Rozdział 37.
,, Boży Dar'' -
- Powtórz bo nic nie rozumiem... - Mruknęłam zszokowana już totalnie. Powiedział mi co prawda bardzo dużo, ale docierało do mnie piątek przez dziesiąte.
- Boże... Mówię, że jestem taki sam jak Ty.
- Ale jak to możliwe? Myślałam, że jestem jedyna... - Spojrzałam na Adriana, który siedział na przeciwko mnie. Znajdowaliśmy się w salonie. Nikogo w domu nie było co okazało się być dobre. Krystian z Elsą pojechali na jakieś spotkanie a mama z Piotrem była w firmie. Musiała podpisać jakieś tam ważne dokumenty.
- Moja rodzina też pochodzi z rodu czarowników. Mam młodszego brata, ale to ja odziedziczyłem po dziadku umiejętności posiadania mocy.
- Twój ojciec... On o tym wie?
- Oczywiście - Zaśmiał się - Przecież to od jego strony. Nie mam przed nim sekretów.
- A Ty...? Od kiedy o mnie wiesz?
- Od zawsze - Wzruszył ramionami - Nim zmarł mój dziadek, przekazał mi wystarczającą ilość wiedzy. Wspominał dużo o Tobie. Jak na przykład to, że jesteś następczynią swojej babci.
- Twój dziadek znał moją babcię?
- Ta.. Utrzymywali ze sobą kontakt. Spotykali się a czasem rozmawiali godzinami przez telefon. To oni mieli nas ze sobą zapoznać, ale niestety się nie udało ponieważ nie żyją... - Na jego słowa zebrało mi się do płaczu. Tyle czasu minęło a ja dalej nie mogę sobie wybaczyć tego, że to przeze mnie ona nie żyje.
- Jak to zapoznać? - Przerwałam wreszcie tą krępującą chwilę.
- Chcieli, abyśmy w przyszłości byli razem - Wzruszył obojętnie ramionami - Bylibyśmy niepokonani.
- Co? Żartujesz sobie ze mnie?
- Nie - Uśmiechnął się lekko. Dopiero teraz dostrzegłam jaki ma ładny uśmiech - Ale nie bój się. Nie jesteś w moim typie.
- I bardzo dobrze bo Ty w moim też nie. Zresztą mam narzeczonego! - Chwilę pomyślałam i coś mi zaświeciło w głowie. No tak! Ale idiotka ze mnie.. - Czyli specjalnie się tu zjawiliście? To wszystko było zaplanowane?! - Warknęłam na myśl, że Piotr leci sobie z moją mamą w kulki. Skoro tak chcieli mnie poznać, to znaczy, że moja mama była wykorzystywana!
- Z początku taki był plan. Zapoznałem swojego ojca z Twoją matką, ale potem on się w niej zakochał i ze wzajemnością. Oczywiście to był dla mnie duży plus bo wreszcie się z Tobą spotkałem. I tak przy okazji.. Kiedy próbujesz wkraść się do mojej głowy, rób to bardziej dyskretniej.
- Skąd wiedziałeś?
- Jestem starszy od Ciebie o trzy lata. Umiem dużo więcej niż Ty.
- Zauważyłam - Mruknęłam zirytowana jego pewnością siebie .
- Nie mam złych zamiarów. Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić.
- Zaprzyjaźnić? - Parsknęłam.
- Tak - Założył ręka na rękę i spojrzał mi w oczy - Musisz dać mi szansę.
- A to niby dlaczego?
- Choćby dlatego, że obroniłem Cię przed tym jak mu tam...
- Fabianem - Warknęłam - I nie potrzebowałam Twojej pomocy. Poradziłabym sobie!
- Właśnie widziałem. Kim on był?
- Nikim - Burknęłam - Co z nim zrobiłeś? Gdzie go wysłałeś?
- Spokojnie. Nic mu nie będzie. Nie musisz się martwić. Krystian wie, że on tu przychodzi?
- Nie.... I lepiej, aby się nie dowiedział.
- Dlaczego? - Parsknął.
- Wkurzyłby się. To oczywiste.
- To był Twój ex?
- Nie. Nigdy z nim nie chodziłam.
- Ale widać, że go kochasz.
- Co? Oszalałeś? Mam narzeczonego!
- Możesz mieć sobie tam kogo chcesz, ale serca nie oszukasz. Uwierz, znam się na tym - Puścił mi oczko po czym wyszedł. Po chwili, kiedy już się otrząsnęłam, pobiegłam za nim. Jednak go nie było. Zniknął dupek. Przeszukałam cały dom, ale to na nic. Po Adrianie ani śladu.
Resztę dnia spędziłam z Krystianem. Czułam się przy nim tak jakoś dziwnie. Inaczej niż przedtem. Kiedy próbował mnie pocałować, odwracałam głowę. Gdy do mnie mówił, byłam nieobecna. W głowie ciągle miałam słowa Adriana, że jestem zakochana w Fabianie...
Wieczorem udaliśmy się na cmentarz wraz z Elsą, gdzie wpadłyśmy na Amandę i Toma. Po Fabianie oczywiście ani śladu.
- Nie przywitasz się? - Ciotka spojrzała na mnie z wielką czułością. Martwiała się o mnie.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie ma powodu - Mruknęłam. Nie rozmawiając z nimi, wróciłam do domu spotykając w nim Adriana. Pogadaliśmy, wytłumaczył mi dokładniej jak to z nim było, o co chodzi itd a Krystian, widząc nas razem, stawał się za każdym razem bardziej zazdrosny. Denerwowało mnie to. Możecie się dziwić, ale zaprzyjaźniłam się z Adrianem. Okazał się naprawdę spoko. Tym bardziej, że jest taki sam jak ja, że przed nim mogę być sobą i tylko sobą. Pokazał mi wiele nowych rzeczy przez trzy kolejne dni. Był przy mnie i wspierał mnie kiedy tylko kłóciłam się z narzeczonym. Miałam wrażenie, że znam go od zawsze.
Któregoś dnia, kiedy wychodziłam z domu, dostrzegłam idącego w oddali Fabiana. Nie widziałam go dobre kilka dni aż tu nagle zjawia się jak gdyby nigdy nic.
- Musimy pogadać - Zagrodził mi drogę gdy próbowałam go wyminąć. Chwycił mnie dłońmi za ramiona. Wzięłam głęboki oddech a wtedy poczułam tą idealną mieszankę jego perfum. Na samą tę myśl, miałam ochotę go pocałować. Nagle się otrząsnęłam.
- Mówiłam Ci, że nie mamy o czym... - Głos mi drżał a serce waliło jak oszalałe.
- Dlaczego się tak denerwujesz? - Zauważył.
- Zdaję Ci się..
- Przecież widzę...
- Mówię, że Ci się zdaję! - Krzyknęłam - Czego chcesz?
- Po pierwsze, to nie wiem skąd wzięłaś tego nowego kolegę....A wiem to, że ma moce. Jest taki sam jak Ty...
- Nie wiem o czym mówisz.
- Wiesz i nie zgrywaj idiotki. Teraz przejdę to najważniejszego.
- Puszczaj mnie!
- Nie chcesz być ze mną, rozumiem !- Warknął - Ale tu chodzi o coś innego - Nie słuchając tego co mówi, ruszyłam do przodu - Nachodzi mnie Kris.
- Co powiedziałeś? - Obróciłam się za siebie tak, że nasz wzrok się napotkał. Poczułam, że coś go gryzie, martwi.
- Zaczęło się od tego wieczoru gdzie byliśmy na basenie. Odwiozłem Cię a potem miałem wrażenie jakby ktoś był przy mnie. Z początku to ignorowałem, ale teraz to się nasila.
- I dlaczego mi to mówisz?
- Bo jako jedyna możesz mi pomóc..
- Wybacz, ale to nie mój problem - Nie zamierzałam mu mówić o tym, że i mnie nawiedza jego zmarły przyjaciel.
- Ashley.. Nic od Ciebie już nie chcę. Zrozumiałem, że masz mnie dość, ale tu chodzi o mojego przyjaciela. Coś się dzieje...
- Przykro mi, ale nie pomogę Ci - Wyminęłam go idąc prosto. Kiedy straciłam go z oczu, odetchnęłam z ulgą. Wtedy przede mną wyłonił się Kris.
- Ashley! - Wrzasnął a ja prawie co się nie wywaliłam.
- Cholera! Zwariowałeś?!
- Musisz mi pomóc...
- Daj mi spokój! Najpierw się zjawiasz a potem znikasz na kilka dni!
- Ashley.. Błagam.. Pomóż mi.. - Chciała iść, chciałam odejść jak najdalej, ale złapał mnie za dłoń a ja poczułam ten uścisk. Poczułam jego dotyk. To spowodowało, że jednak zostałam. Kris wytłumaczył mi, że nie mógł przyjść wcześniej i, że ma możliwość wrócenia do mojego świata, ale tylko dzięki mojej pomocy. Niestety ja nie wiedziałam jak tego dokonać. Powiedziałam, że muszę się namyślić. Dał mi czas do wieczora. Przysiągł, że na pewno przyjdzie o dwudziestej drugiej. Kiwnęłam potwierdzająco głową i odeszłam.
Wieczorem, kiedy dochodziła dwudziesta, zadzwoniłam do Fabiana, aby umówić się z nim na spotkanie. Może jednak powinnam go dokładniej wysłuchać?
- Dokąd idziesz? - Spytał Krystian widząc jak się ubieram. Usiadł na łóżku, intensywnie się we mnie wpatrując.
- Do Amandy.. - Skłamałam nie patrząc mu w oczy. Gdybym powiedziała prawdę, wkurzyłby się ostro. Co gorsza, by mnie nie puścił. Musiałam skłamać. Nie chciała, ale musiałam. Chcę zakończyć to wszystko. Pomogę Fabianowi a potem już do końca życia nie będę go oglądać.
- Odprowadzić Cię?
- Nie musisz - Posłałam mu lekki uśmiech z nadzieją, że złagodnieje. Dalej był wkurzony moją znajomością z Adrianem. Uważał, że on na mnie leci.
- Na pewno?
- Tak - Złożyłam całusa na jego policzku i wyszłam z mieszkania udając się do parku gdzie zostało zaplanowane moje spotkanie. Z każdą chwilą coraz bardziej chciałam się wycofać. PRzecież znów okłamuję Krystiana. Jak on się o tym dowie i o naszym pocałunku, znienawidzi nas...
Fabian był już na miejscu. Siedział na ławce wpatrując się w gwiazdy.
- Wiec zgadzasz się? - Odezwał się, kiedy tylko do niego podeszłam. Wstał na równe nogi a ja poczułam jak mój oddech przyśpieszył. Był ubrany na czarno. Tak jak kiedyś. Wyglądał dokładnie tak jak na początku.
- Wyglądasz...
- Jak? - Spojrzałam mu w oczy a on zaczął się do mnie przybliżać - Wyglądam jak kto? - Powtórzył pytanie stając do mnie twarzą w twarz. Dzieli nas milimetry. Na ustach poczułam jego oddech. Zaciągnęłam się tym powietrzem czując zapach mięty. Mmm.
- Jak kiedyś... - Szepnęłam.
- Jak kiedyś?
- Tak jak wtedy gdy się w Tobie ... - Usłyszałam jak ktoś idzie. Nagle przerwałam. Obok nas przeszedł mężczyzna trzymający kobietę za rękę. Byli szczęśliwi i bardzo w sobie zakochani. Widziałam to i czułam. Ale co ja do cholery plotę?! Fabiana wzrok działa na mnie jak coś hipnotyzującego. Zaklęłam przed nosem a potem szybko odeszłam w bok. Znów zostaliśmy sami.
- Dokończ - Rozkazał ostrym tonem głosu.
- Jeszcze nie wiem czy się zgadzam..... - Zmieniłam temat, ale on nie dał się zwieść.
- Jak wtedy kiedy się we mnie zakochałaś, prawda? - Nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co powiedzieć - Musisz mi pomóc. Nie znam innej czarownicy - Teraz to on zmienił temat widząc, że nic ode mnie nie wyciągnie. Podszedł do mnie i spojrzał mi głęboko w oczy - Ashley.. Ostatni raz. Błagam..
- Dobrze. Zgadzam się. Pomogę Ci..
- Dziękuję! - Wykrzyczał i mocno mnie do siebie przytulił.
- Ale pod jednym warunkiem - Wtrąciłam.
- Jakim? - Zdziwił się.
- Potem na zawsze znikniesz z mojego życia - Przez chwilę milczał jakby zastanawiał się nad odpowiedzią, ale potem spojrzał ponownie na mnie i rzekł.
- Zgoda. Nigdy więcej mnie nie zobaczysz - Na dowód, że mówi prawdę, weszłam do jego myśli i dopiero wtedy mu uwierzyłam. Przysiąg, że wyjedzie z Krisem z miasta i, że zacznie nowe życie. Życie beze mnie. - Nie traćmy czasu - Dodał przez chwilę. Jego głos stał się jakiś taki dziwny. Obojętny. Miałam ochotę zapytać się co się stało, ale nie wiedziałam jak mam to zrobić. W końcu nie wytrzymałam.
- O co Ci chodzi?! - Spytałam szturchając go w ramię.
- O nic?
- Nie widzisz, że to nie ma sensu?! Że my nie mamy sensu?!
- To Ty tego nie widzisz.
- Kiedyś próbowaliśmy i nam nie wyszło.. Teraz byłoby tak samo...
- Teraz jestem człowiekiem!
- To nie ma znaczenia!
- Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?!
- Co?
- Myślałem, że mnie kochasz... Że dalej coś do mnie czujesz tak jak kiedyś, ale teraz widzę, że jednak nie...
- Fabian..
- Daj spokój, okej? Nic więcej nie mów. Rozumiem. Latałem za Tobą jak idiota a Ty dawałaś mi za każdym razem do zrozumienia, że mam spadać. Kapuję. Teraz zróbmy to co mamy zrobić i spadajmy.
- Kris ma przyjść do mnie o dwudziestej drugiej. Do tego czasu musimy gdzieś poczekać..
- Idź do siebie. Ja poczekam tu. Dasz znać jak już przyjdzie - Odwrócił się do mnie tyłem i milczał. Ruszyłam w stronę domu jednak coś kazało mi się wrócić i wygarnąć mu wszystko. Dosłownie wszystko.
- Kocham Cię, jasne?! - Podeszłam do niego i wykrzyczałam to tak głośno jak tylko potrafiłam.
- Co powiedziałaś? - Oczy mu zaświeciły a twarz stała się poważna.
- Kocham Cię! I nigdy nie przestałam! Ale te pieprzone cztery lata, które spędziliśmy osobno... Najgorszy był pierwszy rok! Nie wiedziałam co się z Tobą dzieje.. Nie miałam pojęcia dlaczego kurwa nie odwiedziłeś mnie, nie napisałeś ani nic! Dzień mojego wyjazdu stąd... Wcale nie chciałam wyjeżdżać a Ty byłeś jedną osobą, która zdołałaby mnie zatrzymać! Łudziłam się, że przyjdziesz, łudziłam się, że mnie zatrzymasz, ale to się nie stało. Wsiadając do taksówki, czekałam i modliłam się..
- Straciłem pamięć...
- Właśnie! - Warknęłam - Nie przechodziłeś przez to co ja! Nie znałeś mnie i nie wiedziałeś co przeżyliśmy a ja męczyłam się każdego dnia! Nawet nie wiesz jak bardzo cierpiałam... - Nie wytrzymałam i łzy poleciały mi po policzkach. Zbliżył się do mnie a dłońmi objął moją twarz.
- Ashley, tak mi przykro. Przepraszam.. Gdybym tylko cokolwiek pamiętał to nigdy nie pozwoliłbym Ci odejść.. Przysięgam...
- Ale jest już za późno. Czasu się nie co... - nie dokończyłam ponieważ mnie pocałował. Przez chwilę nie reagowałam i stałam jak słup, ale chwilę później, odwzajemniłam pocałunek. Kiedy troszkę się ode mnie odsunął, spojrzał mi w oczy i musnął dłonią mój prawy policzek.
- Nigdy nie jest za późno. Jako wampir pokochałem mojego największego wroga a jako człowiek, ta miłość wzrosła.. Kocham Cię i już zawsze będę. To się nigdy nie zmieni...- Znów chciał mnie pocałować, ale ktoś nam przerwał. Ktoś czyli on.
- Co tu się dzieję?! - Usłyszałam dobrze znamy mi głos. Obróciłam się ja oparzona. Za nami stał nie kto inny jak Krystian. Chciałam coś powiedzieć, chciałam wytłumaczyć, ale co tu tłumaczyć? Czułam jak nogi się pode mną uginają.
- Krystian...
- Co tu się dzieję?! - Powtórzył pytanie - Kim Wy do cholery jesteście?! - Podbiegłam do niego, ale szybko się odsunął odpychając mnie przy tym - Kim.. kim jesteś... - Zwrócił się do mnie roztrzęsiony.
- To ja.. Ashley..
- Jesteś... czarownicą?.. A Ty... wampirem? .
- Co Ty tu robisz? Nikt Cię tu nie prosił - Warknął zirytowany jego obecnością Fabian.
- Do Amandy idziesz, tak?
- Krystian, daj mi wytłumaczyć....
- Jaką czarownicą?! - Powtórzył już ostrzejszym głosem. Nadszedł już czas bym powiedziała mu prawdę. Muszę to zrobić. To jedyna już szansa, aby go nie stracić.
- Taką... - Wzięłam głęboki oddech i wolniutko wypuściłam powietrze z płuc.
- Nie musisz tego robić - Wtrącił Fabian, ale nie słuchałam go.
- Phesmatos .. - Szepnęłam a naokoło nas pojawił się ogień. Krystian rozejrzał się dookoła i wpadł w panikę. Stanął sztywny jak skała a oczy prawie wyszły mu z orbit. Nagle spojrzał na mnie.
- Ty.. To... To nie.. możliwe...
- Wytłumaczę Ci to...
- Jesteś czarownicą..
- Krystian, proszę..
- Nie wierzę! to jakiś sen! - Wybuchnął śmiechem a potem spoważniał - Tyle lat razem! A Ty?! Okłamywałaś mnie! Nie wierzę...
- Nie mogłam Ci tego powiedzieć! Bałam się!
- Jesteś oszustką! Ufałem Ci! Mówiłem Ci każdy mój sekret! Wszystko do cholery!
- Krystian! Daj mi cokolwiek powiedzieć!
- Na dodatek mówiłaś, że do Amandy idziesz a tym czasem całujesz się z nim... Jaki ja jestem głupi...- Chciałam coś powiedzieć, ale nie dopuścił mnie do słowa - Nic nie mów! To wszystko było jednym wielkim kłamstwem! Nigdy mnie nie kochałaś!
- Kochałam Cię! Dalej kocham!
- Ale nie tak jak tego idiotę! - Wskazał palcem na Fabiana, który ruszył w jego stronę i nie czekając na nic więcej, uderzył go z pięści w twarz.
- Fabian! - Wrzasnęłam widząc jak się biją. Tego już za wiele - Sihesa! - Sekundę później, leżeli po dwóch przeciwnych stronach ścieżki. Dla Fabiana było to normalne co zrobiłam bo nie raz już dostał, ale dla Krystiana? Był tylko jeszcze bardziej przestraszony. Podeszłam do niego i chwyciłam go za głowę.
- Co robisz?! - Oburzył się, ale potem zamilkł. Pokazałam mu wszystkie wspomnienia o sobie. Pokazałam mu związek z Fabianem, to jak był wampirem, jak ja byłam czarownicą. Nasze bójki, kłótnie... Śmierć mojej babci.. Wreszcie odsunęłam się od niego i spojrzałam mu w oczy.
- Przepraszam.. Nie miałam odwagi Ci o tym powiedzieć.. - Ale on nic więcej nie powiedział. Odwrócił tylko wzrok i patrzył się w ziemię - Krystian, błagam! Powiedz coś!
- Ja.. Wyślij mnie do domu...
- Co?
- Wyślij mnie do domu... Do Twojego.. Muszę to sobie wszystko przemyśleć..
- Krystian...
- Zrobisz to czy nie?! - Kiwnęłam potwierdzająco głową i wypowiedziałam zaklęcie, które sprawiło, że mój narzeczony zniknął. W sumie to nie byłam już pewna czy dalej jest moim narzeczony.
- Ashley... Wszystko gra? - Fabian zbliżył się do mnie i objął mnie ręką. Kiwnęłam tylko potwierdzająco głową.
- Chodźmy. Zróbmy to.. - Chwyciłam go za rękę i przeniosłam nas do starego, opuszczonego domu. To miejsce było idealne gdyż właśnie stąd czułam ogromną ilość magii. Dochodziła dwudziesta druga. Siedziałam pod ścianą i czekałam aż przyjdzie Kris.
- Idź do niego - Moją ciszę i moje myśli przerwał Fabian. Stał oparty o ścianę uważnie mi się przyglądając.
- Co? - Zamrugałam oczyma.
- Idź do niego.. - Powtórzył - Kochasz go...
- On nie chce mnie widzieć..
- Teraz tylko pogorszysz sprawę zostając ze mną.
- Obiecałam Ci pomóc..
- Poczekam na Ciebie - Wtrącił - Rozumiem, że wolisz jego. Straciłem swoją szansę.. Nie popełnij tego samego błędu co ja i idź.
- Na pewno?
- Tak... - Wstałam na nogi i podbiegłam do niego, aby mocno go przytulić.
- Dziękuję..
- Idź. - Powtórzył stanowczym już głosem. Dostrzegłam w jego wzroku smutek i rozpacz. Stanęłam teraz przed trudnym wyborem. Fabian czy Krystian? .......
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz