wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 9.

,, Boży Dar '' - Dyskoteka

Źle się czułam. Było mi niedobrze i głowa mnie strasznie bolała. Jednakże wraz z Amandą byłyśmy już gotowe na szkolą potańcówkę. Ja miałam na sobie białą, krótką sukienkę, odsłaniającą mi sporą część pleców, rajstopy i do tego białe, wysokie szpilki. Włosy hm.. Zastanawiałam się co z nich zrobić i postanowiłam, że będą związane w długą kitkę. Makijaż miałam mocniejszy niż zwykle, ale nie przesadziłam z nim. To, że źle się czułam to nie znaczy, że mam wyglądać też źle. Amanda natomiast włożyła na siebie kremową suknię nie za długą oraz świetnie dopasowane, jasne szpilki. Wyglądała równie uroczo.
- Gotowa? - Zachichotała. Ostatnimi dniami nie widziałam jej smutnej po rozstaniu ze Stevenem. Ciągle miała na twarzy uśmiech i była cała w skowronkach. Jak na razie nie zamierzałam pytać ją o jej relacje z Tomem ponieważ mogłoby to źle na nią wpłynąć, ale na pewno nie zamierzałam tego odpuścić. Wszystkiego się dowiem już wkrótce.
- Tak - Kiwnęłam głową na znak zgody - Chodźmy - Posłałam jej ciepły uśmiech nie mówiąc o moim złym samopoczuciu i ruszyłyśmy do wyjścia. Wzięłam jeszcze tylko do ręki bransoletkę, która od tygodnia leżała na mojej szafce, aby pokazać ją Olivierowi i spytać się go czy może wie do kogo należy i dopiero wtedy wyszłyśmy. Korytarze były zapełnione uczniami. Muzyka dochodząca z sali tanecznej, rozbrzmiewała po całej szkole. Dobre nuty!
- Jeju! - Krzyknęła jakaś dziewczyna - Ślicznie wyglądacie!
- Jesteście takie piękne! - Dodała kolejna. Nic nowego. Przywykłyśmy do tego już dawno.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Amanda już od dawna podskakiwała z jednej nogi na drugą.
- Chodź! Parkiet jest nasz! - Wrzasnęła mi do ucha. Było dosyć głośno więc tylko krzyki były wskazane. Przewróciłam oczyma, ale dałam się szybko namówić. Gdy ruszyłam krok do przodu, ktoś chwycił moją dłoń.
- Mogę prosić do tańca? - Olivier wyłonił się przed nami z błyskiem w oku. Był w czarnym garniturze i do tego biała koszula pod spodem, którą było widać pod jego szyją. Wyglądał nieźle. Poczułam na sobie wzrok przyjaciółki. Spojrzałam w jej stronę a ta uniosła jedną brew do góry nie wiedząc czy to się dzieje naprawdę. Olivier Donavan, bo tak brzmi jego pełne nazwisko, poprosił mnie do tańca. Tego jeszcze nie było... Kiwnęłam tylko głową po czym złapał mnie za dłoń i powlókł na sam środek parkietu. Rudowłosa, bardzo atrakcyjna dziewczyna jeszcze przez chwilę przyglądała się nam w osłupieniu aż w końcu podszedł do niej Tom, który także porwał ją do tańca.
- Wszyscy się na nas patrzą.. - Wyszeptałam mu do ucha, gdy zbliżył swoje ciało ku mojemu. No świetnie. Wolny kawałek.
- Niech się patrzą - Wzruszył obojętnie ramionami - Po to mają oczy - Spojrzałam na niego a ten tylko posłał mi uśmiech. Czy mi się wydaje, czy on naprawdę miał w dupie innych uczniów? Raczej pamiętam go jak za każdym razem na jakiejkolwiek dyskotece, stał pod ścianą i mierzył nas wszystkich czy niczego nie knujemy, nie planujemy. Zawsze był ostrożny, skupiony, drętwy...Jestem po prostu w szoku. Tańczyliśmy już czwarty taniec.
- Wiesz... Mogę zadać Ci pytanie?
- Pytaj - Odpowiedział momentalnie.
- Dlaczego chciałeś ze mną zatańczyć? - Nagle skończyła się muzyka. Odsunął się ode mnie i posłał mi kolejny uśmiech.
- Obowiązki mnie wzywają. Do zobaczenia - Ukłonił się lekko ironicznie i odszedł. Nim się ogarnęłam, obok mnie stały już moje zacne koleżanki.
- Tańczyłaś z nim! - Krzyczały.
- Zgodził się?!
- Lecisz na niego?!
- Jak tańczy?!
- Nie wiarygodne.
- Jak udało Ci się go namówić do tańca?! - Nie wiedziałam komu najpierw odpowiedzieć. Zrobił się niezły szum a ja poczułam jak pęka mi głowa.
- Z drogi! - Usłyszałam głos przyjaciółki. Chwyciła mnie za ramię i szybko wyciągnęła z pomieszczenia.
- Dokąd idziemy? - Wyjęczałam. Nie odpowiedziała mi tylko szła w milczeniu. Kilka minut później, znalazłyśmy się na świeżym powietrzu. Idealnie. Tego właśnie potrzebowałam.
- Co Ty wyprawiasz? - Zmierzyła mnie ostrym wzrokiem.
- Słucham? - Podeszła do mnie bliżej chcąc spojrzeć mi w oczy.
- Olivier? Naprawdę?
- Nie rozumiem o co Ci chodzi... - Poczułam od niej alkohol. Piła! - Jesteś pijana...
- Nie.. - Zaśmiała się - Może trochę..
- Amanda! Jak Cię złapią to będziesz miała przechlapane!
- Daj spokój.. Nikt się nie dowie..
- Skąd w ogóle wzięłaś towar?
- Cii... Tajemnica.. - Nagle poczułam czyjąś obecność niedaleko nas. Ktoś tu jest. Rozejrzałam się spanikowana dookoła, ale nikogo nie mogłam dostrzec.
- Amanda, wracaj do środka - Rozkazałam jej.
- Wszystko w porządku? - Podszedł do nas Olivier, który właśnie wyszedł z budynku szkoły. Jeszcze tego brakowało, aby ją przyłapał.
- Właściwie to nie - Wtrąciła Amanda - Co Was łączy? - Wskazała palcem to na mnie to na niego.
- Amanda, nie wygłupiaj się.. - Skarciłam ją, aby nabrała zdrowego rozsądku - Wracaj do środka...
- Najpierw mi odpowiedzcie. Przyjaźnimy się, tak?
- Czy Ty coś piłaś? - Zauważył brunet - Czuję wódkę.
- Teraz nie o mnie tu rozmawiamy..
- Nic nas nie łączy! Na boga! To nasz opiekun! - Zdenerwowałam się ponieważ czułam niebezpieczeństwo w naszym pobliżu a ona się z nami droczyła.
- Baryza, jesteś kompletnie nawalona.. Wiesz, że to prowadzi do kłopotów?
- Olivier, proszę... Nie mów nikomu - Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Wiesz, że muszę zgłosić to...
- Proszę.. - Chwyciłam go za dłoń sama nie wiem czemu. Popatrzył się tylko na mnie uważnie i zaklął pod nosem.
-  W porządku. Zaprowadź ją do pokoju.. Niech się ogarnie i do tego czasu niech nikomu się nie pokazuje - Kiwnęłam głową i wraz z przyjaciółką ruszyłyśmy szybko do środka. Brunet podążył za nami. Gdy dotarliśmy na miejsce, Amanda siedziała na łóżku a ja chodziłam w tą i z powrotem.
- Kto Ci kupił wódkę?! - Wrzasnęłam. Czy ona naprawdę jest tak lekkomyślna?
- Nie najlepiej się czuję.. Chyba będę rzygać.. - Pobiegła do łazienki zataczając przy tym małe kółka. Postanowiłam, że pogadam z Tomem. Przecież to z nim moja najlepsza przyjaciółka ciągle była więc musiał coś wiedzieć. Nie czekając na nią, wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Lepiej, aby Tom miał dobre wytłumaczenie...
Szłam teraz przez główny hol, kiedy dostrzegłam stojących przy ścianie Fabiana z Tomem. Wiem, że nie powinnam podsłuchiwać, ale zatrzymałam się dopiero wtedy, kiedy usłyszałam swoje imię. Rozmawiali o mnie... Schowałam się za ścianą i modliłam się, aby mój super słuch się teraz włączył. Proszę, proszę, proszę....! Kurwa!
- Daruj sobie i odpuść - Rzekł spokojnym głosem Tom. Tak! Udało mi się!
- Nie mów mi co mam robić - Syknął szatyn - Nie zapominaj, że jestem starszy.
- O kilka minut. Proszę Cię. Nie tutaj. To moja przyjaciółka i zasługuje na dobre życie...
- Zakochałeś się w niej czy co? Co Cię obchodzi jej życie..
- Nie zakochałem się w niej.. Ale trzymaj się od niej z dala! Jeżeli choćby włos jej z głowy spadnie...
- To co? Co mi zrobisz? - Tom nie odpowiedział nic. Spuścił tylko głowę w dół i stał w milczeniu - Mógłbym rozerwać Cię na kawałki w jednej chwili więc lepiej nie wpierdalaj mi się w drogę bo dokładnie wiem co robię.
- Nie panujesz nad tym... Nie o tej godzinie.. Zmieniasz się..
- Wystarczy! - Warknął - Nie waż się więcej mówić mi co mam robić.. - Przyłożyłam sobie dłoń do ustach, aby nie zacząć wrzeszczeć. Nie znałam Fabiana. W sumie to ani razu nawet z nim nie gadałam bo zawsze po lekcjach gdzieś znikał, ale wiem, że strasznie różni się od swojego brata. Nawet nie pamiętałam czy kiedykolwiek z nim rozmawiałam. Dziwne wrażenie.
- Fabian.. Proszę.. - Szatyn zbliżył się do niego twarzą w twarz.
- Odpierdol się ode mnie - Syknął. Miałam dość. Ruszyłam szybko z powrotem do swojego pokoju. Obróciłam się jeszcze tylko za siebie raz, kiedy z kimś się zderzyłam przed sobą. Upadłam na podłogę tracąc równowagę pod stopami. Gdy mój wzrok przeniósł się z ziemi na postać stojącą przede mną, spanikowałam a moje całe ciało oblał zimny pot.
- Nie ładnie tak podsłuchiwać, wiesz? - Stał przede mną. Jeszcze niecałą minutę temu widziałam go tam przy ścianie a teraz tak po prostu stał przede mną. To niemożliwe! Nierealne! To...
- Fabian.. - Wyszeptałam a mój głos cały drżał....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz