z bólu. Gdyby kiedyś taka sytuacja się wydarzyła, Krystian byłby już trupem.
- Przestańcie! - Krzyknęłam przerażona ciągiem dalszym. Bałam się jak może skończyć się ta bójka - Jak chcecie się bić to nie w tym domu!
- Jeszcze raz ją tknij a nie ręczę za siebie! - Warknął blondyn wpatrując się z nienawiścią na przeciwnika. Fabian zdążył już wstać na równe nogi i zamiast odpowiedzieć mu ciętą ripostę, spojrzał na mnie z wielkim żalem.
- Pamiętam jak się poznaliśmy... Przypomniałem sobie... - Spojrzałam mu wprost w oczy. Mówił poważnie. Na dodatek przeczytałam jego myśli. Przez ten pocałunek otrzymał jedną cząstkę swoich wspomnień. Ale jak? Stałam tak przez chwilę, aż wreszcie wyjąkałam coś, kiedy cisza która zapadła między nami, stała się bardziej niż mocno niezręczna.
- Fabian..
- Wiem o wszystkim. Wiem, że mnie zdradziła i wiem to dzięki Tobie..
- Wynoś się stąd! - Krzyknął Krystian nie mogąc słuchać jego głosu. Ja tylko stałam jak słup to patrząc na niego to na tamtego.
- Nie chcę niczego więcej jak tylko upewnić się, że nic do Ciebie już nie czuję. Ty tego nie chcesz?
- Fabian...- Powtórzyłam.
- Każ mu się stąd wynieść! - Warknął tym razem do mnie. Zerknęłam na mojego narzeczonego. Z jego wyrazu twarzy wyczytałam, że jest wkurwiony i smutny - Ashley?!
- Ufasz mi? - Chwilę się zastanowił po czym kiwnął twierdząco głową - W takim razie zostawisz nas samych. Muszę z nim pogadać.
- Ale..
- Kocham tylko Ciebie - Podszedł do mnie i mocno objął moje kruche ciało. Spojrzawszy na Fabiana, złożył czuły pocałunek na moich wargach i odszedł.Wiedziałam, że w ten sposób chciał mu pokazać do kogo należy moje serce.
- Dlaczego mnie pocałowałeś?! - Syknęłam zdenerwowana kiedy tylko zostaliśmy sami.
- Nie wiem... Po prostu kiedy dowiedziałem się o Dominice a potem Cię zobaczyłem...
- To co sobie myślałeś?! Ty w ogóle myślisz?!
- Byłem pewien, że przez to chociaż trochę sobie Ciebie przypomnę. I udało się.
- Jesteś śmieszny. Nie rozumiesz, że ja nie mam ochoty i czasu na takie coś? Widziałeś jak wkurzył się mój chłopak? Prawię Cię rozszarpał...
- W dupie mam go. Dla mnie liczy się tylko prawda - Mówił cienkim, przygnębionym głosem. Był załamany, przybity. Ta dziewczyna musiała coś dla niego znaczyć skoro tak źle to wszystko przyjął. Gdyby mnie zdradził Krystian, nie wiem jak bym zareagowałam. Zabiłabym i jego i tą szmatę , która by do tego doprowadziła - Proszę, pomóż mi...
- To nie jest dobry pomysł.
- Ashley.. - Podszedł do mnie i chwycił mnie mocno za dłoń. Nasz wzrok się napotkał - Błagam... - Przypomniałam sobie jak zabrał mnie na basen w dzień moich urodzin. Westchnęłam.
- Zgoda.
- Zgadzasz się?!
- Tak.. Ale nie teraz. Spotkajmy się za godzinę w starym domku.
- Nie ma sprawy - Objął mnie na pożegnanie i wyszedł. Zmieszana ruszyłam w poszukiwaniu Krystiana. Siedział w mojej sypialni na łóżku a w ręku trzymał gitarę. Miał zamiar śpiewać a ja nie miałam zamiaru mu w tym przeszkodzić. Stanęłam więc w progu tak, że mnie nie widział i nadsłuchiwałam.

,, Wiesz, nie prosze o nic więcej
Niż być w twoich ramionach
I uciec od wszystkiego zła
Bo wszystkiego się wyrzekłem
By być przy tobie
Wiesz, nie przestaję myśleć
O tym, że jestem zakochany
Chcę ci wyznać
Że jestem tylko niewolnikiem
Który nie umie żyć bez ciebie ''

Wzruszona nie wytrzymałam i weszłam do środka. Zorientował się, że nie jest sam, ale nie przestał śpiewać. Wręcz przeciwnie. Robił do głośniej i dumniej. Spojrzał mi w oczy w których wyczytałam, że jest pełen różnych emocji, które nim targają, ale nie miałam pojęcia o jakie chodzi. Nie chciałam mu wejść do głowy. Za dużo dla mnie znaczył by naruszać jego prywatną przestrzeń.

,, Kiedy przyszłaś
Wdarłaś się do mojej osoby
Zapaliłaś światło
Napełniłaś mnie wiarą
Tyle czasu szukałem
Ale nareszcie cię odnalazłem
Tak idealną
Jaką cię wyobrażałem
Jak igłę w stogu siana
Szukłem cię bezustannie
Jak śladu w morzu
Tak trudnego do odnalezienia
Tyle czasu szukałem
Ale nareszcie cię odnalazłem
Tak idealną
Jaką cię wyobrażałem
Wiesz, chcę ci wyznać
Że nie mogę ci się oprzeć
Nie przestaję myśleć
Że zrobiłbym to co niemożliwe
By pozostać blisko ciebie .... ''

Gdy skończył, chwycił moją dłoń i lekko ją ścisnął.
- Chcę żebyś wiedziała, że jeśli nie jesteś pewna..
- Co Ty mówisz - Wtrąciłam.
- Słuchaj.. Widziałem jak na niego patrzysz. - ,, Nigdy nie przestałaś go kochać ''.
- Krystian! - Wrzasnęłam oburzona. Po czyjej on jest stronie.?! - Nie kocham go!
- Co? Nie powiedziałem tego..
- Ale pomyślałeś! - Teraz miałam w dupie to, że jednak przeczytałam jego przeklęte myśli.
- Przyznaj się, że nigdy o nim nie zapomniałaś - Wstał i zaczął chodzić w tą i z powrotem.
- Fabian... - Szepnęłam zbliżając się do niego.
- Co? - O matko co ja powiedziałam?! - Czy Ty właśnie nazwałaś mnie jego imieniem?
- Boże, przepraszam. Nie chciałam...
- Daj spokój. To tylko potwierdza moje przypuszczenie.
- Jakie przypuszczenie znowu? O co Ci chodzi? Pomyliłam się i tyle...
- O to, że widząc Cię z nim, zrozumiałem, że nie kochasz tylko mnie, ale i jego...- Kiedy chciałam coś wtrącić, nie pozwolił mi na to gestem dłoni - Wiesz co? Zastanów się czego chcesz. Kocham Cię i bardzo mi zależy na Tobie, ale nie chcę, abyś cierpiała przeze mnie jeżeli nie mogę dać Ci tego co ma on.
- Krystian...
- Nie chcę też cierpieć przez Ciebie. Przemyśl sobie wszystko. Może powinnaś się zgodzić na spotkanie z nim i próbę odzyskania jego wspomnień? Wtedy wiedziałabyś przynajmniej czego chcesz.
- Wiem czego chcę!
- Tak? To spojrzyj mi w oczy i powiedz, że nic nie czujesz do tego idioty - Spojrzałam w te jego ciemne źrenice, ale kiedy tylko chciałam cokolwiek powiedzieć, język odmówił mi posłuszeństwa. Stałam więc jak słup wpatrzona w niego. Wreszcie nie wytrzymałam i w milczeniu spuściłam wzrok na podłogę - Widzisz? Ashley... Naprawdę mi na Tobie zależy, ale nie chcę tego. Nie chcę Twojej niepewności... Wyjeżdżam w nocy. Odezwij się do mnie kiedy będziesz pewna, że chcesz wrócić ze mną. Jeżeli nie, nie będę miał Ci tego za złe - Pocałował mnie w czoło  po czym opuścił mój pokój. Łzy zalały mi policzek. Czułam się paskudnie. Czułam się cholernie źle a to dlatego, że nie byłam pewna swoich uczuć co do tej dwójki....
Do Krystiana nie odzywałam się słowem przez resztę dnia. W sumie to on nie chciał gadać ze mną. A ja nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Czy przeprosić czy też wyznać, że jest mi przykro...
Założyłam na siebie czarną skórę i trampki po czym szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
- Dokąd się wybierasz? - Spytała mama, która w ostatniej chwili zdążyła mnie zobaczyć - Chyba nie tam dokąd myślę - Spiorunowała mnie wzrokiem.
- Mamo, daj spokój. Tylko nie Ty.
- Słyszałam Waszą kłótnię. Co Ty najlepszego wyprawiasz?
- Nie rozumem...
- Masz tak wspaniałego chłopca przy sobie a zamiast cieszyć się z nim to Ty myślisz o tym wampirze przez którego tyle cierpiałaś..
- To nie tak... Cieszę się, że mam Krystiana..
- Ach tak? - Parsknęła - To może mu to okażesz?  Taki kawał dla Ciebie się tu tłuk a co dostał w zamian? Ashley, kochanie. Jesteś jeszcze bardzo młoda, ale przemyśl swoje zachowanie. Uważam, że powinnaś dać szansę Krystianowi. Tym bardziej, że przez niego nie musiałaś przechodzić tego co przeszłaś z Fabianem.. - Nie mogąc słuchać jej dalej, otworzyłam drzwi na oścież i opuściłam mieszkanie słysząc za sobą jej krzyki. O co im wszystkim chodzi?! Przecież nic mnie już nie łączy z Fabianem!. Zamiast się z nią kłócić, wsiadłam w samochód a Maciej zawiózł mnie na umówione miejsce spotkania z szatynem. Nie musiałam wcale na niego czekać. Był już na miejscu od ponad piętnastu minut. Siedział na krześle a gdy mnie zobaczył, od razu wstał na równe nogi i otrzepał się z kurzu.
- Cześć - Wyjąkał - Przyszłaś..
- Tak jak obiecałam - Wzruszyłam ramionami - Zaczynamy?
- Zaczekaj... - Chwycił mnie za rękę po czym spojrzał w moje oczy -Chcę, abyś wiedziała, że mimo wszystko.. cokolwiek się stanie... Obiecuję, że zniknę z Twojego życia, abyś była szczęśliwa.
- Nie rozumiem...
- Mówię, że jeżeli okaże się, że jednak dalej Cię kocham... po prostu zniknę.. - Kiwnęłam potwierdzająco głową. Rozluźniłam swoje dłonie i całe ciało. Następnie zbliżyłam się do niego, starając nie spojrzeć mu się w oczy - Dlaczego na mnie nie patrzysz?
- To niepotrzebne... - Wziął moją twarz w swoje dłonie przez co nasz wzrok był teraz naprzeciwko siebie. Miał śliczne, ciemne oczy,  przez które mogłam z łatwością odpłynąć i przez które czułam się strasznie nieswojo. No, ale cóż. Wreszcie wzięłam się w garść i chwyciłam rękoma jego głowę. Kontakt wzrokowy był teraz nieunikniony całkowicie - Mons Phes tu live el lavita ... Mons Phes tu live el lavita... - Powtarzałam w kółko, ale nic to nie dawało. Miał silną blokadę wewnętrzną. Skupiłam się więc jeszcze bardziej. Wzięłam głęboki oddech i wolniutko wypuściłam powietrze z płuc - Mons Phes tu live el lavita! - Wrzasnęłam tak głośno, że echo rozniosło się po całym domu.
- Co się dzieje?! - Spytał, kiedy tylko nie mogłam się od niego odsunąć. Wiatr zaczął wiać bardzo silnie. Zrobiło się zimno i jakoś tak dziwnie. Rozejrzałam się dookoła.
- Zaklęcie działa! - Unieśliśmy się do góry, aby tam przeżyć koszmarny ból. Wygięłam się w pół a w myślach przewijały mi się wszystkie wspomnienia, które z nim przeżyłam. Działo się tak tylko dlatego, że przekazywałam mu je. Wiedziałam o tym. Jego wzrok stał się blady i bez żadnych emocji. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, lądując po dwóch różnych stronach pomieszczenia. Ja uderzyłam w ścianę a on zleciał na jakiś ciemny stół, który połamał na kawałki. Czując jak moje ciało całe drży, miałam ochotę krzyczeć z bólu, ale zamiast tego, podbiegłam do Fabiana, który wciąż leżał nieruchomo - Fabian? Fabian?! Fabian! - Chwyciłam go za dłoń i wtedy poczułam coś dziwnego... Napięcie w okół nas narastało z każdą chwilą. W ciele czułam jak pulsuje mi ogień a moje ciało miało coraz większą temperaturę.
- Ashley... - Wyjąkał po czym otworzył swoje powieki. Wyglądał marnie. Nagle się otrząsnęłam.
- Co się stało?... - Spytałam budząc się z transu.
- Ja.. Ał! - Jęknął z bólu.
- Pamiętasz? Pamiętasz cokolwiek?! - Kiwnął przecząco głową - Ale jak? Przecież wszystko zrobiłam jak trzeba. Zaklęcie działało!
- Ashley.. - Spojrzałam z powrotem na niego - Pocałuj... pocałuj mnie...
- Co?! - Co on powiedział? Oszalał.
- Tylko w ten sposób odzyskam wspomnienia.. Tak jak wtedy...
- Fabian.. wiesz, że nie mogę... mam chło... - Nie dokończyłam, ponieważ zbliżył się do mnie i to ja poczułam jego wargi na swoich. Pocałował mnie! O cholera, pocałował mnie! Nie odwzajemniłam pocałunku. Nie chciałam. Klęczałam jak głupia, nie mogąc wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
- Dlaczego? - Wydyszał.
- Nie mogę... Lepiej jak już pójdę.. - Wstałam i chciałam odejść, kiedy zrobił to sami i chwycił mnie za dłoń. Potknęłam się o kawałki drewnianego stołu przez co zleciałam na ziemię a on jako, że trzymał mnie za dłoń, poleciał tuż na mnie. Swoim ciałem, przygniatał moje. Czułam jak przyśpiesza mi bicie serca. Coś mi się przypomniało: .....

,, - Delitiv Volestar! - Wykorzystując sytuację, że jest rozproszony, rzuciłam zaklęcie w jego kierunku. Odskoczył do tyłu ponieważ czar nie okazał się tak skuteczny jak za pierwszym razem. Znów poleciała mi krew. Naprawdę byłam wyczerpana. Na dodatek rozzłościłam go. Ruszyłam do ucieczki bo wiedziałam, że z nim nie wygram, ale on ruszył w moim kierunku. Z powrotem pchnął mną o ścianę i ku mojemu zaskoczeniu, pocałował mnie. Zamiast zaatakować, pobić mnie, rozerwać na strzępy, wyssać mi krew to on mnie pocałował! Stałam przez chwilę jak słup nie wiedząc co mam uczynić, ale gdy on nie przestawał, w końcu mu uległam i odwzajemniłam pocałunek. Pierwszy raz w życiu czułam coś takiego. Poczułam ukojenie. To było niesamowite. Podczas pocałunku był delikatny i obchodził się ze mną jak z cenną rzeczą. Zagrodził mi drogę rękoma opierając się o ścianę, oczywiście w dalszym ciągu mnie całując a ja zamiast się jakoś bronić, przejechałam koniuszkami palców po jego twarzy. Zmieniała się. Powracała do ludzkiej postaci ''[...]

Spojrzałam mu po raz ostatni w oczy i mocno przełknęłam ślinę. Postanowiłam nie myśleć o tym co będzie później. Teraz dla mnie liczy się to co jest teraz  i to co może stać się w tej chwili. O cholera! Mój wzrok utkwił na jego wargach przez które miałam ochotę na ten cholery pocałunek. Chciałam wiec szybko wstać, ale nie pozwolił mi na to. Patrząc mu w oczy, miałam wrażenie jakby wiedział o czym pomyślałam przed chwilą. Jakby też pamiętał nasz pierwszy pocałunek. 
- Zrób to... - Wyszeptał mi do ucha na co ja kiwnęłam tylko głową i nie czekając na nic więcej, wpiłam się ustami w jego usta, składając mu na tych słodkich, miękkich wargach, czuły pocałunek. Czuły, namiętny.. Całkiem inny od tego z dziś popołudnia. Ten jest wyrazem wielkiej tęsknoty i bólu jaki oboje przeszliśmy przez ten długi czas. Oderwałam się na chwilę by zerknąć na jego twarz - Tak bardzo za Tobą tęskniłem... - Szepnął mi między przerwami. Nie zwróciłam uwagi na to co powiedział. Byłam pochłonięta tym pocałunkiem. Dopiero chwilę później, kiedy wybuchł śmiechem, uświadomiłam sobie, że ten drań widział o wszystkim. Odzyskał wspomnienia już dawno temu a ja dałam się tak podle oszukać.....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz