sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 40.

,, Boży Dar '' -

- Kris? - Zdziwiłam się widząc jego wielką sylwetkę przed moim domem. Stał sobie jakby nigdy nic z uśmiechem na twarzy. Oczy prawi wyszły mi z orbit. No bo jak tu się zachować, kiedy osoba, którą uważałaś za ducha, tak po prostu stoi przed Tobą i to na dodatek twarzą w twarz? Nasz wzrok się napotkał. Widziałam w jego oczach radość i wielki szacunek do mojej osoby. Trochę się zarumieniłam.
- Mogę wejść? - Spytał. Jakąś chwilę później dotarło do mnie, że to pytanie było skierowane w moją stronę
- Jasne... Tak.. wejdź... - Otworzyłam szerzej drzwi, wpuszczając go tym do środka i nie spuszczając z niego wzroku. No po prostu nie mogłam w to uwierzyć, że zjawia się w moim domu jako człowiek a nie duch. Udaliśmy się do salonu. Setka myśli gotowała mi się w głowie. Jak to do cholery możliwe, że duch stoi przede mną w ludzkiej postaci?! Ten świat nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Co chwila coś nowego. Spokojny miesiąc miałam a tu takie jaja.No nie całkiem spokojny bo praktycznie noc w noc ryczałam jak głupia to za Fabianem to za Krystianem.
- Zapewne chcesz wiedzieć co tu robię, prawda? - Zaśmiał się - Wnioskując po Twojej minie, jesteś bardzo zaskoczona.
- Wybacz, ale nic nie rozumiem już...Myślałam, że..
- Że dalej nie żyje? - Kiwnęłam głową -  Pamiętasz jak rzuciłaś zaklęcie? No więc udało się. Żyję.
- Co? Przecież... Widziałam jak znikasz....
- Tak, zniknąłem, ale tylko na pewien czas. Moje ciało przechodziło przemianę. Dzięki Tobie znów jestem człowiekiem.
- Wciąż w to wszystko trudno mi uwierzyć...
- Ale to prawda - Posłał mi ciepły uśmiech. Nie wytrzymałam.
- Naprawdę?! Tak się cieszę! - Rzuciłam się na niego a on odwzajemnił mój uścisk. Nie wyglądał już jak dziecko. Był doroślejszy, przystojniejszy - Nie mogę w to uwierzyć... - Teraz to ja uśmiechałam się jak głupia. To, że wrócił do żywych to jedyna dobra wiadomość od ponad miesiąca. W końcu coś mi się udało.
- Ale nie o tym chciałem rozmawiać.
- A o czym? - Zdziwiłam się.
- Słuchaj, Ashley... Nie znamy się zbyt dobrze, ale chcę Ci za wszystko podziękować. Dzięki Tobie tu właściwie jestem. Nie musiałaś mi pomagać a i tak to zrobiłaś. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką znam i teraz wiem dlaczego on Cię pokochał...
- Krystian, nie zaczynaj .. - Wtrąciłam.
- Zawsze po drugiej stronie, zastanawiałem się co on widzi w takiej dziewczynie jak Ty. Uważałem, że nie powinien być z Tobą - Parsknął - Myślałem, że go zniszczysz, że go nienawidzisz... Dopiro z czasem uświadomiłem sobie jak bardzo się myliłem. Zrobiłaś tak wiele i dla mnie i dla Fabiana. Nigdy Ci się za to nie odpłacę...Nigdy Ci tego nie zapomnę...
- Nie ma o czym gadać. Daj spokój... - Fabian. Jak ja za nim strasznie tęsknie. Wciąż pamiętam jego każdy detal ciała.
- Dlaczego nie chcecie być ze sobą? - Palnął. Przyjrzałam mu się uważnie myśląc jednocześnie nad odpowiedzią, aż rzuciłam pierwsze słowa jakie przyszły mi do głowy.
- Bo to nie ma sensu - Wzruszyłam ramionami.
- Ja uważam inaczej. Kochacie się i jesteście dla siebie stworzeni. Tyle razem przeszliście..
- Aż za dużo.. - Nagle poczułam jak żołądek podchodzi mi do gardła. Pot zalał moją twarz a ja musiałam się podeprzeć o stolik by nie upaść.
- Ashley, wszystko gra? - Zakryłam usta dłonią i najszybciej jak tylko potrafiłam, pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam. Znowu to samo. Zjadłam coś nie zdrowego? To raczej mało prawdopodobne gdyż już od tygodnia mam takie mdłości. Znów. Wylatywało to ze mnie z dobre kilka minut. Gdy skończyłam, obmyłam twarz zimną wodą i z powrotem wróciłam do Krisa, który teraz bacznie mi się przyglądał.
- Wszystko w porządku? - Spytał zmartwiony.
- Tak, ja... pewnie to coś nieświeżego - Wzruszyłam ramionami.
- Pewnie tak...
- No ale co tu o mnie gadać.. To Ty wróciłeś zza światów. Mów jak się czujesz a nie!
- No cóż... Tak jakoś.. eh.. - Wziął głęboki oddech i wolniutko wypuścił powietrze z płuc - Czuję się zajebiście - Wywalił z siebie jednym tchem.
- To dobrze - Uśmiechnęłam się. Cieszyłam się jego szczęściem.
- Ashley? A może Ty jesteś w ciąży ? - Spojrzał na mój brzuch, kiedy tylko zasłoniłam go ręką. Już chciałam się roześmiać, jednak kiedy on mówił to całkiem poważnie, odechciało mi się.
- Nie jestem - Zapewniłam go. Szczerze mówiąc to zastanawiałam się nad tym, ale przecież to niemożliwe, nierealne...
- Sprawdzałaś?
- Krysi! Nie jestem..
- Dobra, dobra... Przyszedłem się jeszcze pożegnać. Wyjeżdżam z miasta dziś wieczorem.
- Dokąd jedziesz?
- Nie wiem - Wzruszył ramionami - Tam gdzie nas wiatr poniesie - Zaśmiał się.
- Nas?
- Mnie i Fabiana.. - Na samo jego imię, nogi się pode mną ugięły - Postanowiliśmy opuścić miasto i zacząć życie od nowa. To był jego pomysł.
- Więcej się nie zobaczymy? - Posmutniałam. Polubiłam go.
- Jasne, że zobaczymy. Dla Ciebie zrobię co tylko zechcesz. Jeden telefon i już jestem przy Tobie - Zaśmiał się.
- Pytam poważnie.
- A ja poważnie odpowiadam. Wyrwałaś mnie z tego piekła więc jestem i będę Twoim dłużnikiem już na zawsze.
- Piekła ? - Zdziwiłam się. Kiwnął głową.
- Nie masz pojęcia jak tam było. Wszędzie ciemno.. Z każdej chwili mrok i pełno demonów.. Na samo wspomnienie o tym miejscu mi nie dobrze... Chwilę jeszcze porozmawialiśmy aż powiedział, że musi już lecieć. Dostał wiadomość od Fabiana, że czeka na niego przed drogą główną. Odprowadziłam go do drzwi i kiedy już chciałam je zamknąć, zablokował mój ruch. Trochę się wystraszyłam - Mam dla Ciebie wiadomość.
- Jaką? I od kogo? - Zatrzepotałam rzęsami zmianą jego tonu głosu.
- Od Twojej babci...- Zachłysnęłam się własnym powietrzem. Od babci?! Nie wiedziałam co powiedzieć. Sparaliżowało mnie całą od stóp wzwyż - Jest z Ciebie bardzo dumna. Nauczyłaś się wszystkiego co powinnaś wiedzieć. Bardzo Cię kocha i mocno za Tobą tęskni. Trzyma też kciuki za to, abyś wreszcie była szczęśliwa z chłopakiem jakiego Ty kochasz - Słowo ,, chłopak '', oczywiście podkreślił. Wiedziałam kogo miał na myśli. Wreszcie wyszedł i nasz kontakt się urwał. On wsiadł do czarnego BMW a ja wróciłam do pokoju, powracając do czytania książki ,, 50 twarzy Greya ''. Znacie? Czasem zastanawiam się dlaczego mój mężczyzna nie może być tak kochany jak Christian. Czemu ja zawsze muszę trafić niewłaściwie? Eh.. Poczułam jak znów robi mi się nie dobrze. Biegiem wpadłam do łazienki i od razu zwymiotowałam. Ledwo zdążyłam dobiec do kibla. Kilka sekund i moja piękna podłoga by zmieniła kolor i zapach. Zaklęłam pod nosem, przemyłam twarz i oparłam się o zimną ścianę. Co się do chuja ze mną dzieje?! Opuściłam łazienkę po pięciu minutach. Zmęczona, rzuciłam się na białe, wielkie łoże.
- Można? - Spojrzałam na postać stojącą w progu drzwi. Adrian ubrany był w czarną bluzkę i świetnie dopasowane do tego ciemne dresy. Wyglądał uroczo i bardzo pociągająco. Czy każdy gej musi mieć świetny styl? Przecież on czasem ubierał się lepiej ode mnie.
- Nie nauczyli Cię pukać? - Mruknęłam.
- Kim był ten chłopak? Wcześniej go tu nie widziałem.
- Bo to duch. Znaczy już nie - Wzruszyłam ramionami.
- Przecież mówiłaś, że zaklęcie się nie powiodło..
- Bo tak myślałam. Jak widać się myliłam. A teraz wybacz, ale możesz zostawić mnie samą? Chcę skończyć czytać książkę...
- Masz gości w salonie.
- Kogo? - Zdziwiłam się.
- Nie wiem - Posłał mi chytry uśmieszek po czym wyszedł. Przeklęłam go w duchu i z powrotem wróciłam do salony by tam wpaść na Amandę i Toma. Był z nimi ktoś jeszcze. W ramionach dziewczyny zauważyłam małego szkraba. Antoś.
- Hej - Odezwała się moja była przyjaciółka. Jeszcze, że ona tu przyszła to rozumiem, ale on? Czego tym razem może chcieć? Znów mnie zwymyślać?
- Cześć.. - Odpowiedziałam - W czymś Wam pomóc?
- Chcemy z Tobą pogadać - Wtrącił Tom. Mój wzrok przeniósł się na niego, ale potem szybko zmienił kierunek. Utkwił na ich słodkim dziecku. Nagle złapałam się za brzuch. Co jak ja rzeczywiście jestem w ciąży? Nie.. To przecież jest niemożliwe. O czym ja w ogóle myślę?
- O czym? - Wreszcie przerwałam tą ciszę.
- Może ja zacznę.. Chcę Cię przeprosić za to jak wtedy Cię potraktowałem. Nie uważam tak...
- Daj spokój. Już dawno o tym zapomniałam.
- Ale ja nie. Naprawdę mi przykro. Sądziłem, że źle na niego wpływasz, ale okazało się odwrotnie. Cieszę się, że przyjechałaś bo dużo się wyjaśniło.. Do tego wiem co dla niego zrobiłaś...
- Tom....
- Nie. Wysłuchasz mnie. Wiem, że przywróciłaś Krisa do życia bo byli u mnie. Najpierw uratowałaś mojego brata a teraz jego przyjaciela najlepszego. Jesteś niesamowita. Fabian nigdy tego Ci nie zapomni.
- A Ty po co przyszłaś? - Zwróciłam się do Amandy. chcąc zmienić temat. Skapnęła się od razu. Położyła Antosia na ziemię, który szybko do mnie przydreptał. Kucnęłam by pogładzić jego policzek a wtedy wyciągnął ręce w moją stronę chcąc, abym go podniosła. Rozczulił mnie ten widok. Wzięłam szkraba na ręce i mocno do siebie przytuliłam. Zachichotał.
- Chce, aby było jak dawniej Ashley - Rzekła stanowczym głosem. Nasze spojrzenie się zetknęło a ja poczułam jak cała drżę. Jak dawniej? Czy tak się da? Tyle czasu minęło.. Nie jestem pewna czy da radę byc jak kiedyś. To nie takie łatwe.
- Ja..
- Jesteś moją przyjaciółką i nigdy się to nie zmieni - Wtrąciła -Tyle się wydarzyło.. Ale nie chcę ponownie Cię stracić...
- Nie stracisz..
- To znaczy, że zostajesz na zawsze? - Uśmiechnęła się z nadzieją.
- Nie wiem czy na zawsze, ale przez jakiś czas jeszcze tu będę - Wzruszyłam ramionami.
- Czyli wybaczasz mi? - Przerwał blondyn. Kiwnęłam głową i wtuliłam się w niego. Jak za starych dobrych lat.
- Też chcę, aby było jak dawniej.. - Szepnęłam.
- Będzie. Jeszcze dziś się wszystko naprawi.. - Mruknął Tom, ale nie zważałam na jego słowa. Byłam zajęta zabawą z małym Romuelem....

 Kiedy wyszli, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Na książce i tak bym się nie skupiła, więc postanowiłam, że udam się do swojego starego domu. Zadzwoniłam do Elsy czy nie ma nic przeciwko, abym wpadła po swoje potrzebne rzeczy, tym bardziej, że to świetna okazja bo Krystiana nie było w domu. Zgodziła się bez wahania. Wypowiedziałam zaklęcie i nie całe dziesięć minut potem, stałam już u progu jej drzwi. Do środka weszłam nie pukając. Ciocie zastałam w kuchni i od razu się przywitałam. Po długiej rozmowie, a było o czym gadać gdyż cały miesiąc jej nie widziałam, poszłam do swojej dawnej sypialni. Ku mojemu zdziwieniu, była pusta. Znaczy nie tak dosłownie pusta. Po prostu nie było w nich moich rzeczy.
- Co do....
- Co tu robisz? - Usłyszałam za plecami. Na dźwięk tego głosu, chciałam skakać z radości i wyć wniebogłosy. Obróciłam się i go ujrzałam. Stał oparty o framugę drzwi z założonymi rękoma. Wyglądał cudownie. Pachniał również nie najgorzej. Zawsze świetnie dobierał do siebie perfumy.
- Ja... - Czy to możliwe, że mnie pamięta? Ale przecież wymazałam mu pamięć. Powinien spojrzeć na mnie i zapytać się kim jestem a nie co tu robię - Ty mnie znasz? ... - Palnęłam bez namysłu. Chwilę mi się przyglądał a ja poczułam się jak idiotka. Zapytałam się kogoś czy mnie zna chociaż był moim narzeczonym. No normalnie totalna idiotka!
- Jasne, że Cię znam - Odrzekł - Jesteś bratanicą Elsy, prawda? - Kiwnęłam głową - Wszędzie są Twoje zdjęcia. Nigdy nie miałem okazji Cię poznać więc... Jestem Krystian - Wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Ashley... - Uśmiechnęłam się sztucznie. Nigdy w życiu tak dziwnie się nie czułam jak tu i teraz. On mnie naprawdę nie znał. Znaczy myślał, że mnie nie zna. To bolało jeszcze mocniej niż wtedy kiedy nie pamiętał mnie Fabian.
-Więc powiesz wreszcie co tu robisz? To moja sypialnia.
- Ach tak.. Przepraszam, nie wiedziałam.
- No to chyba logiczne - Uśmiechnął się - Wydajesz mi się jakoś znajoma.
- Czyżby?
- Jakbym już wcześniej z Tobą rozmawiał....Ech co ja plotę.. Pomóc Ci w czymś?
- Zostawiłam tu kiedyś swoje rzeczy. Wiesz gdzie mogę je znaleźć?
- Pewnie w pokoju naprzeciwko - Wzruszył ramionami po czym podszedł do swojego łóżka i chwilę potem na nie usiadł. Do ręki wziął swoją czarną gitarę. Bardzo dobrze ją pamiętam. Kiedyś na niej dla mnie grał.
- Grasz? - Spytałam udając, że o niczym nie mam pojęcia. Kiwnął głową - Mogę posłuchać?
- Jasne. Czemu nie - Posłał mi uśmiech i zaczął coś brzdąkać na strunach. Chwila, chwila. Znałam ten utwór - Sam nie wiem kiedy to napisałem, ale niedawno znalazłem słowa i teks piosenki w szufladzie. Piosenka jest o miłość tyle, że nie wiem do kogo... To może dziwnie zabrzmieć, ale nie pamiętam niektórych momentów sprzed pięciu lat...

,, Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? [...] ''


- Wszystko w porządku? - Spytał widząc moją reakcję. Nie potrafiłam powstrzymać łez, które teraz spływały po moim policzku - Co się stało? ..
- Ja.. Po prostu.. Wzruszyłam się.. Piękna - Skomentowałam. Przypomniałam sobie jak jeszcze nie byliśmy razem i to dla mnie ją napisał.


,, - Hej! - Zaczął mówić - Nim zacznę cokolwiek śpiewać, chcę coś ogłosić... Wiem, że ogląda mnie teraz milion osób jak nie więcej, ale najważniejsze jest to, że wśród tych osób jest ta wyjątkowa dziewczyna. Ashley, jesteś tam, prawda?  Ashley.. Ta piosenka jest właśnie dla Ciebie - Puścił oczko i wziął się do roboty. Na środku sceny stało małe krzesełko na którym usiadł i powoli zaczął brzdąkać coś na gitarze. Kilka sekund później, przeszedł do śpiewu. {...} ''

- Jesteś szczęśliwy? - Spytałam patrząc mu prosto w oczy. Miałam nadzieję, że powie, że tęskni za mną, że chce być ze mną, że wszystko pamięta! Modliłam się by tak było. Miałam cholerną ochotę przywrócić mu te wspomnienia. To, że mnie kochał i to jak bardzo nam się układało nim wróciłam do Elmilagros.
- Co to za pytanie? - Zdziwił się.
- Po prostu chcę wiedzieć.. więc jesteś?
- No wiesz... Są takie dni kiedy jestem a kiedy nie.... Czasem mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.. Że coś zostało mi odebrane.. Ale ogólnie można powiedzieć, że tak.  Jestem szczęśliwy.
- To dobrze.. - Wstałam na nogi i ruszyłam do drzwi, aby jak najszybciej opuścić to pomieszczenie i jego. Nie chciałam się całkowicie rozpłakać.
- Dokąd idziesz? - Krzyknął gdy stanęłam w progu.
- Czas już na mnie... Dowiedziałam się wszystkiego co powinnam wiedzieć. Krystian?
- Tak? 
- Powodzenia w życiu. Jesteś cudownym chłopakiem - Chciał coś powiedzieć, jednak mu na to nie pozwoliłam - Wiem co mówię. Znajdź sobie dziewczynę, która uszczęśliwi Cię jeszcze bardziej - Uśmiechnęłam się i wszyłam. Dopiero wtedy dotarło do mnie to, że beze mnie jest mu najlepiej. Rzeczywiście ciuchy znalazłam w przeciwnym pokoju. Spakowałam je do walizek i pożegnawszy się z Elsą wróciłam do domu, gdzie znów dopadły mnie mdłości .Zwymiotowałam. Niech to szlag!
- Jesteś w ciąży - Adrian spiorunował mnie wzrokiem. Nie miałam ochoty na rozmowę z nim.
- Nie jestem - Warknęłam.
- Skad wiesz? Robiłaś testy?
- Nie.. Nie muszę.. - Podszedł do mnie i mocno chwycił moje ramiona - Co robisz?! - Wystraszyłam się.
- Chcę coś sprawdzić...
- Ale co?!... 
- Sihris .. - Szepnął. Poczułam jak całą drżę, jednak było to przyjemne uczucie. Kiedy przestał, odsunęłam się gwałtownie.
- Co to do cholery było?!
- Musiałem to sprawdzić, sam się przekonać..
- Co sprawdzić?! - Warknęłam zdenerwowana. 
- Ashley.. Ty... naprawdę jesteś w ciąży..
- Co?! - Myślałam, że się przesłyszałam. Co on plecie do cholery?! Nie. Ja musiałam to sprawdzić. Najszybciej jak potrafiłam, udałam się do apteki po testy ciążowe. Zrobiłam dwa i zawsze wynik był pozytywny. O cholera. Ja jestem w ciąży....  Siedząc w swojej sypialni, dostałam SMS'a od Krisa. Dziwne bo przecież miał wyjechać. Pisał, że musimy jak najszybciej się spotkać w restauracji niedaleko mojego domu. To niby coś ważnego. Zgodziłam się bo co miałam zrobić? Może potrzebował pomocy? Dwadzieścia minut później, byłam już na miejscu. Zamówiłam sobie kawę i czekałam na jego przybycie, ale on się nie zjawiał. Zrezygnowana i pewna, że już nie przyjdzie, zapłaciłam rachunek i już chciałam wyjść, gdy nagle na kogoś wpadłam. 
- Ashley? - Podniosłam wzrok do góry a moim oczom ukazała się potężna sylwetka szatyna. 
- Fabian? - Zatrzepotałam z wrażenia rzęsami. O jasna cholera.....
- Co tu robisz? - Spytał zaskoczony moim widokiem.
- O to samo mogę się spytać Ciebie.. Kris kazał mi tu prz..
- Kris? Co za dupek! - Warknął. Z początku nie skapnęłam się o co chodzi, ale potem wszystko ułożyło się w całość. Kris to uknuł - Przepraszam za niego. Nie wiem co sobie ubzdurał, ale wyjaśnię to z nim - Ruszył do wyjścia a ja w ostatniej chwili zdążyłam go zatrzymać. 
- Skoro już tu jesteśmy to może napijemy się chociaż kawy? - Zadała mu pytanie, które wprowadziło go w jeszcze większe zakłopotanie - Co Ty na to?
- Można.. - Odparł wreszcie z uśmiechem. Wróciliśmy do stolika przy którym kilka minut temu siedziałam - Więc co tam u Ciebie słychać?
- Wszystko w porządku - Wzruszyłam ramionami - A u Ciebie?
- Też.. Krystian.. czy on.. wybaczył Ci?.. 
- Eh..
- Przepraszam jeśli ..
- Nie, okej - Wtrąciłam szybko - Po prostu już nie jestem z Krystianem.
- Co? Jak to?
- To, że jestem czarownicą było dla niego za dużym ciężarem - ,,  I to, że go zdradziłam z Tobą '' dodałam w myślach.
- Tak mi przykro...
- Niepotrzebnie. Jest już okej. Chcę, aby był szczęśliwy bez względu na to czy jest ze mną czy nie.
- Mogę zadać ci pytanie?
- Jasne! - Uśmiechnęłam się - Wal śmiało. Mam czas.
- Czy Ty.. Chcesz, abym był i ja szczęśliwy? - Chwilę pomyślałam nad odpowiedzią aż w końcu wzięłam się w garść.
- Oczywiście, że tak. Co to za pytanie? - Parsknęłam.
- W takim razie wróć do mnie.. - Zachłysnęłam się powietrzem.
- Co? Możesz powtórzyć?..
- Tęsknie za Tobą Ashley i bardzo mi Cię brakuje. Kocham Cię...
- Fabian...
- Kocham Cię - Powtórzył chwytając moje dłonie. Co powinnam odpowiedzieć?! 
- Musisz o czymś wiedzieć... Ja.. Bo.. Kurde..
- Spokojnie. Słucham Cię.
- Jestem w ciąży! - Krzyknęłam tak głośno, że inni ludzie na nas spojrzeli.
- Że co? - Teraz to on był zaskoczony.
- I to z Tobą... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz